Ekscentryk uzdrawiający naród

6 lipca 2017
Apolinary_Tarnowski_slajd
Lecznica doktora Apolinarego Tarnawskiego w Kosowie. Kuracjusze podczas gimnastyki. Widoczny m.in. doktor Apolinary Tarnawski (stoi na prawo od nierozpoznanej kobiety w sukience w paski). Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Apolinary Tarnawski na studia medyczne poszedł raczej z konieczności niż z powołania, bardziej ciągnęło go do muzyki. Z czasem jednak odkrył w sobie pasję i poczucie misji – założył słynną lecznicę w Kosowie Huculskim na Pokuciu, w której uzdrawiał ciała i dusze Polaków.

Dr Apolinary Tarnawski (1851-1943) to dzisiaj zapomniana postać, chociaż w czasach II RP o jego zakładzie przyrodoleczniczym było głośno w całej Polsce. W ówczesnej prasie m. in. czytaliśmy:

Nie ma chyba w Polsce osoby, która by coś niecoś o Kosowie nie wiedziała lub nie słyszała. Ludzie przeważnie opowiadają sobie anegdotyczne historie na temat twórcy lecznicy i jego dziwacznej metody. Wystarczy powiedzieć: Kosów, dr Tarnawski, a niczym echo wróci głodówka, chodzenie boso, wstawanie o świcie czy rąbanie drwa. Nic ponadto ludzie nie wiedzą i nie umieją powiedzieć.

Życie i dzieło tego ekscentrycznego lekarza przypomina Natalia Tarkowska w książce „Lecznica narodu. Kulturotwórcza rola zakładu przyrodoleczniczego doktora Apolinarego Tarnawskiego w Kosowie na Pokuciu (1893-1939)”. Autorka wydanej w 2016 r. publikacji to doktorantka Akademii Ignatianum w Krakowie (przygotowuje rozprawę o wpływie dr. Apolinarego Tarnawskiego na rozwój społeczny i kulturalny Kosowa oraz przekształceniu miasta w uzdrowisko). Jest kulturoznawcą ze specjalizacją dziedzictwo narodowe i turystyka kulturowa, zajmuje się historią i kulturą polskich zdrojowisk, uzdrowisk oraz miejscowości letniskowych z obszaru Galicji, obecnie znajdujących się na terenie Ukrainy. Działa także w Stowarzyszeniu Res Carpathica, którego jest członkiem.

Historia zakładu w Kosowie Huculskim to nie tylko monografia jednej konkretnej placówki. Działalność dr. Tarnawskiego wpisywała się w dużo szerszy kontekst dbałości o ciało i odnowy moralnej, która ma swój początek w pierwszej połowie XIX wieku. Wymienić należy tutaj nazwiska niemieckiego pedagoga i teologa Fryderyka Ludwika Jahna (1778-1852) oraz szwedzkiego propagatora gimnastyki leczniczej Pehra Henryka Linga (1776-1839). Ich działalność przyczyniła się do powstania ruchów gimnastycznych, co w polskiej Galicji poskutkowało założeniem Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” we Lwowie w 1867 r.

Pochodzący z tych terenów dr Apolinary Tarnawski podczas swojej praktyki lekarskiej przekonał się, jak ważna jest dbałość o dobrą kondycję ciała. Jego życie, poglądy i działalność założonej przez niego lecznicy w Kosowie Huculskim opisuje przystępnie Natalia Tarkowska.

Zryw morszyński

Pierwszy rozdział („’Zakład to ja’ – twórca i jego dzieło”) to biografia głównego bohatera książki, urodzonego we wsi Gnojnice (obecnie na Ukrainie) niedaleko Przemyśla. Pochodził z zubożałej rodziny szlacheckiej o tradycjach patriotycznych. Z tego powodu nauka w przemyskim gimnazjum z niemieckim językiem wykładowym i austriackim drylem szła mu opornie, powtarzał nawet jedną klasę. Po maturze w 1871 r. wybrał studia medyczne, mimo że na egzaminie dojrzałości z nauk przyrodniczych otrzymał jedynie ocenę dostateczną.

Po ukończeniu gimnazjum Apolinary udał się do Krakowa z zamiarem podjęcia studiów medycznych na Uniwersytecie Jagiellońskim. Wybrał ten kierunek nie z zamiłowania, lecz z chęci odciążenia finansowego owdowiałego ojca mającego na utrzymaniu liczną gromadkę dzieci. Niewiele wiadomo o tym okresie jego życia. Pewne jest to, że studenckie lata nie należały do najłatwiejszych. Apolinary, z braku wystarczających środków na utrzymanie, żył w bardzo trudnych warunkach materialnych. Zdarzały się dni, kiedy młody student medycyny, po prostu nie miał czym zaspokoić głodu. Prawdopodobnie jedynym źródłem dochodu, którym wówczas dysponował, było stypendium. Z relacji Wita Tarnawskiego wynika, że ojciec w tym czasie chętniej oddawał się pasji muzycznej aniżeli nauce. (s. 30)

Jak widzimy, pasja do uzdrawiania ludzi przyszła z czasem. Przełomowym momentem był rok 1881, kiedy to Apolinary Tarnawski otrzymał posadę w zdrojowisku w Morszynie. W tym miejscu zrodził się pomysł na utworzenie własnego uzdrowiska. Jego syn Wit (pisarz i krytyk literacki, znawca twórczości Josepha Conrada) we wspomnieniach nazwał ten okres w życia swojego ojca „zrywem morszyńskim”.

Musiało jednak upłynąć jeszcze kilkanaście lat, zanim pomysł udało się wcielić w życie. Oficjalnie zakład przyrodoleczniczy w Kosowie na Pokuciu zapoczątkował swą działalność w 1893 r. Trzy lata później dr Tarnawski zrezygnował z rządowej posady i całe swe siły zainwestował w rozwój swego zakładu. Placówka rozrastała się pomyślnie do 1914 r.

Nadzieje i związane z nimi plany dalszego rozwoju zakładu zostały gwałtownie przerwane przez wybuch pierwszej wojny światowej w 1914 roku. 24 października tegoż roku za sprawą miejscowego Żyda, Kremera – jak się później okazało konfidenta wojsk austro-węgierskich – Tarnawski został fałszywie oskarżony o zdradę stanu i aresztowany. Powodem denuncjacji było rzekome przechowywanie na terenie zakładu rosyjskich szpiegów. Owi szpiedzy to kuracjusze z Królestwa Polskiego, którzy po zajęciu Kosowa przez Rosjan otrzymali przepustki umożliwiające powrót do domu. (s. 44)

Dr Tarnawski otrzymał nawet wyrok śmierci, na szczęście niewykonany. Kilka lat spędził w Krynicy, rozważał nawet możliwość osiedlenia się tam na stałe. Wrócił jednak do Kosowa i 15 maja 1922 r. nastąpiło oficjalne wznowienie działalności lecznicy.

W czasach II RP zakład przyrodoleczniczy dr Tarnawskiego stał się sławny na całą Polskę, a sam właściciel, mimo podeszłego wieku (w 1922 r. miał już ukończone 70 lat), pozostawał wciąż bardzo aktywny. Kosów odwiedzały najwybitniejsze osobowości kraju, lecznica miała szansę stać się jedną z przodujących w tej części Europy. Kres temu bujnemu rozwojowi położyła II wojna światowa.

Natalia Tarkowska przytacza przejmującą relację córki Apolinarego Tarnawskiego z ewakuacji ich rodziny do Rumunii:

„Gdy siadał do auta, nie chciałam na niego patrzeć. Taki był zmieniony i podrażniony. Psy wlokły się za autem. Kobiety płakały, gospodarz stał bezradnie. Gromady pacjentów żegnały nas obojętnie, ale nie z wyrzutem. Opuszczaliśmy nasz ukochany Kosów”. Apolinary nie mógł się pogodzić z ewakuacją, był rozgoryczony, w drodze do Kut dwukrotnie próbował uciec z samochodu i powrócić. Nikt z wyjeżdżających nie przypuszczał, że widzą kosowski zakład po raz ostatni i nigdy do Kosowa nie wrócą. Na stole jadalni pozostał jeszcze ciepły banosz. (s. 58-59)

Dr Apolinary Tarnawski, twórca nowatorskich metod leczniczych, zmarł 2 kwietnia 1943 r. w Jerozolimie w wieku niespełna 92 lat.

Niepowtarzalny kosowski klimat

Drugi rozdział książki („Czem tu się leczy”) opisuje metody lecznicze Apolinarego Tarnawskiego. Autorka wyłożyła filozofię medyczną doktora – inspiracją był prosty lud, który nie stracił kontaktu z naturą i nie zaprzestał ruchu fizycznego. Przyczyną większości chorób przedstawicieli inteligencji miała być ciasnota miejska oraz życie w stresie przy jednoczesnym braku prac fizycznych.

Dlatego też pobyt w Kosowie miał nie tyle wyleczyć pacjentów z dolegliwości, lecz przede wszystkim nauczyć ich odpowiedniej postawy życiowej. Dr Tarnawski propagował zabiegi w wodzie, a także kąpiele powietrzne i słoneczne. Popularna była u niego gimnastyka oddechowa. Najważniejszą jednak innowacją była oryginalna dieta – zalecano kuchnię jarską i ogólne ograniczenie ilości spożywanych pokarmów. Jedną z metod kuracji była głodówka, a pacjenci często przechwalali się między sobą, kto wytrzymał więcej dni bez jedzenia.

Codzienność pobytu w lecznicy mamy przedstawioną w rozdziale trzecim („Przeciętny dzień w nieprzeciętnej lecznicy”). Znajdziemy tam wiele cytatów prasowych, pojawiają się także liczne relacje samych kuracjuszy. Poeta Wacław Wolski stworzył nawet poemat pt. „Wczasy kosowskie”, w którym opisuje niepowtarzalny klimat kosowskiego zakładu (Natalia Tarkowska przytoczyła najciekawsze fragmenty tego poematu).

Pobyt w Kosowie wiązał się jednak nie tylko z przyjemnościami. Lekkim szokiem dla pacjentów była pierwsza wizyta w gabinecie właściciela. Apolinary Tarnawski nie zważał na pozycję danego przybysza, bez ogródek wytykał otyłość i inne błędy w higienie życiowej. Chciał w ten sposób wstrząsnąć gościem i zmusić go do zmiany przyzwyczajeń.

Obowiązkowym punktem kuracji była praca fizyczna w ogrodzie, która nie zawsze spotykała się ze zrozumieniem inteligentów:

Wśród kuracjuszek zdarzały się jednak damy, które absolutnie nie widziały się w roli ogrodnika. Jedną z takich kobiet była Gabriela Zapolska. Podczas jej pobytu w lecznicy Tarnawski zaproponował, aby przekopała jedną z grządek w warzywniaku, co według niego wpłynęłoby korzystnie na cerę aktorki, przyczyniło się do odrzucenia „tych jakichś farb”, którymi się smarowała, i „wywietrzyło” jej melancholię z głowy. Słysząc to, Zapolska zareagowała śmiechem, czego Tarnawski już nie wytrzymał i huknął: „Nie śmiej się, pani, ale bierz za łopatę! Lepiej ci to zrobi niż pisanie tych twoich książek!”. Słowa te wyprowadziły pisarkę z równowagi, ściągnęła brwi i ostro rzekła: „Doktor nie ma pojęcia o harmonii, o estetyce, nie ma za grosz estetycznego umiaru… […] Doktor jest zwykły prymityw, człowiek bez polotu. Proszę spojrzeć na mnie” – a odziana była w piękny biały szlafrok z ozdobnym trenem – „ja i łopata!”. Rzeczywiście, mogło to wyglądać groteskowo, niczym w komediach samej Zapolskiej. (s. 128)

W rozdziale czwartym („Spacer po kosowskiej lecznicy”) Natalia Tarkowska dokładnie opisuje cały kosowski kompleks. Rozdział piąty to analiza statystyczna („Działalność lecznicy w liczbach”), a szósty to opis ludzi, którzy pracowali dla dr. Tarnawskiego („Personel medyczny i gospodarczy”).

Lecznica narodu

W dwóch ostatnich rozdziałach autorka skupia się na kulturotwórczej roli lecznicy Apolinarego Tarnawskiego. W rozdziale siódmym („Lecznica narodu”) znajdziemy wyjaśnienie, dlaczego uprawnione jest właśnie takie określenie placówki na Pokuciu.

Lecznica nie była jednak przypadkowym skupiskiem wybitnych osobistości. Działalność doktora Apolinarego Tarnawskiego wykraczała daleko poza ramy popularyzowanego przezeń przyrodolecznictwa. Nauka higieny osobistej nie była celem samym w sobie, a jedynie jednym z narzędzi, dzięki któremu miało się dokonać uzdrowienie polskiego narodu. Poprzez swój zakład i stosowaną w nim metodę leczniczą, Tarnawski chciał odnowić zarówno fizycznie, jak i psychicznie, całe społeczeństwo: „Najgorętszym jego życzeniem uzdrowić całe społeczeństwo swoje – nauczyć je żyć higienicznie – by zdwoić energię do walki – wychodząc z tej zasady, że tylko silne fizycznie i duchowo jednostki, mogą odrodzić społeczeństwo”. Było to zatem przedsięwzięcie podjęte dla osiągnięcia zamierzonego celu, jakim było wychowanie świadomej i silnej elity, która przysłuży się swoją myślą i czynem do odzyskania wolności.

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości środowisko skupione wokół lecznicy uznało, że jej działalność jest nadal pożądana, a nawet bardziej potrzebna niż dotychczas. Propagowana w niej idea miała podźwignąć fizycznie i duchowo społeczeństwo wycieńczone wojną. (s. 204)

Ostatni rozdział („’Arcypolski zaścianek’ – wybitni pacjenci doktora Tarnawskiego”) wymienia największe polskie osobistości, które chociaż raz zawitały do Kosowa Huculskiego. Oprócz wspominanej już Gabrieli Zapolskiej pojawiali się także inni wybitni literaci: Melchior Wańkowicz, Maria Dąbrowska z mężem Marianem (zmarł na atak serca właśnie w Kosowie), Lucjan Rydel, Kazimiera Iłłakowiczówna, Kazimierz Wierzyński czy Wacław Filochowski. Nie brakowało również aktorów – bywali tam Juliusz Osterwa, Hanka Ordonówna, Karol Adwentowicz i Aleksander Żabczyński.

Apolinary Tarnawski politycznie był związany z Narodową Demokracją, nie dziwią więc wizyty w Kosowie liderów tej formacji: Romana Dmowskiego, Zygmunta Balickiego i Tadeusza Bieleckiego. Może właśnie te sympatie polityczne właściciela były przyczyną tego, że do Kosowa wstępu nie mieli Żydzi (inna sprawa, że doktor miał do nich uraz po wspomnianym donosie na początku I wojny światowej). Mile widziani byli jednak także politycy innych opcji, np. socjaliści Ignacy Daszyński czy Kazimierz i Stanisław Kelles-Krauzowie.

W zakończeniu autorka opisuje dzieje lecznicy w czasie i po II wojnie światowej oraz jej aktualny stan.

Książka Natalii Tarkowskiej jest napisana żywo i z polotem, zawiera mnóstwo ciekawostek i anegdot, dzięki czemu jej lektura daje wiele przyjemności. Jednocześnie w rzetelny i naukowy sposób „odkurza” życie i dzieło jednego z ważniejszych Polaków działających na Kresach Wschodnich II RP. Publikacja zawiera pełny aparat badawczy – przypisy, obszerną bibliografię i indeks osobowy. Znajdziemy także streszczenie w językach angielskim i ukraińskim oraz dodatek źródłowy w postaci „Statutu Zakładu Leczniczego”.

Wielkim atutem publikacji jest jej szata graficzna. Całość została wydana na papierze kredowym w kolorze. W „Lecznicy Narodu” znajdziemy dużą liczbę niezwykle ciekawych zdjęć, które obrazują codzienność zakładu w Kosowie Huculskim i świetnie uzupełniają tekst. Jedynym mankamentem jest niski nakład (300 egzemplarzy), przez co książka może być trudno dostępna. Młoda autorka prowadzi jednak dalsze badanie nad lecznicą w Kosowie i możemy się spodziewać w przyszłości kolejnych ciekawych publikacji na ten temat.

Bartosz Bolesławski

Tarnawski-bookAutor: Natalia Tarkowska
Tytuł: Lecznica narodu. Kulturotwórcza rola zakładu przyrodoleczniczego doktora Apolinarego Tarnawskiego w Kosowie na Pokuciu (1893-1939)
Wydawca: Scientia Plus sp. z o.o.
Miejsce i rok wydania: Kraków 2016
Oprawa: miękka
Wymiary: 162 × 238 mm
Stron: 329

Bartosz Bolesławski

Ta strona wykorzystuje pliki cookie dla lepszego działania serwisu. Możesz zablokować pliki cookie w ustawieniach
przeglądarki. Więcej informacji w Polityka prywatności strony.

FreshMail.pl
 

FreshMail.pl