Przeżyłam bo miałam obowiązek | Spotkanie upamiętniające rocznicę wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz-Birkenau - Instytut Pileckiego

Przeżyłam bo miałam obowiązek | Spotkanie upamiętniające rocznicę wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz-Birkenau

– Jak tylko w nocy mi jest zimno, trochę się odkryję, to od razu śni mi się, że idę, tym marszem i jest 20 stopni mrozu, a ja idę i idę... – wspominała pani Janina Iwańska była więźniarka obozów Auschwitz-Birkenau, Ravensbrück i Neustadt-Glewe.

Przyznała, że wspomnienia najczęściej powracają do niej nocą. – Co którąś noc jestem albo w powstaniu warszawskim na Woli, albo w obozie: przeżywam ewakuację lub marsz śmierci.

Śmierć tuż obok

– Najgorsza była śmierć, która w każdym momencie była tuż obok. Czy to głodowa, czy przez rozstrzelanie, czy na mrozie… myśl o śmierci właściwie nie opuszczała ani na chwilę – wspominała podczas ieczoru upamiętniającego rocznicę wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz-Birkenau.

Spotkanie świadków historii

O codziennym życiu w obozie oraz jego wyzwoleniu, obok pani Janiny Iwańskiej, opowiadali pan Jan Temler – 101-letni bohater książki Dzieci z Pawiaka i były więzień KL Auschwitz – oraz dr Agnieszka Witkowska-Krych z Ośrodka Badań nad Totalitaryzmami Instytutu Pileckiego. Rozmowę prowadziła Małgorzata Grygiel, dokumentalistka Instytutu Pileckiego.

Od lewej: Jan Temler, Janina Iwańska, dr Agnieszka Witkowska-Krych, Małgorzata Grygiel

Obowiązek i przetrwanie

– Blokowa zrobiła zebranie, pokazała nam te małe dzieci i poprosiła starsze dziewczyny, czy mogłyby jej pomóc w opiece nad tymi dziećmi. To ja się od razu zgłosiłam i właściwie dzięki temu przeżyłam. Dlatego, że miałam obowiązek. Ja zawsze miałam obowiązek. Myślę, że ja, także teraz, tak długo żyję, bo ja ciągle jeszcze mam jakieś obowiązki – mówiła pani Janina, która trafiła do KL Auschwitz w 1944 roku jako czternastoletnia dziewczynka – Nie wiedziałam absolutnie nic ani o ojcu, ani o mamie. Właściwie o nikim z rodziny nic nie wiedziałam, tylko byłam zdana sama na siebie.

Janina Iwańska była więźniarka obozów Auschwitz-Birkenau, Ravensbrück i Neustadt-Glewe

Codzienność dzieci

W obozie opiekowała się młodszymi dziećmi. – Inaczej wyglądał dzień dorosłej osoby, inaczej wyglądał dzień dzieci. Dorośli, jak wiemy, rano mieli apel, wszyscy i młodzi, i starzy. Potem dorośli szli do pracy, a dzieci wracały do bloku. Małe dzieci nie miały żadnych obowiązków. Najczęściej z początku tylko płakały. Potem już trochę przestały płakać, bo się do nas przyzwyczaiły i my żeśmy się starały jakoś im pomóc – wspominała Pani Janina Iwańska.

Obrazy, które zostają w pamięci

Jan Temler, bohater książki „Dzieci z Pawiaka” i były więzień KL Auschwitz wspominał: – Ja nie mam pamięci fotograficznej, ale do dziś pamiętam ten obraz. To był piękny dzień lipcowy, włoskie niebo i czarny pióropusz dymu idący z krematorium, czekający właśnie na tą kolumnę Żydów. Przygotowana komora gazowa i przygotowane krematorium. Czy oni wiedzieli, gdzie idą?

Jan Temler – 101-letni bohater książki Dzieci z Pawiaka i były więzień KL Auschwitz

Stan więźniów w momencie wyzwolenia

O dramatycznym stanie więźniów w chwili wyzwolenia obozu mówiła między innymi dr Agnieszka Witkowska-Krych z Ośrodka Badań nad Totalitaryzmami Instytutu Pileckiego. – 27 stycznia 1945 roku w obozie zostało około 7 tysięcy ludzi. Pięćdziesiąt kilka tysięcy zostało już wcześniej wygnanych (…) To, co zastali Sowieci, to naprawdę garstka ludzi w stanie agonalnym, którzy nie mieli siły, by maszerować dokądkolwiek. 

Rozmowie towarzyszył pokaz filmu dokumentalnego koprodukcji TVP „Auschwitz. Czekając na wyzwolenie”, opowiadający o ostatnich 257 dniach funkcjonowania obozu i doświadczeniach jego więźniów tuż przed nadejściem wolności.

Wydarzenie zostało zorganizowane z okazji 81. rocznicy wyzwolenia obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz-Birkenau oraz przypadającego 27 stycznia Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu. 

Zdjęcia Ewelina Grzechnik/Instytut Pileckiego

Zobacz także