Aktualność

Emocjonalne reakcje na fanpage’u Instytutu Pileckiego w Berlinie

20.04.2020

„Świadkowie Epoki” to poruszające relacje, które skłaniają do refleksji. Kiedy po raz pierwszy zamieściliśmy jedną z nich na fanpage’u naszego berlińskiego oddziału, w ciągu dwóch tygodni doczekała się ponad 1200 polubień, 211 udostępnień i 245 komentarzy!

„Czy Pani tutaj chowała Żydów?! – chwilę później matka również zapłaciła życiem” – taki tytuł nosi post opublikowany na profilu oddziału Instytutu Pileckiego w Berlinie. Oddźwięk, jaki wywołał wśród niemieckich użytkowników Facebooka, był zaskakujący. Dla polskiego czytelnika tak emocjonalne reakcje stanowią ciekawą formę obserwacji uczestniczącej w zakamarkach niemieckiej debaty publicznej.

Sam tekst dotyczył naszego projektu „Zawołani po imieniu”; zawierał streszczenie założeń projektu oraz historię Franciszka Mariana Filipka. Do postu był załączony link do relacji pana Filipka (kanał Youtube „Świadkowie Epoki”), w której przejmująco opowiada o losach wojennych swojej matki. W swoim domu ukrywała one dwie rodziny żydowskie i z tego powodu została stracona przez niemieckich funkcjonariuszy nazistowskich. Temat równie ważny, co emocjonalny, niemniej reakcje i rezonans, jaki wywołał ten post, przekroczyły nasze najśmielsze oczekiwania. Co więcej, nie tylko ilość komentarzy, lecz ich szczerość i emocjonalność to wręcz lekcja na temat niemieckiej debaty publicznej, na temat pamięci i świadomości historycznej zwyczajnych Niemców oraz głównych linii podziału, według których ona przebiega.

„Wystarczy! Co było to było, zapłaciliśmy za to wszystko już bardzo dużo! Moi rodzice również stracili bliskich w wojnie, ale już w czasach powojennych uznali, że przeszłość to zamknięty rozdział!” – skomentowała pewna uczestniczka niedługo po premierze postu. I doczekała się odpowiedzi: „Nie, nie wolno zapominać! Nasze dzieci muszą się o tym dowiedzieć!”, „Tu w ogóle nie chodzi o płacenie albo niepłacenie, tylko o pamięć!”, „Dopóki faszyzm nie zniknie z tej kuli ziemskiej, nie wolno zapominać o tym odcinku historii!”. Większość z odpowiedzi miała podobny wydźwięk. I oto najbardziej optymistyczny wniosek: mniej więcej w taki sposób przebiegała cała dyskusja. Polecamy samemu się z nią zapoznać, ponieważ sporo było też akcentów i wspomnień osobistych.

Jeżeli ktoś w przeszłości sądził, że polsko-niemiecka debata zbyt często przebiega wzdłuż fałszywej dychotomii pomiędzy Bachmannowskim „kiczem pojednania” oraz Gombrowiczowskiej wojnie na miny, to chyba w tym poście odnalazł ciekawą alternatywę. Alternatywę swoiście „grassrootsową”, która pokazuje, że historia jest wciąż żywa, że rzetelna praca naukowa, odnajdywanie wciąż jeszcze żyjących świadków oraz uczciwy, czasami boleśnie szczery dialog prowadzony z dobrą wolą, to droga do sukcesu.

Zapraszamy do lektury!

Zobacz także