Aktualność

Przeklęta woda w kanałach | artykuł

11.02.2021

18 kwietnia 1952 roku Sowieci wywieźli 5 tysięcy Polaków z terenów Białoruskiej SRR. Trafili do sowchozu na terenie południowego Kazachstanu. Upał, niedobór wody, praca ponad siły – dr Jerzy Rohoziński z OBnT opisuje warunki życia na tzw. „Wyspie Bawełny".

Śledztwo w sprawie ostatniej wielkiej deportacji Polaków z 1952 r. zaprowadziło nas na Głodny Step, w tereny na pograniczu Kazachstanu z Uzbekistanem. Ruszyliśmy na spotkanie z głównym zabójcą deportowanych – wodą z miejscowych kanałów irygacyjnych (aryków). Pili z nich, bo nie było skąd, a potem padali jak rażeni: drgawki, gorączka, wymioty. Miejscowe bakterie okazywały się zabójcze, chyba, że ktoś zawczasu pomógł choremu, tak jak odznaczony przez Prezydenta RP orderem Virtus et Fraternitas zmarły niedawno Tassybaj Abdikarimow. 

Tutaj od wieków irygacja stanowiła rację bytu administracji emirów i chanów, podstawę porządku społecznego, a nawet jeden z filarów miejscowych form islamu. Kanały kopano tak, że woda nie ulegała degradacji i się nie marnowała. Jakże żądni sukcesów na tym polu byli Rosjanie, którzy podbili chanaty w XIX w.! Na nawodnionych obszarach będzie można osadzać koczowników i sprowadzać własnych kolonistów – marzyli niektórzy wizjonerzy rosyjskiej kolonizacji. Znamienne jednak, że carskie budżety na prace irygacyjne rzadko przewidywały wynagrodzenie dla robotników. Modernizacja w wydaniu carskich generałów zapowiadała już pod wieloma względami grandiozne projekty okresu sowieckiego. Raz, dwa, trzy, spędzamy miejscową ludność i kopiemy na komendę, stachanowskie tempo, astronomiczne koszty, napuszeni inżynierowie, nie liczymy się z przyrodą, uroczyste otwarcie, a potem wielka klapa, którą starannie ukrywamy.

Gigantyczne pieniądze pochłonęło kopanie kanału z Syr-darii mającego nawodnić Głodny Step. Żadnych przygotowań, wyrównania terenu, pomiarów, tylko urraa, kopiemy. Był wielki zryw w 1874 r., a cztery lata później prace zarzucono, bo się okazało, że w bezmyślną inwestycję trzeba by jeszcze władować miliony rubli, a końca jak nie było widać, tak nie było widać. Nawet piewcy rosyjskiej misji cywilizacyjnej nie zostawiali na tym przedsięwzięciu suchej nitki. Step jak był Głodny, tak i pozostał Głodny. Kiedy wrześniu 1916 r. turkiestański gubernator Aleksy Kuropatkin objeżdżał te tereny, skonstatował z przykrością, że po dwóch latach urodzaju w rosyjskich osadach na Głodnym Stepie gleba się zasoliła i odmówiła prawie na dobre współpracy. Proces zasalania gleby wymaga jeszcze wielu badań – konkludował niepocieszony.

Władza radziecka za punkt honoru wzięła sobie doprowadzenie do końca tego, zaczęli jej “nieudolni” poprzednicy. I oczywiście odniosła na tym polu same “sukcesy”. Tak przynajmniej głosi narracja prezentowana w miejscowym Muzeum Historii Uprawy Bawełny Obwodu Południowokazachstańskiego. Tyle, że jak się uważniej przyjrzeć fotografiom, to w czasach carskich te “nieudolne” prace stały mimo wszystko na wyższym poziomie technologicznym niż za władzy radzieckiej, gdzie wszystko opierało się na pracy rąk mas ludzkich. Miejscowe dzieci kazachskie jeszcze długo straszono sumiastymi wąsami marszałka Budionnego, który zaganiał miejscowych do kopania kanałów. Ich brzegi – jak opowiadali bohaterowi przygotowywanego przez Instytut dokumenu Trzy ćwierci do śmierci  Walentemu Jabłońskiemu, zesłanemu do południowego Kazachstanu – kryją wiele zwłok ludzkich. Cywilizacja hydrauliczna w potwornym totalitarnym wydaniu...

Jeszcze wprowadzone w ramach NEP-u (1923) melioratiwnyje towariszcziestwa działały zgodnie ze starym, sprawdzonym wzorcem: wspólnota opłaca swoich fachowców, a ci są przed nią odpowiedzialni. Ale sowieckie centralne planowanie oznaczać będzie już tylko ogromne marnotrawstwo wody. Uruchomi poza tym nieodwracalne procesy erozji gleby. A najgorsze, że odbierze rolnikowi poczucie odpowiedzialności za zużycie wody, tworząc za to liczne i niekompetentne ciała biurokratyczne, które zarządzały jej podziałem. Miraba, dawnego nadzorcę kanałów, zastępuje sowiecki inżynier od melioracji, opłacany przez państwo. Działa wg “naukowych metod” i wdraża wzięte z kosmosu normy Gosplanu.

W 1937 r., roku wielkich czystek, władze sowieckie postawiły na bezmyślny rozmach „wielkich budów socjalizmu”. W ramach „narodnych strojek” zwożono i spędzano na środek pustyni albo w głuchy step tysiące młodych mężczyzn, zazwyczaj „wrogów ludu”, by w niemiłosiernym słońcu przekopywali na ura! kanały. Wodę do nich woziły wielbłądy i osły. O jakimś cięższym sprzęcie można było zapomnieć. Kanały miały nawadniać Bóg wie jak wielkie obszary, a kończyło się jedną dwudziestą tego albo i jeszcze gorzej. Królowała improwizacja i niekompetencja. A na XVIII zjeździe WKP(b) w marcu 1939 r. towarzysz Mołotow krytykował tę „gigantomanię”! Gdy już nic nie wychodziło, zapominano o „naukowych metodach” i pytano wstydliwie co robić wioskowych mirabów i starszych ludzi. Oni wiedzieli jak od wieków radzono tu sobie z wodą bez sowieckich inżynierów.

W 1952 r. polscy widzowie mogli zobaczyć w kronice filmowej, jak to dzięki kombajnom zmechanizowano zbiory bawełny w południowym Kazachstanie (zobacz tu). To była oczywiście czysta propaganda. Znów o wszystkim decydowała mordercza praca rąk ludzkich. Czyich? M. in. właśnie Polaków. W jedną noc 18 kwietnia 1952 r. władze sowieckie przesiedliły ponad 5 tys. etnicznych Polaków z Białoruskiej SRR na południe Kazachstanu do niewolniczej pracy na rzecz sowchozu Pachta-arał („Wyspa bawełny”) w Głodnym Stepie... Wzdłuż miejscowych pól bawełnianych leżą zapomniane przez Boga i ludzi groby Polaków, a także wielu innych narodowości ,przemocą przesiedlanych tu do zbierania „białego złota”. Ich niesamowite historie będzie można poznać w filmie Trzy ćwierci do śmierci. 


dr Jerzy Rohoziński

dr Jerzy Rohoziński - historyk, antropolog kultury, a także autor książek oraz licznych publikacji na temat dziejów Rosji i krajów byłego ZSRS (m.in. Najpiękniejszy klejnot w carskiej koronie, Narodziny globalnego dżihadu, Gruzja, Święci, biczownicy i czerwoni chanowie. Przemiany religijności muzułmańskiej w radzieckim i poradzieckim Azerbejdżanie). Pracownik Ośrodka Badań nad Totalitaryzmami Instytutu Pileckiego.

Zobacz także