„Robić to, co trzeba” - relacja z pokazu filmu „Rachwałowa” w Instytucie Pileckiego - Instytut Pileckiego

„Robić to, co trzeba” - relacja z pokazu filmu „Rachwałowa” w Instytucie Pileckiego

W czwartek 5 marca w warszawskiej siedzibie Instytutu Pileckiego odbył się pokaz filmu dokumentalnego „Rachwałowa” w reżyserii Pauliny Ibek, z udziałem prawnuka Stanisławy Rachwał, Krzysztofa Wicentowicza. Rozmowę poprowadził Wojciech Saramonowicz - kierownik Działu Historii Mówionej i Produkcji Filmowych Instytutu Pileckiego.

Dokument stanowi zapis niezwykle trudnej, osobistej podróży Krzysztofa Wicentowicza, który na oczach widzów odkrywa dramatyczne losy swojej prababci, Stanisławy Rachwał.

Podczas dyskusji po projekcji Paulina Ibek przybliżyła kulisy powstawania filmu. Praca nad nim wymagała niemal rocznych poszukiwań rodziny bohaterki oraz poszukiwań w archiwach IPN, gdzie odkryto setki stron nieznanych wcześniej akt operacyjnych. Reżyserka zaznaczyła, że zależało jej na dekonstrukcji pomnikowej wizji postaci:

Moim celem nie było zrobienie filmu o Stanisławie Rachwał, bohaterce, tylko o pani Stasi, a trochę babci Stasi, bo ta pani Stasia też się w jakiś sposób stała babcią Stasią, bo tak wyszło po prostu.

Wyjaśniła, że tworząc film starała się zrozumieć motywacje kobiety, która mimo posiadania dwóch nastoletnich córek, dwukrotnie decydowała się na ryzykowną działalność konspiracyjną, płacąc za to latami więzienia i wyrokiem śmierci.

Krzysztof Wicentowicz w rozmowie dzielił się poruszającymi refleksjami ze swoich wizyt w miejscach kaźni, takich jak Auschwitz-Birkenau czy Fordon, gdzie mógł stanąć w tych samych celach, w których przebywała jego przodkini. Wspominając babcię, mówił:

Ona miała taką charyzmę, że pomimo tego, że byłem tak młody, pamiętam. Ale ten moment tego wybaczenia, tego przebaczam, cały czas mam w głowie i cały czas myślę o tym, co zrobić, żeby to jeszcze szerzej w świat poszło.

Ważnym punktem rozmów po filmie była jej niezwykła osobowość – siła i determinacja a także umiejętność przebaczania. Jej najwyższą miarą był akt wybaczenia udzielony przez Rachwał kierowniczce obozu dla kobiet Auschwitz-Birkenau w Brzezince i zbrodniarce wojennej Marii Mandl, z którą dzieliła po wojnie więzienną rzeczywistość.

Maria Mandl trafiła do krakowskiego więzienia na Montelupich jako oskarżona w procesie oświęcimskim. Jako główna nadzorczyni w Brzezince odpowiadała za śmierć tysięcy osób, osobiście dokonując selekcji do komór gazowych. Jej bezwzględność sprawiła, że zyskała przydomek „Bestii”. Po ekstradycji do Polski oczekiwała na wyrok śmierci w miejscu, w których komuniści więzili również polskich patriotów.

Stanisława Rachwał została uwięziona w ramach represji wymierzonych w żołnierzy podziemia niepodległościowego. Jako działaczka AK i WiN usłyszała od bezpieki sfabrykowane zarzuty szpiegostwa i próby obalenia ustroju. Ofiara i jej dawna oprawczyni spotkały się na jednym więziennym korytarzu.

Gdy dawna, okrutna komendantka z Birkenau z płaczem i pokorą wyznała: „Ich bitte um Verzeihung” (proszę o wybaczenie), polska więźniarka zdecydowała się na gest najwyższego przebaczenia. W odpowiedzi na ten akt miłosierdzia, skruszona zbrodniarka rzuciła się na kolana, całując ręce swojej ofiary i wypowiadając po polsku znaczące słowo „dziękuję”. Spotkanie to stało się fundamentem poruszającego świadectwa o triumfie godności i przebaczenia.

Ważnym głosem w rozmowie był narrator filmu, Jacek Rozenek, który zwrócił uwagę na etos pokolenia wychowanego w duchu przedwojennych wartości. Odnosząc się do postaci Witolda Pileckiego oraz losów własnego ojca, powiedział:

- Pani Stanisława nie uważała się za bohaterkę. Pilecki też się nie uważał, mój ojciec też nie. Mam nadzieję, że był jednak z tej kategorii. Ci ludzie się nie uważali za bohaterów. Oni uważali, że robią to, co trzeba. I to jest dla mnie najwyższy wymiar postępowania w takiej sytuacji.


O cyklu

Cykl filmowy „Historia w negatywie”, przygotowany przez Instytut Pileckiego, wyrasta bezpośrednio z jego misji badania i opowiadania o doświadczeniach XX wieku, szczególnie tych związanych z totalitaryzmami, przemocą wobec jednostki oraz próbami zachowania godności w skrajnych warunkach. To propozycja dla widzów, którzy chcą poznawać historię poza najbardziej znanymi tytułami i utartymi narracjami, poprzez filmy rzadko obecne w polskim obiegu kultury.

Zobacz także