odznaczeni /

Anna Jelínková (1918–2009)

Odznaczona w 2021 roku.

Anna i Jan Jelínkowie w czasie wojny ocalili ponad 40 osób: żydowskie rodziny Fischerów i Fronków, polską rodzinę Siekierskich, Feliksa Zubkiewicza, którego bliscy zginęli z rąk UPA, a także ukraińską rodzinę Łuciuków.

W 1937 roku parafię ewangelicką w wołyńskim Kupiczowie objął Jan Jelínek. Młody pastor szybko zaskarbił sobie sympatię miejscowych Czechów, osiadłych tam od XIX wieku. W kazaniach głosił miłość bliźniego, niezależnie od jego narodowości, wiary i poglądów. Nie było to oczywiste, gdy nad Europą wisiała groźba wojny. Kiedy w końcu wybuchła, Jelínek postępował zgodnie z tym, czego nauczał – jak miłosierny Samarytanin.

Już w 1939 roku pastor udzielał schronienia polskim żołnierzom uciekającym spod okupacji sowieckiej do Rumunii. Gdy w roli okupanta Sowietów zastąpili Niemcy, włączył się w pomoc Żydom – ukrywał ich w swoim domu oraz zawoził żywność do getta w Kowlu. „Pomagałem człowiekowi” – odparł Jelínek, kiedy niemiecki oficer groził mu śmiercią za ratowanie Żydów. W jego działalności wspierała go żona Anna, którą poślubił w 1942 roku.

Anna Jelínková i Jan Jelínkowie

W trakcie rzezi wołyńskiej małżonkowie dawali schronienie Polakom ze wsi, które padły ofiarą napaści ukraińskich nacjonalistów. Za przykładem pastora poszli jego czescy parafianie, dzięki czemu Kupiczów stał się azylem dla wielu Polaków uciekających przed UPA. Po wyparciu Niemców przez Sowietów w 1944 roku Jelínek wystawiał fałszywe metryki osobom zagrożonym aresztowaniem przez NKWD.

Łącznie w czasie wojny Jelínkowie ocalili ponad 40 osób, w większości obywateli przedwojennej Polski: żydowskie rodziny Fischerów i Fronków, polską rodzinę Siekierskich oraz Feliksa Zubkiewicza, którego bliscy zginęli z rąk UPA, a także ukraińską rodzinę Łuciuków.

Jelínkowie opuścili Wołyń w szeregach Korpusu Czechosłowackiego walczącego u boku Armii Czerwonej. Po wojnie osiedli w Oračovie w zachodnich Czechach. Jan, prześladowany za swoje przekonania przez władze komunistycznej Czechosłowacji, podupadł na zdrowiu, lecz ostatecznie oboje małżonkowie dożyli sędziwego wieku.


 

Szanowny Wielebny Pastorze, w tej doniosłej, uroczystej dla Pana Pastora chwili, pragnę jeszcze raz złożyć najgorętsze podziękowania za pomoc okazaną naszej rodzinie w czasach nieludzkiego barbarzyństwa band UPA na Wołyniu. Takich ludzkich gestów nie zapomina się nigdy! Składam wyrazy szacunku

List Haliny Siekierskiej-Ligęzy do Jana Jelínka z okazji jego 90. urodzin, 2002 rok 


Zobacz także