Hale Mirowskie w czasie Powstania

24 października 2018
Hala_Mirowska_1932
1932 rok, fot. Wikimedia

W dynamicznie rozwijających się XIX-wiecznych miastach europejskich hale targowe odgrywały ważną rolę w „krwioobiegu” życia gospodarczo-handlowego, metaforycznie wyrażoną przez Emila Zolę w tytule niezrównanego naturalistycznego fresku: „Brzuch Paryża”.

Choć ich warszawski odpowiednik wielkością nie dorównywał słynnemu francuskiemu starszemu bratu – ogromnym Halom Centralnym, przypadająca na przełom XIX i XX wieku inwestycja władz municypalnych była przejawem urbanistycznej modernizacji – uważano, że ich budowa pozwoli na lepszą organizację handlu w mieście i przełoży się na podniesienie warunków higienicznych sprzedaży, poprzez przeniesienie jej z otwartej przestrzeni do zamkniętych pomieszczeń.

PIC_1-G-5844-1
fot. NAC

Oddane do użytku w 1902 roku dwa bliźniacze budynki przejęły nazwę od funkcjonujących wcześniej w tym samym miejscu koszar i związanego z nimi  generała szkockiego pochodzenia w służbie wojsk Rzeczypospolitej – Wilhelma Miera. Na długo uzyskały wiodącą pozycję największego obiektu handlowego przedwojennej Warszawy, mieszcząc około 900 punktów sprzedaży detalicznej. Leżące na granicy dwóch gęsto zamieszkałych warszawskich dzielnic – Woli i Śródmieścia – miejsce tętniło życiem i trwale wpisało się w miejski krajobraz.

Już pierwszego dnia Powstania Warszawskiego doszło do walk o wschodnią halę, mieszczącą niemieckie warsztaty samochodowe. Kilka dni później, podczas ataku wojsk niemieckich i towarzyszących mu bombardowań lotniczych, obydwie hale zostały spalone. W następstwie ciężkich walk w tym rejonie zniszczone budynki opanowały oddziały Oskara Dierlewanglera. Okolicznych mieszkańców zmuszano do rozbierania barykad, wielu z nich, około 500 osób, zamordowano.

a88cc48104f1f39cf696c88602723aba
fot. MPW

Juliusz Gołębiowski, naoczny świadek tych zdarzeń, zeznawał: „[7 sierpnia] [z]aprowadzono nas trójkami (było nas około 150) na pl. Mirowski między budynki dwóch hal. Tu kazano nam uprzątać trupy leżące na ziemi w ilości kilkudziesięciu, a potem gruz z jezdni i chodników. W momencie, kiedy przyszliśmy, na placu tym znajdowało się kilkuset Polaków, wszyscy zajęci przy uprzątaniu placu oraz kilkuset żandarmów niemieckich. Zachowywali się oni bardzo brutalnie, bili nas, kopali, padały słowa Polnische banditen (…). Po półtoragodzinnej pracy żandarmi zaczęli ustawiać nas trójkami, ja znalazłem się w drugiej. Wszyscy musieliśmy stać z podniesionymi rękami. Staruszek, który stał w pierwszej trójce, nie mógł utrzymać podniesionych rąk – został mocno zbity po twarzy przez żandarma (…) stanęliśmy pojedynczo, twarzami zwróceni do ściany, z podniesionymi rękami. Po paru minutach usłyszałem salwę z tyłu i padłem na ziemię. Leżąc na ziemi, słyszałem jęki i rzężenie leżących koło mnie oraz dalsze salwy. Po ucichnięciu salw słyszałem, że żandarmi liczą leżących na ziemi. Doliczyli się tylko 13. Wtedy zaczęli szukać dwóch brakujących. Znaleźli ukrytych ojca i syna (przyszli oni wraz ze mną z ul. Elektoralnej, nazwisk ich nie znam) w ubikacji, koło której byliśmy ustawieni. Wyprowadzili ich, usłyszałem wtedy okrzyk chłopca: Niech żyje Polska, potem salwę i jęki”.

b2676e49a4c070ad32a68945768cf084
fot. MPW

Zbrodnie wobec ludności cywilnej nie ustawały w kolejnych dniach Powstania Warszawskiego. Jak czytamy w relacji Romana Góreckiego, wyprowadzonemu przez Niemców z kamienicy na Krakowskim Przedmieściu: „Rano 9 sierpnia (daty nie jestem pewien) poprowadzili nas Niemcy do Hal Mirowskich (…) nam, wszystkim mężczyznom, tak młodym, jak starszym, kazali poklękać między halami na wolnym placyku, z rękami wzniesionymi do góry. Zaczęli się znęcać nad nami. Kto opuścił ręce ze zmęczenia, u kogo znaleźli jakieś kosztowne rzeczy, ten zostawał z miejsca zabity. (…) Egzekucja ta trwała prawie cały dzień. Co pewien czas napływały nowe grupy mężczyzn, z którymi się w ten sam sposób obchodzono. (…) Po południu tego dnia Niemcy kazali kilku mężczyznom wziąć zwłoki zamordowanych i powrzucać do przebitego sklepienia w drugiej hali przy pl. Mirowskim, w którym ciała te płonęły. W ten sposób 9 sierpnia 1944 r. na placu między halami zginęło ponad pięćdziesiąt osób, mężczyzn ludności cywilnej”.

Do dziś na murach Hali Mirowskiej można odnaleźć ślady po pociskach. Napis na umieszczonej tam tablicy głosi: „Mur ten jest miejscem pamięci poświęconym warszawiakom rozstrzelanym przez Niemców podczas Powstania Warszawskiego w 1944 roku (…) zniszczenia muru powstały w wyniku uderzeń pocisków z różnego rodzaju broni palnej, pojedynczych strzałów z karabinów oraz serii z pistoletów maszynowych i ciężkich pistoletów maszynowych”.

Adam Talarowski

—————–

O losach ludności cywilnej w pierwszych dniach Powstania Warszawskiego przeczytacie w czwartym tomie „Zapisów Terroru”, poświęconym zbrodniom niemieckim w Śródmieściu podczas Powstania Warszawskiego. Znajdują się w nim relacje składane po wojnie przez świadków eksterminacji dzielnicy – wydarzeń rozgrywających się m.in. w Ogrodzie Jordanowskim, GISZ-u, placu Teatralnym i okolicy Hal Mirowskich.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie dla lepszego działania serwisu. Możesz zablokować pliki cookie w ustawieniach
przeglądarki. Więcej informacji w Polityka prywatności strony.

FreshMail.pl
 

FreshMail.pl