Oblicze zbrodni. Życie i śmierć Romana Szuchewycza | dr. hab. Damian Markowski - Instytut Pileckiego
23.10.2026 (PT)
Oblicze zbrodni. Życie i śmierć Romana Szuchewycza | dr. hab. Damian Markowski
W związku z niedawną decyzją Lwowskiej Rady Obwodowej o ogłoszeniu roku 2027 Rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), jej dowódcy Romana Szuchewycza oraz działacza Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) Ołeha Olżycza, publikujemy artykuł dr. hab. Damiana Markowskiego, profesora Instytutu Pileckiego, przypominający kluczowe fakty z życia i działalności dowódcy UPA.
Młodość i działalność w OUN
Roman Szuchewycz urodził się w Krakowcu, niewielkim galicyjskim miasteczku pod Jaworowem, 30 czerwca 1907 roku. Na świat przyszedł w ukraińskiej rodzinie inteligenckiej, której wielu członków czynnie udzielało się w życiu kulturalnym, ekonomicznym i politycznym na rzecz swojego narodu. Wśród jego krewnych nie brakowało prawników, lekarzy, działaczy społecznych, wreszcie greckokatolickich duchownych. Wzrastał na ulicach stolicy Galicji Wschodniej, która była co prawda miastem zdominowanym przez polski żywioł, ale jednocześnie stanowiła Piemont ukraińskiego ruchu narodowego.
Roman był zbyt młody, aby wziąć udział w zmaganiach Ukraińskiej Narodowej Rewolucji lat 1917–1921, kiedy starsze od niego pokolenie wstąpiło na szlak walki zbrojnej i politycznej, chcąc, by Ukraina zaistniała na mapie Europy. Mógł tylko bezsilnie obserwować porażkę Ukraińskiej Armii Halickiej w starciu z Wojskiem Polskim o Lwów i Galicję Wschodnią, krach ukraińskiej państwowości nad Dnieprem, wreszcie zajęcie większości Ukrainy przez bolszewików.
W latach dwudziestych XX wieku Szuchewycz włączył się w działalność lwowskiego Płastu – ukraińskiej organizacji skautowskiej wychowującej młodzież w duchu patriotycznym i wojskowym. Był inteligentny, sprawny fizycznie, świadomy celu, jaki przyświecał pokoleniom ukraińskich patriotów i żołnierzy, którym jednak nie udało się wywalczyć niepodległej Ukrainy. Uczył się w elitarnym gimnazjum akademickim we Lwowie, od roku 1926 – na Politechnice Lwowskiej, gdzie ukończył studia na Wydziale Budowy Mostów. Zapowiadał się na kolejnego w rodzinie wielkiego reprezentanta interesów swojego narodu.
Równocześnie jednak pozostawał pod wpływem coraz radykalniejszych starszych wiekiem działaczy nielegalnej w Polsce Ukraińskiej Organizacji Wojskowej. Jej członkowie dążyli do oderwania od Rzeczypospolitej terenów uznawanych przez siebie za etnicznie ukraińskie. Z UWO wyrósł jeszcze bardziej skrajny ruch w postaci Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Jego przedstawiciele dokładali starań, aby docierać do ukraińskiej ludności, która stanowiła większość mieszkańców województw stanisławowskiego, tarnopolskiego i wołyńskiego oraz prawie połowę populacji sztucznie wysuniętego na zachód województwa lwowskiego. Ounowcy dążyli do rozpalenia waśni narodowościowych i do zerwania wszelkich więzów z Polakami. Wykorzystując nieudaną politykę państwa polskiego, która zakładała ograniczanie praw Ukraińców do własnej kultury i edukacji oraz ich polonizację, OUN zdobyła znaczny rząd dusz. Represje ze strony władz, ślepo uderzające także w ogół ukraińskiej ludności, pozwoliły nacjonalistom na zagospodarowanie społecznego gniewu.
Organizacja nie wahała się posuwać do aktów terroru i zabójstw. Szuchewycz brylował wśród jej najbardziej radykalnych członków, dobrze rozumiał się m.in. z charyzmatycznym Stepanem Banderą. Jako jeden z szefów referatu bojowego uczestniczył w licznych akcjach zbrojnych, w tym w zabójstwie kuratora szkolnego Stanisława Sobińskiego. Organizował zamach na Ministra Spraw Wewnętrznych Bronisława Pierackiego oraz napady na poczty. Aresztowany przez Policję Państwową, był pół roku więziony w obozie odosobnienia w Berezie Kartuskiej, po czym otrzymał wyrok trzech lat więzienia. Na wolność wyszedł przed upływem wyroku.
Pod koniec 1938 roku zbiegł przez zieloną granicę na Ruś Zakarpacką. Nie działał jednak samoczynnie, a z polecenia organizacji, w której budował swoją pozycję. Wziął udział w organizacji sił zbrojnych Karpackiej Ukrainy – quasipaństewka, które zostało zlikwidowane przez wojsko węgierskie po upadku Czechosłowacji. Zdołał uciec do Wiednia i tam oczekiwał dalszych wydarzeń.
U boku Rzeszy
Po napaści hitlerowskich Niemiec na Polskę pozostawał w kontakcie z nazistowskimi służbami specjalnymi. Mieszkał w Krakowie, gdzie przygotowywał kadry ukraińskich nacjonalistów do spodziewanej wojny ze Związkiem Sowieckim. Od 1940 roku był szefem OUN na obszar Generalnego Gubernatorstwa – tworu, w skład którego włączono centralną część okupowanych ziem polskich. Kiedy w OUN doszło do rozłamu na tle dalszej drogi organizacji, Szuchewycz stanął po stronie radykalniejszej grupy kierowanej przez Stepana Banderę. Zapewniło mu to dalszy awans w strukturach.
W 1941 roku został zastępcą dowódcy złożonego z Ukraińców batalionu „Nachtigall” („Słowik”). Batalion ten był częścią pułku dywersyjno-rozpoznawczego „Brandenburg” i miał odegrać specjalną rolę podczas wkraczania Wehrmachtu na tereny zamieszkałe przez Ukraińców, co miało dowodzić ich braterstwa broni z Niemcami i wspierać armię niemiecką znajomością terenu i lokalnych uwarunkowań. Wraz z batalionem Szuchewycz znalazł się we Lwowie po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej. Jego żołnierze wzięli udział w pogromie lwowskim – dokonywali samosądów i morderstw na ludności żydowskiej, choć nie jako zwarta formacja. Udokumentowano natomiast co najmniej dwa przypadki rozstrzelania przez nich Żydów w kolejnych tygodniach. Rola Romana Szuchewycza w tych wydarzeniach pozostaje dotąd nieznana.
Samozwańczy rząd ukraiński powołany przez OUN w wyzwolonym spod okupacji sowieckiej Lwowie ogłosił Szuchewycza ministrem spraw wojskowych. Członków niedoszłego gabinetu wraz ze Stepanem Banderą szybko aresztowało Gestapo, los ten natomiast nie spotkał samego zastępcy dowódcy batalionu „Nachtigall”. Mimo rozprawienia się Niemców z ujawnionymi strukturami OUN Szuchewycz pozostał na służbie nazistów. Z części personelu batalionu sformowano następnie 201. Batalion Schützmannschaft – pododdział porządkowy, który miał za zadanie zabezpieczać tyły wojsk niemieckich.
W szeregach batalionu Szuchewycz służył przez kolejne półtora roku. Robił to dobrowolnie, otrzymał stopień kapitana i został dowódcą jednej z kompanii. Jako pododdział 201. Dywizji Ochronnej jego jednostka była podporządkowana SS-Obergruppenführerowi Erichowi von dem Bachowi, Dowódcy SS i Policji w strefie odpowiedzialności Grupy Armii „Środek”. Von dem Bach „zasłynie” później jako kat powstania warszawskiego. Dywizja skierowana została na Białoruś, gdzie pełniła służbę porządkową i jednocześnie dokonywała brutalnych pacyfikacji terenów objętych działalnością sowieckiej partyzantki. Batalion Szuchewycza uczestniczył w zbrodniach wojennych i w masakrach Żydów mordowanych w ramach tzw. ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej.
Czas zbrodni i pierwszy etap wojny partyzanckiej
Po zakończeniu służby u Niemców Szuchewycz (w 201. Batalionie służył na podstawie czasowego kontraktu, którego nie przedłużył) ukrył się w obawie przed aresztowaniem w związku z jego działalnością w OUN, wszak pod koniec 1942 roku Gestapo wzmogło uderzenia w ukraińskie podziemie. W maju 1943 roku został uznany „głównym prowidnykiem” banderowskiej frakcji organizacji. Był zwolennikiem przystąpienia do walki zbrojnej, przy czym za jednych z najgroźniejszych wrogów uznał właśnie Polaków. Kierownictwo podziemia postanowiło uderzyć w Polaków wiosną, na etnicznym pograniczu i zabić część z nich, a pozostałych zmusić do ucieczki na zachód, aby oczyścić te tereny pod względem narodowościowym. W praktyce okazało się, że nacjonaliści i towarzyszący im często chłopi starali się przede wszystkim wymordować jak największą liczbę katolickich sąsiadów i nie pozwalali im na ucieczkę. Nie można wykluczyć, że rzeź polskiej ludności na Wołyniu przybrała tak straszliwą skalę po cichym porozumieniu Szuchewycza z miejscowym dowódcą UPA, Dmytrem Kliaczkiwśkym „Kłymem Sawurem”, który skłaniał się do bezwzględnej czystki. Do końca 1943 roku na Wołyniu śmierć poniosło nie mniej niż 33 tys. Polaków, w większości kobiet i dzieci. Zbrodnie dokonywane na bezbronnych były nierzadko niezwykle brutalne i towarzyszyły im przejawy sadyzmu sprawców.
UPA podjęła walkę na kilka frontów: z jednej strony jej oddziały, rosnące w siłę dzięki masowej mobilizacji chłopów oraz dezercji funkcjonariuszy Ukrainische Hilfspolizei (Ukraińskiej Policji Pomocniczej – formacji kolaboracyjnej na służbie nazistów), toczyły zacięte walki z niemieckimi ekspedycjami karnymi, z drugiej zaś – trwały starcia między Ukraińcami a sowieckimi partyzantami. Nieustannie atakowano również polską ludność, bezwzględnie likwidując nawet całe wioski. Do apogeum zbrodni doszło w niedzielę 11 lipca, kiedy siły UPA i ukraińscy chłopi zaatakowali kilkadziesiąt polskich miejscowości i zabili nie mniej niż 7 tys. osób. Zabijano masowo – wiernych podczas niedzielnych mszy, ludzi w ich domach, na polach i w lasach, gdzie szukali schronienia. Do jesieni na Wołyniu pozostały już tylko nieliczne wyspy polskości w postaci baz samoobrony oraz większych miejscowości, w których znajdowały się niemieckie garnizony.
Szuchewycz odegrał kluczową rolę w jednej z narad przywództwa OUN nad skutkami „przekręcenia w terenie” rozkazów organizacji odnośnie do kwestii polskiej. Stanął po stronie Dmytra Kliaczkiwśkiego „Kłyma Sawura” odpowiedzialnego za rzeź polskich mieszkańców Wołynia. W październiku 1943 roku wizytował oddziały powstańcze i był pod wrażeniem rozwoju ukraińskiej partyzantki. Pod wpływem tych doświadczeń najpewniej w grudniu 1943 roku z jego inicjatywy kierownictwo OUN zgodziło się na przeniesienie „antypolskiej akcji” do Galicji Wschodniej.
W teorii czystka miała przybrać mniej bezwzględny charakter: zabroniono zabijać kobiety i dzieci oraz polecono najpierw wzywać Polaków do ucieczki na zachód, a dopiero później ich atakować. W rzeczywistości jednak napady często wyglądały podobnie jak na Wołyniu. „Mordy przybierają charakter wołyński” – brzmiał jeden z polskich meldunków z lutego 1944 roku. Z uwagi na kontrakcję AK i większą liczbę Polaków w regionie efekty „antypolskiej akcji” były mniej zadowalające dla jej organizatorów. W maju dowódca UPA powtórzył wytyczne w sprawie losu Polaków: „Z uwagi na oficjalne stanowisko polskiego rządu w sprawie współpracy z Sowietami należy Polaków z naszych ziem usuwać. Proszę to tak rozumieć: dawać polskiej ludności polecenia wyprowadzenia się w ciągu kilku dni na rdzenne polskie ziemie. Jeśli tego nie wykonają, wtedy wysyłać bojówki, które mężczyzn będą likwidować, a chaty i majątek palić (rozbierać)”.
Jest pewne, że kolejne rozkazy UPA wychodziły wyłącznie za jego zgodą. Jednym z nich było polecenie zabijania Żydów, którym udało się przeżyć Zagładę. Najpewniej także z jego decyzji zgładzono osoby narodowości żydowskiej, które pozostawały w oddziałach partyzanckich z uwagi na swoje cenne profesje (lekarską, szewską etc.).
Zmasowane uderzenia w Polaków trwały na polecenie Szuchewycza aż do czerwca 1945 roku, przy czym pojedyncze osoby zabijano jeszcze później. Ogółem w wyniku „antypolskiej akcji” na Wołyniu zginęło nie mniej niż 36 tys. osób, a w Galicji Wschodniej – co najmniej 31,5 tys. (szacunki te nie obejmują ofiar poległych z rąk ukraińskich formacji kolaboracyjnych). Podkreślić należy, że to szacunki minimalne, nieuwzględniające terenów powojennej Polski, ponadto wiele osób zostało porwanych i ślad po nich zaginął.
Pod koniec wojny Szuchewycz uznał, że należy porozumieć się z Niemcami, gdyż to Sowieci pozostają największym nieprzyjacielem. W czerwcu 1944 roku we Lwowie zawarto porozumienie między dowództwem UPA a Abwehrą. W jego wyniku wkrótce zakończyły się walki z siłami niemieckimi, nawiązano współpracę wywiadowczą, a ukraińska partyzantka została dozbrojona dużą ilością broni i amunicji, nie wyłączając dział, moździerzy i broni maszynowej. Współpraca ta trwała do marca 1945 roku i zaowocowała m.in. wypuszczeniem z niemieckich więzień Stepana Bandery i innych ważnych postaci ruchu nacjonalistycznego.
Klęska i śmierć
W końcowym okresie wojny Szuchewycz podjął próbę demokratyzacji ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego. Powołano do życia ciało polityczne o nazwie Ukraińska Główna Rada Wyzwoleńcza. W praktyce był to twór w pełni zależny od przywódcy OUN i dowódcy UPA, mający legitymizować obie formacje przed zwycięskimi aliantami zachodnimi. Te nie wyrażały jednak zainteresowania interwencją na rzecz ukraińskiej sprawy.
Z rozkazu Szuchewycza (używał różnych pseudonimów: „Tur”, „Dzwin”, „Taras Czuprynka”) UPA przystąpiła do wojny partyzanckiej z siłami sowieckimi wypierającymi wojska niemieckie z terenów obecnej zachodniej Ukrainy. Powstańcy starali się wykorzystywać przewagę, jaką dawały im akcje z zaskoczenia, ale wydając otwarte bitwy, tracili swoje atuty. Z biegiem czasu stawało się jasne, że oddziały partyzanckie, nawet liczne, zmotywowane do walki i dobrze uzbrojone, są bez szans w starciu z dobrze wyszkolonym wojskiem oraz z doborowymi oddziałami NKWD dysponującymi wsparciem broni pancernej, artylerii, a nawet lotnictwa. Doszło do dziesiątek bitew, w których siły UPA były zwykle rozbijane przez oddziały sowieckie.
Wojna partyzancka trwała do wiosny 1946 roku, kiedy większość sił partyzanckich została zniszczona. UPA de facto przestała działać, poza Karpatami. Walkę prowadziło zbrojne podziemie OUN, dysponujące własnymi oddziałami, w tym bojówkami Służby Bezpieczeństwa. Szuchewycz rozkazał bezwzględnie traktować wszystkich zdrajców. Wystarczyło zaledwie podejrzenie rzucone na jedną osobę, by doprowadzić do egzekucji całych rodzin, nie wyłączając małych dzieci. W latach 1944–1951 z rąk ounowskiego podziemia zginęło co najmniej 22 tys. Ukraińców. „Winą” wielu z nich była jedynie chęć powrotu do normalnego życia. Stawało się jasne, że tego starcia podziemie nie jest w stanie wygrać. Straty własne były kolosalne – zginęły dziesiątki tysięcy partyzantów i konspiratorów, setki tysięcy poddano różnego rodzaju represjom, a ponad 200 tys. osób deportowano w oddalone regiony ZSRS jako „krewnych bandytów”. Pod koniec lat czterdziestych OUN konała.
Wyspecjalizowana komórka Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego (MGB) ZSRS długo poszukiwała śladów pozwalających na dotarcie do głównego przywódcy banderowskiego podziemia na zachodniej Ukrainie. W toku skomplikowanej gry operacyjnej ostatecznie udało się namierzyć sieci łączności Szuchewycza, co pozwoliło na dotarcie do jego samego. 5 marca 1950 roku grupa operacyjna wykryła miejsce ukrycia „Tarasa Czuprynki” w jednym z domów we wsi Biłohorszcza pod Lwowem. Szuchewycz nie dał się wziąć żywcem. Otworzył ogień do napastników, zabił jednego z nich, szybko padł jednak od kul innych żołnierzy. Jego zwłokom wykonano wiele zdjęć sygnałowych. Ciało następnie zostało prawdopodobnie spalone.
Wybielanie: pośmiertna legenda
Bliskich Romana Szuchewycza więziono i represjonowano przez długie lata. Jego syn Jurij stracił wzrok wskutek długotrwałego przetrzymywania. Po powstaniu niepodległej Ukrainy wziął udział w akcji na rzecz rehabilitacji swojego ojca i innych działaczy OUN i UPA. Udzielał się również politycznie w środowiskach nacjonalistycznych. Wraz z odchodzeniem części ukraińskiego społeczeństwa od zakłamanej sowieckiej wersji historii rosły tendencje do podkreślania roli nacjonalistów w najnowszych dziejach państwa.
W 2007 roku Szuchewycza ogłoszono bohaterem Ukrainy, ale decyzję tę cofnął następnie jeden z ukraińskich sądów. Obecnie były dowódca UPA jest szczególnie czczony na terenie zachodniej Ukrainy. Jak na ironię, jedno z jego popiersi wmurowano w fasadę polskiej szkoły średniej we Lwowie. W co najmniej siedmiu ukraińskich miastach znajdują się ulice jego imienia, powstały także trzy pomniki i kilkanaście tablic pamiątkowych.
Nacjonalistycznie nastawiona część ukraińskich historyków odrzuca argumenty o zbrodniczym charakterze jego działań, o antysemityzmie i szafowaniu życiem własnej ludności podczas powojennej wojny partyzanckiej ze Związkiem Sowieckim. W ich publikacjach „Taras Czuprynka” jawi się jako postać bez skazy, bezkompromisowy bojownik o wolność i jeden z najważniejszych ukraińskich działaczy patriotycznych w historii państwa i narodu.
Postać Romana Szuchewycza dzieliła, dzieli i zapewne będzie dzielić Polaków i Ukraińców. Nie może jednak być inaczej w przypadku, gdy chodzi o osobę odpowiedzialną za masowe zbrodnie na cywilnej ludności i kolaborację z niemieckimi nazistami.
Zobacz także
- The Second International Congress of the Pilecki Institute: A recap
Aktualności
The Second International Congress of the Pilecki Institute: A recap
Congress “Embracing the New, Preserving the Old: Studying Fascism, Communism, and Totalitarianism in the 2020s” took place on October 14 and 15, 2026 – two packed days of stimulating papers, keynote events, debates and discussions.
- Ekspert IP: Oto „Nachtigall”, batalion, w którym służył dowódca UPA
Aktualności
Ekspert IP: Oto „Nachtigall”, batalion, w którym służył dowódca UPA
W związku z powracającą w przestrzeni publicznej dyskusją na temat batalionu „Nachtigall”, dr hab. Tomasz Chinciński, profesor Instytutu Pileckiego, przypomina kluczowe fakty ustalone przez historyków.
- „Göring patrzył na mnie bardzo uważnie” – „Sala 600. Świadkowie Norymbergi” w Berlinie
Aktualności
„Göring patrzył na mnie bardzo uważnie” – „Sala 600. Świadkowie Norymbergi” w Berlinie
17 października 2026 roku publiczność zgromadzona w berlińskim oddziale Instytutu Pileckiego wysłuchała drugiego odcinka audioserialu „Sala 600. Świadkowie Norymbergi” o Sewerynnie Szmaglewskiej.
- „Pilecki wahał się" | Karol Madaj w podcaście Muzeum Historii Polski
Aktualności
„Pilecki wahał się" | Karol Madaj w podcaście Muzeum Historii Polski
Czy Witold Pilecki podjął się najniebezpieczniejszej misji II wojny światowej? Jak trafił do Auschwitz? Czy rzeczywiście budował tam konspirację? Zapraszamy do obejrzenia podcastu Muzeum Historii Polski z udziałem dyrektora Instytutu Pileckiego Karola Madaja.
- Między znikaniem a trwaniem. Festiwal Wolskie Ostańce 2026 [fotorelacja]
Aktualności
Między znikaniem a trwaniem. Festiwal Wolskie Ostańce 2026 [fotorelacja]
Przez trzy dni (9–11 października) festiwal „Wolskie Ostańce” zapraszał do zatrzymania się i spojrzenia na Warszawę z nowej perspektywy — poprzez osobiste historie, miejsca naznaczone pamięcią oraz to, co wciąż trwa pomiędzy znikaniem a trwaniem.
- Porażka. Niemcy, Rosja i cena złudzeń | Relacja wideo z 9. spotkania Berlin w Warszawie
Aktualności
Porażka. Niemcy, Rosja i cena złudzeń | Relacja wideo z 9. spotkania Berlin w Warszawie
Jakie były źródła błędnych ocen w polityce Niemiec wobec Rosji? Których ostrzeżeń nie chciano usłyszeć i dlaczego? Jakie wnioski z tej historii wynikają dziś dla Niemiec, Polski i Ukrainy oraz dla bezpieczeństwa Europy? Dlaczego tak długo ignorowano sygnały ostrzegawcze i głosy płynące m.in. z Polski i Ukrainy? Jaką rolę odegrały w tym interesy gospodarcze, kalkulacje polityczne?
- Konferencja „Laboratoria innowacji. AI w archiwach” | Fotorelacja
Aktualności
Konferencja „Laboratoria innowacji. AI w archiwach” | Fotorelacja
30 września 2026 roku – w Dniu Archiwisty – w warszawskiej siedzibie Instytutu Pileckiego przy ul. Siennej 82 odbyła się ogólnopolska konferencja naukowa „Laboratoria innowacji. AI w archiwach”.
- Jubileusz 10-lecia Muzeum Dom Rodziny Pileckich w Ostrowi Mazowieckiej
Aktualności
Jubileusz 10-lecia Muzeum Dom Rodziny Pileckich w Ostrowi Mazowieckiej
8 października w ogrodzie Muzeum Dom Rodziny Pileckich w Ostrowi Mazowieckiej odbyło się wyjątkowe wydarzenie – jubileusz 10-lecia działalności instytucji.
- Festiwal „Wolskie Ostańce”
Aktualności
Festiwal „Wolskie Ostańce”
Co zostaje z miasta, które nieustannie się zmienia? Co trwa mimo wyburzeń, nowych inwestycji i zacierania śladów pamięci? I kim są współcześni „ostańcy”? Festiwal „Wolskie Ostańce” to wielowymiarowe wydarzenie poświęcone relacji między miastem, pamięcią i ludźmi.
- Reportaż Instytutu Pileckiego wyróżniony na 18. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym NNW
Aktualności
Reportaż Instytutu Pileckiego wyróżniony na 18. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym NNW
Dokument „Jedna wskazówka” o Obławie Augustowskiej, autorstwa Martyny Wojtkowskiej z Instytutu Pileckiego, otrzymał pierwsze wyróżnienie podczas 18. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego NNW w Gdyni.
- „Spotkanie z Patronem” w Muzeum Dom Rodziny Pileckich w Ostrowi Mazowieckiej
Aktualności
„Spotkanie z Patronem” w Muzeum Dom Rodziny Pileckich w Ostrowi Mazowieckiej
6 października pracownicy Instytutu Pileckiego brali udział w „Spotkaniu z Patronem” organizowanym przez Muzeum Dom Rodziny Pileckich w Ostrowi Mazowieckiej.
- „Świadek” – Seweryna Szmaglewska w drugim odcinku „Sali 600” | Przedpremierowy odsłuch na dachu Instytutu Pileckiego
Aktualności
„Świadek” – Seweryna Szmaglewska w drugim odcinku „Sali 600” | Przedpremierowy odsłuch na dachu Instytutu Pileckiego
1 października na dachu Instytutu Pileckiego odbył się przedpremierowy odsłuch drugiego odcinka audioserialu „Sala 600. Świadkowie Norymbergi”, poświęconego Sewerynie Szmaglewskiej – pisarce, byłej więźniarce Auschwitz-Birkenau i świadkowi przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze. Spotkanie zorganizowano w związku z 80. rocznicą zakończenia głównego procesu norymberskiego.