82 lata temu zamordowano Józefa Pruchniewicza. Upamiętniono go w ramach programu „Zawołani po imieniu” - Instytut Pileckiego

82 lata temu zamordowano Józefa Pruchniewicza. Upamiętniono go w ramach programu „Zawołani po imieniu”

Mijają 82 lata od zbrodni dokonanej na Józefie Pruchniewiczu. Mieszkaniec Biecza został zamordowany przez Niemców za pomoc okazaną Żydom podczas okupacji.

Józef i Maria Pruchniewiczowie prowadzili gospodarstwo na przedmieściach Biecza (Małopolska). Mieli dwie córki, Jadwigę i Helenę. Józef pracował jako furman i często był zatrudniany przez żydowskich kupców. Tak poznał rodzinę Blumów, która prowadziła sklep bławatny na bieckim rynku.

Zdjęcie ślubne Józefa i Marii Pruchniewiczów

Obawy przed donosem

14 sierpnia 1942 roku Niemcy rozpoczęli likwidację getta w mieście. Nielicznym Żydom udało się ukryć i uniknąć śmieci w obozie zagłady w Bełżcu. Wśród uciekinierów byli Blumowie: Trana, Jehuda Leib, ich córka Reizel oraz mieszkający z nimi bratanek – Mosze Kuflik. Rodzina zwróciła się o pomoc do Józefa Pruchniewicza. Gospodarz postanowił ukryć Żydów na strychu stajni, chociaż wiedział, że groził mu za to kara śmierci. Decyzja Pruchniewicza była tym bardziej ryzykowna, że gospodarstwo graniczyło z mostem kolejowym patrolowanym przez niemiecką policję kolejową.

Rodzina ukrywała i żywiła Żydów przez 16 miesięcy. W listopadzie 1943 roku Józef Pruchniewicz, obawiając się donosu, zdecydował się odprawić Blumów, którzy następnie znaleźli schronienie w gospodarstwie państwa Dylągów w pobliskim Strzeszynie.

Józef Pruchniewicz

Zbrodnia z 1944 roku

Rankiem 14 marca do jego domu przybyli funkcjonariusze niemieckiej policji. Na oczach żony i 10-letniej Helenki gestapowcy brutalnie przesłuchiwali Józefa, który nie przyznawał się do ukrywania Żydów. Gdy przerażona dziewczynka zaczęła głośno płakać, Niemcy przestali bić ojca i po rewizji zabrali go do siedziby Gestapo w Jaśle. Prawdopodobnie został rozstrzelany i pogrzebany na miejscu straceń w lesie w pobliskich Warzycach. Mosze Kuflik oraz Jehuda Leib Blum z córką Reizel przeżyli wojnę i wyjechali do Izraela.

Odkrycie historii rodzinnej

Ocalony przez Józefa Mosze Kuflik, będąc już w podeszłym wieku, postanowił przyjechać do Polski i odszukać ludzi, którzy pamiętali tamte wydarzenia. Tak jego odwiedziny wspomina Jadwiga Wędrychowicz, prawnuczka Józefa Pruchniewicza: „Kiedy moje pokolenie dorastało, zaczęliśmy pytać o przodków. Niestety, babcia Jadwiga już nie żyła, a jedyny świadek tamtych wydarzeń, nasza ukochana ciocia Helcia, przez długi czas wszystko skrywała. Kiedy w latach 90-tych postanowiła się podzielić z nami swoją historią, okazało się, że jej wiedza jest niekompletna. Wszystko zmieniło się, kiedy do naszego domu zawitał Mosze Kuflik, ocalały z Zagłady Żyd z Biecza, który się u nas ukrywał. Od niego dowiedzieliśmy się o roli naszych pradziadków i babci Jadwigi w ocaleniu  żydowskiej rodziny – od tego momentu zaczęliśmy się zajmować naszą historią z większą determinacją”.

Instytut Pileckiego uhonorował Józefa Pruchniewicza 23 marca 2021 roku

O programie

„Zawołani po imieniu” to projekt realizowany przez Instytut Pileckiego, który przywraca pamięć o obywatelach II Rzeczypospolitej – Polakach oraz przedstawicielach innych narodowości i grup etnicznych żyjących w granicach II RP – zamordowanych przez Niemców za udzielanie pomocy Żydom w czasie Zagłady.

Zobacz także