Aktualność

Losy polskiej inteligencji podczas II wojny światowej | artykuł

03.05.2020

Kapitulacja III Rzeszy to nie tylko radość czy defilady, ale i bilans strat - także w wymiarze społecznym. Działania obu okupantów wymierzone w polską inteligencję zebrały śmiertelne żniwo. Ich przebieg i konsekwencje omawia prof. Piotr Madajczyk.

Spróbujmy odpowiedzieć na pytanie, na czym polegała specyfika polityki narodowosocjalistycznych Niemiec na ziemiach polskich. Spróbujmy także określić jej zasadnicze po­dobieństwa i odmienności od polityki sowieckiej na okupowanych ziemiach polskich.  Związku Radzieckim i narodowosocjalistycznych Niemczech racjonalne rozważania połączone były z irracjonalną, motywowaną ideologicznie nienawiścią do napiętnowanych grup ludności. Nienawiść ta odgrywała ponadto mobilizującą rolę w obydwu tych totalitarnych systemach. W obydwu widoczna była nienawiść do tradycyjnych struktur społecznych (Kościoły, inteligencja), aczkolwiek jej skala w ZSRS była znacznie większa.

Te strukturalne podobieństwa nie determinowały jednak kształtu polityki. Zanim mowa będzie o totalitarnej inżynierii społecznej realizowanej na okupowanych ziemiach polskich, warto przypomnieć inny jej model, wprowadzany na anektowanych przez Niemcy ziemiach czeskich, w Protektoracie Czech i Moraw. Opierał się on na pragmatycznym wykorzystaniu czeskiego potencjału przemysłowego oraz na przekonaniu, że możliwe i celowe będzie zniemczenie dużej części ludności czeskiej. Odmienna niż na ziemiach polskich polityka widoczna była w deklaracjach Hitlera o przyznaniu autonomii i w pozostawieniu czeskich władz, chociaż przy faktycznym podporządkowaniu ich władzom niemieckim. Hitler zdecydował się na długofalową politykę asymilacji i niepodejmowanie działań, które mogłyby antagonizować ludność czeską – do tego prowadziłby na przykład podział Protektoratu. Zgodnie z tymi planami około połowa Czechów nadawała się do zniemczenia, pozostali mieli zostać przesiedleni na Syberię, a najbardziej niebezpieczni intelektualiści – zmuszeni do emigracji, chociaż Detlef Brandes (2012) przypuszcza, że kryła się za tym zapowiedź eksterminacji. Mówiono bowiem o „wrogiej wobec Rzeszy warstwie inteligencji” (reichsfeindliche Intelligenzschicht), którą należy wysiedlić albo poddać „Sonderbehandlung”(s. 237).

Polityka niemieckich i sowieckich władz na okupowanych ziemiach polskich miała charakter odmienny od opisanej powyżej. Nieporównywalna była skala ingerencji w życie społeczeństwa. Ponadto polityka obydwu tych państw wykazuje ogromne podobieństwa odnośnie do skali represji i terroru, ale widać w niej także ogromne różnice. Polityka narodowosocjalistycznych Niemiec nastawiona była na tworzenie „przestrzeni życiowej” i, podobnie jak na okupowanych ziemiach sowieckich, wykorzystywano w niej narzędzia polityki ludobójczej. Była to polityka odmienna od tego, co rozumiemy pod pojęciem polityki okupacyjnej, oparta na wyniszczającej kampanii wojennej, eksterminacji przywódców politycznych, potencjalnych przeciwników i wszystkich osób uznanych za niepożądane, wprowadzeniu własnego zarządu do bardzo niskiego szczebla administracji, oparciu się na terrorze, totalnej dyskryminacji (Untermenschen), selekcji i germanizacji części ludności, niszczeniu polskiej kultury i świadomości narodowej oraz zepchnięciu ziem polskich do roli zaplecza rolniczego i rezerwuaru siły roboczej (zob. Lehnstaedt, 2017; Łuczak, 1979, 1993; Madajczyk, 1970, 1988). Niemiecka imperialna polityka nastawiona była nie na podporządkowanie narodu polskiego, ale na jego eksterminację i ludobójstwo (por. Mańkowski, 1988, s. 108–109).

Cel imperialnej polityki sowieckiej był odmienny. Stanowiły go takie czynniki, jak: podbicie, narzucenie sowieckich wzorców ustrojowych i asymilacja ludności zamieszkałej na podbitych terenach w ramach ponadnarodowego, totalitarnego narodu sowieckiego. W systemie sowieckim likwidacja elit miała wprawdzie także kontekst narodowościowy, ale przede wszystkim miała umożliwić atomizację podbitych społeczności, prowadzić do pozbawienia jednostek społecznego oparcia i w wyniku tego stania się bezwolną częścią systemu. Moskwa dążyła nie do eksterminacji podbitych narodów, ale do ich podporządkowania. Za pomocne do tego zadania uznała wykorzystanie części elit. Polityka ta oznaczała likwidację dużej części elit podbitych państw (szczególnie kraje bałtyckie, anektowane ziemie polskie). Najbardziej zagrożone były takie grupy, dotyczyło to całych rodzin, jak: oficerowie i podoficerowie, pracownicy policji i więziennictwa, przedwojenni funkcjonariusze państwowi, inteligencja i warstwa średnia, osoby krytycznie oceniające władzę sowiecką, działacze przedwojennych organizacji społeczno-politycznych i partii (także działacze komunistyczni uznani za niepewnych), właściciele ziemscy i fabrykanci, osoby czynne w ruchu oporu, autorytety lokalne i ogólnospołeczne, osoby nielegalnie przekraczające granicę.

Po początkowych wahaniach zdecydowała się na objęcie tą polityką także osób narodowości polskiej, co oznaczało zniesienie dyskryminacji w różnych obszarach życia (edukacja, kultura) oraz nieporównywalnie szersze niż pod okupacją niemiecką wykorzystanie kolaboracji jako narzędzia sprawowania władzy. Celem była asymilacja albo – jak planowano wcześniej – w ramach wielonarodowościowego imperium sowieckiego, albo jak przyjęto w Moskwie od początków 1940 roku – w ramach sowieckiej strefy wpływów, w podporządkowanym polskim państwie satelickim.

Częścią tej polityki było zarówno umożliwienie kontynuowania wykładów Tadeuszowi Boyowi-Żeleńskiemu, próba pozyskania części polskich jeńców wojennych i sondowanie, w nie do końca wyjaśniony sposób, byłego premiera Kazimierza Bartla co do możliwości współpracy, jak i wymordowanie części polskich elit, w celu asymilacji pozostałych. Do wiosny 1940 roku, gdy Stalin zapewne zakładał, że nie zostanie odbudowane państwo polskie, zapadła decyzja o likwidacji oficerów znajdujących się w sowieckich obozach jenieckich oraz innych osób związanych z państwem polskim. Oznaczało to ogromne straty polskiej inteligencji, ponieważ do niej należeli oficerowie rezerwy. W obozie w Kozielsku było 21 profesorów, docentów i wykładowców szkół wyższych, około 300 lekarzy cywilnych i wojskowych, kilkuset prawników, kilkuset nauczycieli szkół średnich i powszechnych, dziennikarze, literaci i przemysłowcy. W obozie w Starobielsku także osadzono kilkunastu profesorów i docentów szkół wyższych, około 400 lekarzy cywilnych i wojskowych, kilkuset prawników, kilkuset inżynierów, nauczyciele szkół średnich i powszechnych, grupa poetów, literatów, dziennikarzy oraz działaczy społecznych i politycznych (Zbrodnia katyńska, 1962, s. 15–17; Dzienkiewicz, Gur’ânov, Račinskij, 2015; Fałdowska, 2013). Dane te nie są w pełni dokładne, ale pokazują skalę strat polskich elit.

Polscy inteligenci znaleźli się w sowieckich obozach, walcząc o przetrwanie: „Praca przy wyrębie lasu. Pracowano przy temperaturze minus 60 stopni w obuwiu wyrabianym ze starych opon samochodowych. Ubranie watowane, w którym pracowano, służyło jednocześnie za pościel. Spano na drewnianych pryczach. Wszystkie kategorie przestępstw zostały zmieszane. Obok inteligentów widziało się wielokrotnych morderców. Liczne kradzieże nie pozwalały zdejmować ubrania nawet podczas snu, z powodu czego szerzyły się brud i robactwo (Relacja, b.d.)”.

Równocześnie Moskwa kontynuowała starania o pozyskanie poparcia części polskich elit kulturalnych, łatwiejszego do pozyskania w atmosferze przekonania o beznadziejności sytuacji i braku alternatywnych możliwości. W 1940 roku zorganizowała w 85. rocznicę śmierci Adama Mickiewicza Rok Mickiewiczowski, będący wprawdzie wielką polityczną manipulacją, ale mimo to jaskrawo pokazujący odmienność od polityki niemieckiej, w której wykluczone było odwołanie się do dorobku kultury polskiej. W tym samym 1940 roku niemieckie władze okupacyjne zburzyły pomniki Mickiewicza na Rynku krakowskim i w Rzeszowie (Sierotwiński, 1988, s. 41, 45). Odmienność ta przesłaniana jest w polskiej pamięci historycznej przez wspomnienie Katynia jako symbolu eksterminacji narodu polskiego*1.

Na ziemiach polskich okupowanych przez Niemcy podstawę polityki stanowił podział ludności według kryteriów rasowych na nad- i podludzi. Kryteria te miały jednak mniej klarowny charakter, niż sformułowanie to sugeruje. Wynikało to z radykalnej zmiany w polityce niemieckiej wobec Polski przed 1939 rokiem, gdy okazało się, że nie akceptuje ona sojuszu wojskowego i podporządkowania polityce Hitlera. Odpowiednią interpretację rasową przygotował Rassenpolitische Amt. Zgodnie z nią jądro polskiego narodu jest ze względów rasowych zasadniczo odmienne od narodu niemieckiego i duchowo nietwórcze. Jednakże odwoływano się do niejasnych sformułowań, nie w pełni zgodnych z ideologią rasową: Niemiec musi mieć zarówno właściwe pochodzenie rasowe, jak i żyć w niemieckiej tradycji i kulturze, Polakiem jest także osoba pochodzenia niemieckiego, jeżeli czuje się związana z narodem polskim*2. Pozostać przy życiu miała jedynie ta część Polaków, którą niemieckie władze mogły wykorzystać do prostej pracy.

Wobec osób narodowości polskiej prowadzona była następnie całościowa polityka genocydu, jednakże, odmiennie niż w przypadku Żydów, zaplanowana na dłuższy okres. Zgodnie z definicją sformułowaną przez Rafała Lemkina genocyd obejmował takie działania, jak: likwidacja warstw przywódczych i elit, rozbijanie społeczeństwa (Niemiecka Lista Narodowościowa; Goralenvolk; lepsze traktowanie wybranych narodowości; wydzielenie Żydów, ich stygmatyzacja, gettoizacja, a następnie eksterminacja), odebranie rodzicom i germanizacja dzieci uznanych za wartościowe rasowo, wysiedlenia Polaków i osadnictwo germańskie, wyniszczenie fizyczne (egzekucje, obozy) i biologiczne (ciężka praca, niewystarczające wyżywienie, brak zorganizowanej opieki medycznej i ograniczenie jej do zapobiegania epidemiom, brak lub ograniczony dostęp do lekarstw, w 1943 roku aborcja na życzenie, utrudnianie zawierania związków małżeńskich i ograniczanie wszelkimi środkami przyrostu naturalnego), eksploatacja ekonomiczna, niszczenie kultury materialnej i duchowej (edukacja, religia).

Polityka ta znalazła wyraz natychmiast po agresji na Polskę we wrześniu 1939 roku. Pierwsze straty inteligencja polska poniosła już wtedy. Jedni nie wytrzymali psychicznie sytuacji powstałej w wyniku agresji niemieckiej, a niektórzy także sowieckiej: „Pisarz żydowski Szymon Horończyk uchodząc przed Niemcami, opuścił Warszawę i w drodze popełnił samobójstwo”, „We wsi Jeziory na Polesiu popełnił samobójstwo Stanisław Ignacy Witkiewicz, pisarz, krytyk, filozof i malarz”. Inni, uczestnicząc w walkach, dostawali się do niewoli, jak przykładowo Konstanty Ildefons Gałczyński, albo ginęli. Kolejni padali ofiarą prowadzonych walk, niekiedy zabierając ze sobą swój dorobek: „Z ran odniesionych w czasie nocnego nalotu na Warszawę zmarł historyk literatury Józef Gołąbek, w jego mieszkaniu spłonęła cenna biblioteka polonistyczna i slawistyczna licząca 8000 tomów” (Sierotwiński, 1988, s. 5, 7–8).

Wraz z wybuchem wojny władze niemieckie przystąpiły do eksterminacji duchowieństwa, działaczy politycznych i społecznych, naukowców, artystów, oficerów, funkcjonariuszy policji. Działania te rozpoczęto, uderzając w działaczy polskich w Rzeszy i Wolnym Mieście Gdańsku. Już we wrześniu niemieckie Einsatzgruppen i zorganizowany przez członków mniejszości niemieckiej w Polsce Selbstschutz rozpoczęły planową eksterminację polskich elit, na podstawie Sonderfahndungsliste, która później rozrosła się to księgi gończej. Ostatecznie objęła ona około 61 tys. polskich obywateli, należących do szeroko rozumianych elit przywódczych, którzy mieli być aresztowani albo natychmiast zlikwidowani w ramach akcji Tannenberg. Termin „elity przywódcze” obejmował wszystkie osoby, które, jak uznano, mogły być „nosicielami narodowego oporu”. Inteligencja była ich istotną, ale tylko częścią. Najwcześniej rozpoczęto te działania na Pomorzu (Intelligenzaktion), gdzie do końca października zamordowano około 20 tys. osób, także tych spośród rzemieślników, kupców i rolników, w tym kobiety i dzieci. W mniejszej skali podjęto je w Wielkopolsce i na Górnym Śląsku. Brutalnie prześladowano polską inteligencję ze społeczności kaszubskiej, warmińskiej, mazurskiej i śląskiej: pisarka Maria Zientara-Malewska wywieziona została do Ravensbrück, mordowano działaczy kaszubskich, w październiku rozpoczął swoją wędrówkę przez obozy, zakończoną wyzwoleniem w Dachau, pisarz Gustaw Morcinek. Intelligenzaktion objęła około 100 tys. osób, z których 50 tys. niezwłocznie zamordowano, a około 50 tys. osadzono w obozach*3.

W listopadzie miało miejsce znane uwięzienie profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, podjęte zapewne z lokalnej inicjatywy, wśród nich m.in. tak znani, jak Stanisław Estreicher, Tadeusz Lehr-Spławiński czy też Stanisław Pigoń. Aresztowano także profesorów gimnazjalnych. Zanim zaczęto ich zwalniać pod naciskiem opinii międzynarodowej, zmarł m.in. prof. Stanisław Estreicher, filozof i poeta Tadeusz Grabowski, profesor zoologii Michał Siedlecki, ogółem 15 z nich (por. Madajczyk, 2010b, s. 80). Akcje uderzenia w polskie elity podjęto wiosną 1940 roku w rejencji ciechanowskiej i na Suwalszczyźnie, gdzie aresztowane osoby wysłano do obozów koncentracyjnych albo rozstrzeliwano, oraz na ziemi łódzkiej i Górnym Śląsku. W Generalnym Gubernatorstwie trwała od maja 1940 roku Akcja AB (Außerordentliche Befriedungsaktion). W jej ramach zamordowano od maja do lipca 1940 roku 6,5 tys. osób, w tym około 3,5 tys. przedstawicieli elit (por. Madajczyk, 1970, t. 2, s. 237–238). Grupę przeznaczoną do likwidacji definiowano niejasno, obejmowała ona inteligencję, duchowieństwo i inne osoby, aktywne w polskim ruchu narodowym (Mańkowski, 1992, s. 9).

Symbolem stały się takie miejsca, jak Las Szpęgawski, Lasy Piaśnickie, Lasy Lućmierskie, Palmiry. Obok polskiej inteligencji mordowano pacjentów szpitali psychiatrycznych; kierowano się tym, że oni nie nadawali się do wykorzystania do prostych nawet prac.

Terror Wehrmachtu, związany z prowadzeniem działań wojennych, zastąpiony został przez terror policyjny. Terror w polityce niemieckiej odzwierciedlał zarówno nienawiść do Polaków, jak też był metodą rządzenia oraz eksterminacji. Proporcje tych elementów się zmieniały. Także w terrorze jako metodzie rządzenia niekiedy dominował terror prewencyjny, kiedy indziej odwetowy (por. Madajczyk, 1970, t. 2, s. 235–236; Mańkowski, 1992, s. 12). Najważniejszy w dłuższej perspektywie był cel ludobójczy, aczkolwiek władze okupacyjne go nie eksponowały, aby nie wzmacniać oporu.

Od początku prześladowano i mordowano obywateli narodowości polskiej oraz tych pochodzenia żydowskiego, którzy byli traktowani przez niemieckie władze jako Żydzi. Nie sposób jednak przyjmować nazistowskie kryteria, gdy mowa jest o polskiej inteligencji. W getcie znalazły się nie tylko osoby czujące się Żydami, ale także uznane według ustaw norymberskich za Żydów. Zamknięto tam również osoby zasymilowane, ochrzczone, które poza pochodzeniem nie miały nic wspólnego z żydostwem lub funkcjonowały w obu społecznościach. Do polskiej inteligencji – nie w znaczeniu etnicznym, ale szerszym, kulturowym, w którym jest miejsce na judaizm i polskich Tatarów – należał m.in. Ludwik Hirszfeld, przez niemieckie władze uznany za Żyda. Hirszfeld, który zdołał przeżyć II wojnę światową, był świadomym swego pochodzenia i religii polskim mikrobiologiem i immunologiem, współzałożycielem Państwowego Instytutu Higieny i profesorem Uniwersytetu Warszawskiego*4.

W getcie znalazł się Janusz Korczak, polski pedagog, lekarz, działacz społeczny, inteligent z misją i pochodzący z żydowskiej zasymilowanej rodziny (zob. Olczak- -Ronikier, 2011), a także Władysław Szlengel, poeta, tekściarz i kabareciarz tworzący w języku polskim. Do polskiej inteligencji należał Emanuel Ringelblum, przedstawiciel zasymilowanej żydowskiej inteligencji, któremu równocześnie żydowskość zamknęła drogę do kariery akademickiej (Sakowska, 1986, s. 21–24). Niemcy mordowali ich jako Żydów, Polska traciła w nich świadomych swej żydowskości polskich inteligentów. Dodajmy, że po pierwszej fali terroru i wymordowaniu dużej części polskich elit punkt ciężkości polityki niemieckiej przesunięty został na eksterminację ludności pochodzenia żydowskiego i osób tejże narodowości – Holokaust.

Trudne warunki życia powodowały zwiększoną śmiertelność na całych okupowanych ziemiach polskich. Dotyczy to także inteligencji, która szczególnie na terenach anektowanych do Rzeszy utraciła swoją pozycję społeczną, ale i szerzej uległa pauperyzacji, mimo wypracowywanych strategii przetrwania (por. Kochanowski, 2015). Trudno dzisiaj określić, na ile konkretne zgony wynikały z niedożywienia, braku opieki medycznej, ciężkich przeżyć i doświadczeń utraty osób bliskich. Utrzymywano się często z wyprzedaży mienia.

Do KL Auschwitz wywieziono grupę adwokatów. „W każdym bądź razie z tej liczby pięćdziesięciu wróciło dwunastu czy trzynastu. Reszta zginęła. Pierwszy zmarł adwokat Bielawski młodszy. Czwartego czy piątego dnia po przywiezieniu do obozu” (Zeznanie, 1947). Celem była także inteligencja w mniejszych ośrodkach: nauczyciele, duchowni, lekarze. Rabowano mienie polskich instytucji naukowych. Po agresji na ZSRS dokonano m.in. na Kresach Wschodnich mordu na polskich elitach we Lwowie i w kilku mniejszych miastach. We Lwowie zamordowano, zapewne przy współpracy miejscowych Ukraińców, 45 polskich naukowców, aczkolwiek wątpliwości budzi, czy była to inspiracja ukraińska, czy w pewnej formie kontynuacja działań z Akcji AB (por. Łysakowski, 2012).

Najbardziej radykalna polityka prowadzona była w Okręgu Rzeszy Kraj Warty, gdzie akcje wysiedleńcze objęły najpierw dwie grupy – Żydów i polskie elity. Władze niemieckie szeroko definiowały inteligencję, włączając do niej duchowieństwo i właścicieli ziemskich. Wysiedleni musieli budować podstawy egzystencji w nowym miejscu zamieszkania. Publiczne polskie życie kulturalne, podobnie jak żydowskie, zostało w Kraju Warty zniszczone, zlikwidowano i skonfiskowano mienie polskich teatrów, muzeów, bibliotek, księgarni itd. (por. Epstein, 2010; Łuczak, 1996, s. 261–283; Rutowska, 2009; Schenk, 2000).

Polska inteligencja ginęła, uczestnicząc w ruchu oporu, zarówno w walce, jak i w wyniku aresztowań i brutalnych przesłuchań, a niekiedy przez ucieczkę w samobójstwo przed dalszym śledztwem. Angażowała się w tajne nauczanie, w wydawanie nielegalnych publikacji i prasy podziemnej. Do niej należał nauczyciel gimnazjalny, studiujący historię i prawo, założyciel i dowódca grupy bojowo-dywersyjnej „Jędrusie” Władysław Jasiński, zabity w walce w 1943 roku. Przez kolejne lata ciągnie się lista zabitych, zmarłych w wyniku tortur albo w obozie, rozstrzelanych, ściętych toporem, zamordowanych w komorze gazowej. O ich losach wiadomo często niewiele. Rekonstruujący je Stanisław Sierotwiński (1988) poprzedził prawie dwustronicowy wykaz zmarłych i zabitych w 1942 roku krótkim stwierdzeniem: „ponieśli śmierć (bliższe daty nieznane)” (s. 125). Takich wykazów jest w jego książce więcej.

Walki i represje niemieckie podczas Powstania Warszawskiego przyniosły ogromne zniszczenia. Wiele zeznań zebranych przez Główną Komisję Badania Zbrodni Niemieckich wskazuje, chociaż ich autorzy mieli często niepełną wiedzę o obserwowanych wydarzeniach, że Niemcy szczególnie mordowali osoby należące do inteligencji. Dla tych, którzy przeżyli, oznaczało to aresztowania i wywóz do obozów.

Ważnym narzędziem eksterminacji zarówno szerzej Polaków, jak i węziej – inteligencji, były obozy. Władze niemieckie utworzyły na ziemiach polskich sieć obozów i więzień, m.in. Fort VII w Poznaniu, Działdowo, Szczeglin, Sosnowiec. Złą sławą cieszył się obóz Hohenbruch w Prusach Wschodnich, w którym znalazło się wielu polskich działaczy z tego regionu. Następnie więźniów wywożono do obozów na terenie Rzeszy: Buchenwald, Sachsenhausen, Dachau, Stutthof.

Do obozu w Dachau trafiło 1780 polskich duchownych, połowa z nich zginęła. Podobnie prześladowani byli duchowni litewscy. Znalazł się tam także i zginął polski pisarz ludowy Jerzy Probosz. W obozie Sachsenhausen osadzono m.in. profesorów krakowskich, w Oświęcimiu wielu polskich naukowców, polityków i ludzi kultury (por. Madajczyk, 1970, t. 2, s. 278; Sierotwiński, 1988, s. 20). W Dachau, Mauthausen i Gusen zdołał przeżyć Stanisław Grzesiuk, być może dlatego, że nie był typowym inteligentem. Przeżył Stanisław Nogaj, działacz polski, powstaniec wielkopolski i śląski, broniący Warszawy w 1939 roku. Jemu być może pomogła praca w obozowym biurze. Wielu innym się to nie udało, szczególnie że przeciw nim nierzadko kierowana była agresja nadzorujących. Niekiedy ich los był szczególnie tragiczny, obejmując całe rodziny: „W Buchenwaldzie zmarł Jan Bielok, działacz powiatu oleskiego na Śląsku Opolskim, m.in. opiekun polskiego szkolnictwa, czytelnictwa, ruchu amatorskiego i w ogóle życia kulturalnego, aresztowany był 11 września 1939. Syn jego został przymusowo wcielony do Wehrmachtu, majątek skonfiskowano, a żona z pięciorgiem dzieci wysiedlona i skierowana w głąb Rzeszy do przymusowych robót” (Sierotwiński, 1988, s. 96). Warto zwrócić uwagę na to narzędzie polityki niemieckiej, dotykające m.in. lokalnych działaczy polskich, których wcielano do Wehrmachtu.

Szczególne znaczenie miał obóz Mauthausen-Gusen. Wśród jego podobozów znajdowały się trzy podobozy w Gusen, z których w Gusen I (uruchomionym w związku z agresją na Polskę) wykorzystywano więźniów do pracy w kamieniołomach, a w Gusen II (Bergkristall) do budowy samolotów. Obozy w Gusen formalnie były podobozami Mauthausen, podlegały komendantowi Mauthausen, ale faktycznie przewyższały go zarówno liczbą więźniów, jak i ofiar. Obóz Gusen I był obozem najcięższej kategorii III, służył eksterminacji polskiej inteligencji przez pracę (Vernichtungslager für die polnische Intelligenz), aczkolwiek więźniów mordowano także bezpośrednio. Przeszło przez nie 77,5 tys. więźniów, z czego około 34 tys. stanowili Polacy, aczkolwiek co do liczby więźniów i poszczególnych grup narodowych istnieją pewne wątpliwości. Śmiertelność wyniosła około 65% (Aldo, 2008; Banaszak, 2011; Cholewa, 2000; Dobosiewicz, 1977, 1980, 1983, 2000; Gostner, 1945; Haunschmied, Mills, 2007; Madoń-Mitzner, 2011; Nogaj, 1945/1946).

Przypisy

1. Do takiego skojarzenia odwołują się wystawa zorganizowana przez Instytut Pamięci Narodowej w 2006 roku Zagłada polskich elit. Akcja AB – Katyń i album („Zagłada”, 2009). Jednakże taka analogia jest prawdziwa jedynie w odniesieniu do eksterminacji części polskich elit.

2. Niemcem jest „wer in Volkstum, Brauchtum und Familiengemeinschaft als Deutscher lebt, sofern er deutschen oder artverwandten Blutes ist”. Polakiem jest, „wer, gleichgültig welcher völkischen Herkunft (also auch deuschstämmig), sich in der polnischen Zeit zum polnischen Volk bekannte und seine völkischen und politischen Ideologien übernahm und vertrat” (Thom, 1997, s. 421).

3. Jastrzębski (2017) ocenia liczbę ofiar w okręgu Gdańsk – Prusy Zachodnie na około 30 tys. „Sonderfahndungsbuch” była sukcesywnie uzupełniana, w 1940 roku ukazało się w Krakowie drugie jej wydanie (s. 65–75; por. Wardzyńska, 2009).

4. Hirszfeld (2011) pisał o sobie: „Wyrosłem w tradycji polskiej walki podziemnej, w której rodzina mojego ojca, a szczególnie mój stryj, brała czynny udział” (s. 7). Bolesna, chociaż wyważona, jest jego dalsza ocena: „Z wieloma ludźmi rozmawiałem o tych sprawach: z ziemiaństwem, z chłopami i z policją. Na ogół prawie wszyscy byli antysemitami, ale nie spotkałem wśród nich ludzi, którzy by aprobowali ten sposób likwidowania zagadnienia” (s. 444).


Publikowany tekst jest fragmentem artykułu prof. Piotra Madajczyka pt. „Polityka ZSRS i III Rzeszy wobec elit polskich w czasie II wojny światowej”, który ukazał się w I tomie rocznika Instytutu Pileckiego Studia nad Totalitaryzmami i Wiekiem XX (zachęcamy do pobrania pełnej publikacji).


prof. Piotr Madajczyk – kierownik Zakładu Studiów nad Niemcami w Instytucie Studiów Politycznych PAN w Warszawie, wykładowca akademicki. Jego zainteresowania badawcze obejmują problematykę mniejszości narodowych w Polsce, stosunków polsko-niemieckich w XX wieku, przymusowych migracji w Europie Środkowej po II wojnie światowej, historii najnowszej Polski.

Zobacz także