Wspominamy bohaterów z Tworek k. Siedlec w rocznicę ich śmierci - Instytut Pileckiego

Wspominamy bohaterów z Tworek k. Siedlec w rocznicę ich śmierci

13 lutego 1943 r. to ważna data w historii Tworek i całego powiatu siedleckiego. Mija 83 lata od tragicznych wydarzeń, w których życie za odruch serca i pomoc drugiemu człowiekowi stracili pani Zofia Krasuska i jej niespełna sześcioletni syn, Boguś.

Instytut Pileckiego, w ramach programu „Zawołani po imieniu”, przypomina ich historię.

Tajemnica

Zofia i Leon Krasuscy prowadzili zwyczajne gospodarstwo pod lasem w Tworkach. W 1942 roku pomogli Żydom szukającym ratunku przed śmiercią. Krasuscy nie odmówili Leon przygotował dla nich kryjówkę w ziemiance, gdzie schronienie znalazło sześciu lub siedmiu mężczyzn.

Wiadomo było, że jak Niemcy znajdą u kogoś Żydów, to ich mordowali oraz tych, co ich ukrywali. Dlatego stryjek nikomu nie powiedział o tym, że ukrywał Żydów. Lepiej było to ukrywać w tajemnicy, bo nie wia­domo, komu można było ufać – mówił* w 2011 roku Wacław Krasuski, bratanek Leona Krasuskiego.

Przez wiele miesięcy nikt z sąsiadów nie wiedział o tej tajemnicy. Nie wiedziała nawet najbliższa rodzina. Jedynym dowodem, że w gospodarstwie coś się zmieniło, były małe figurki zwierząt lepione przez Zofię z ciasta chlebowego, które mały Boguś nosił ze sobą. Wypieki takie z zaczynu chlebowego, związane z Nowym Rokiem i świętem Trzech Króli, dawano dzieciom jako zabawki-przysmaki.

Nikt nie wiedział o tym, że stryj ukrywa Żydów. Boguś przychodził co dzień i zaskoczeniem dla wszystkich było to, że miał takie kózki lepione z ciasta chlebowego. Siostra mówiła: Co ten Leon robi? Co dzień chleb pieką? Z tego ciasta piekł na fajerkach kózki. Wtedy nie było wyboru co do jedzenia. Była wojna – powiedział* w wywiadzie Wacław Krasuski.

Leon Krasuski w 1925 roku w mundurze, służył w Toruniu, archiwum rodzinne

Przypadek

Tragedia przyszła 13 lutego 1943 roku wraz z niemieckimi żandarmami z Łukowa. Niemcy, podczas brutalnej rewizji, zauważyli buty pozostawione przy wejściu do piwnicy. To one zdradziły obecność ukrywanych. Leon Krasuski, bity i torturowany, wykorzystał chwilę nieuwagi oprawców i zdołał uciec do lasu.

Buty sprawiły, że Niemcy zainteresowali się piwnicą. Jak je zobaczyli, kazali właścicielowi otworzyć. A te buty ich zdradziły. Żydów z piwnicy wyciągał przechodzący mężczyzna, którego zawołali Niemcy. Kazali mu wejść do pi­wnicy i wyciągać Żydów. Bronili się przed wyjściem z piwnicy. I jak on tam wszedł i wyprowadzał ich, stryjek wykorzystał tę chwilę i wpadł do stodoły, a od niej było blisko do lasu. Stodoła była z desek robiona i próchniasta i łatwo było deskę wyłamać, aby uciec do lasu. Oni to spostrzegli i zaczęli za nim strzelać. Nie udało się Niemcom złapać stryjka, ale niestety w domu była żona i dziecko ­– wyjaśniał* Wacław Krasuski.

Gdy żandarmi wymierzyli broń, matka próbowała zasłonić syna własnym ciałem. Niemcy zastrzelili oboje na oczach mieszkańców wsi. Razem z nimi zginęli wszyscy ukrywani Żydzi.

Zofia Krasuska z synem Bogusiem (Feliksem Bogusławem), zdjęcie nagrobka, Instytut Pileckiego

Pamięć, która łączy pokolenia

Przez lata o tej historii wiedzieli głównie bliscy i mieszkańcy gminy Wiśniew. Od 2020 roku, dzięki kamieniowi z pamiątkową tablicą odsłoniętemu przy świetlicy w Tworkach, Zofia i Boguś są oficjalnie „Zawołani po imieniu”.

– Jesteśmy dumni z tego, co zrobił stryj ze swoją rodziną wspominał* po latach bratanek Leona, Wacław Krasuski.

Zofia i Boguś Krasuscy, zamordowani za pomoc okazaną Żydom w czasie okupacji niemieckiej, zostali uhonorowani przez Instytut Pileckiego w Tworkach k. Siedlec 19 czerwca 2020 roku (relacja z wydarzenia). Był to jedenasty kamień z pamiątkową tablicą, odsłonięty w ramach programu „Zawołani po imieniu” rozpoczętego w marcu 2019 roku.

Zdjęcie kamienia z tablicą pamiątkową w Tworkach, fot. Instytut Pileckiego

*Muzeum Walki i Męczeństwa w Treblince, wywiad z Wacławem Krasuskim przeprowadzony przez Marię Cimińską, Tworki, 21 lutego 2011 r.

Zobacz także