Niemcy przywłaszczają sobie polskie doświadczenie ofiary | Radziejowska i Fałkowski dla Frankfurter Allgemeine Zeitung - Instytut Pileckiego
11.03.2026 (ŚR)
Niemcy przywłaszczają sobie polskie doświadczenie ofiary | Radziejowska i Fałkowski dla Frankfurter Allgemeine Zeitung
Zapraszamy do lektury artykułu autorstwa Hanny Radziejowskiej i Mateusza Fałkowskiego, przetłumaczonego na język polski, który ukazał się w Frankfurter Allgemeine Zeitung, jednej z najbardziej opiniotwórczych gazet w Europie, 11 marca 2026 roku.
Tłumaczenie artykułu „Deutsche eignen sich die polnische Opfererfahrung an. In der Debatte über Kollaboration kommen koloniale Denkmuster zum Vorschein” (tłum. „Niemcy przywłaszczają sobie polskie doświadczenie ofiary. W debacie o kolaboracji ujawniają się kolonialne wzorce myślenia”) autorstwa Hanny Radziejowskiej i Mateusza Fałkowskiego, opublikowanego 11 marca 2026 r. w dzienniku Frankfurter Allgemeine Zeitung.
Mateusz Fałkowski
Hanna Radziejowska
Niemcy przywłaszczają sobie polskie doświadczenie ofiary
W debacie o kolaboracji ujawniają się kolonialne wzorce myślenia
Od kilku tygodni na łamach „FAZ" toczy się dyskusja wokół książki Grzegorza Rossolińskiego-Liebe o polskich burmistrzach w okupowanej Polsce. Debata przedziwna, bo operująca mocno zniekształconym obrazem niemieckiej okupacji Polski, a także zniekształconym obrazem Holokaustu. Przede wszystkim jednak, wbrew zapewnieniom samego autora o tym, że nie lubi moralizowania, dyskusja nie tyle o historii, co o tym „kto jest »nasz«, a kto wróg”, co słusznie podnoszą Stephan Lehnstaedt i Andrea Löw (wydanie „FAZ" z 21 stycznia). Krytycy książki są przedstawieni przez Rossolińskiego-Liebe i prof. Grabowskiego albo jako polscy nacjonaliści, albo tchórzliwi niemieccy historycy.
Rossoliński-Liebe opisuje Holokaust jako „transnarodowe ludobójstwo”. Wyciąga te radykalne wnioski na podstawie analizy życiorysów 35 burmistrzów w okupowanej Polsce (w tym 4 volksdeutschów), których działania miały wynikać z antysemityzmu. Widzi taki związek przyczynowy nawet w sytuacjach niezwykle skomplikowanych, gdy dany urzędnik pracuje z polskim podziemiem, czy trafia do więzienia Gestapo, a on sam i najbliższa rodzina danego burmistrza (żona i siostra) ukrywają Żydów. Pisze, że ta grupa urzędników miała istotny wpływ na przebieg i skalę Holokaustu.
Rossoliński-Liebe tak wyostrza swoją tezę, że do grona sprawców i kolaborantów zalicza nawet członków żydowskich Sonderkommand w niemieckich obozach zagłady. Charakter relacji między okupantami i „okupowanymi” urzędnikami określa „koleżeństwem” i twierdzi, że na jednego niemieckiego sprawcę przypadało 9 „kolegów” z okupowanych krajów. Pomijając pytania o pojęciowość: jak można wyliczyć statystycznie takie proporcje na podstawie 35 biografii? I gdzie jest ta rzekoma relacja koleżeństwa, gdy dany urzędnik trafia do więzienia Gestapo? U Rossolińskiego-Liebe wszystko jest podporządkowane tezie o „transnarodowym ludobójstwie”.
Celem naszego tekstu nie jest jednak recenzja książki, podważanie zasadności badań nad kolaboracją czy kwestionowanie występowania antysemickich postaw wśród części polskiego społeczeństwa. W debacie zwróciły naszą uwagę zasadnicze pytanie.
Kto jest kolaborantem?
Niemieckie społeczeństwo nie ma wiedzy na temat Holokaustu na terenach okupowanej Polski. Z badań niemieckiego Ipsos z 2024 roku wynika, że większość (59%) Niemców sądzi, że to niemieccy Żydzi są najliczniejszą grupą spośród ofiar Holokaustu, nie potrafi wskazać takich miejsc zagłady jak Treblinka czy Sobibór, a 49% wierzy, że to w Niemczech obowiązywała kara śmierci za pomoc dla Żydów.
W obecnej debacie widoczne jest mechaniczne kopiowanie wyobrażeń okupacji w zachodniej Europie i projektowanie go na wschodnią Europę. Dochodzi do godnego uwagi mechanizmu, w którym doświadczenie okupowanej Polski, skali terroru i zbrodni zaczyna być częścią niemieckiej kultury pamięci o samych sobie jako ofierze (jak w przypadku rzekomych 3 mln niemieckich Żydów jako ofiar Holokaustu czy kary śmierci za pomoc Żydom, która miałaby obowiązywać w Trzeciej Rzeszy).
Z drugiej strony rzeczywistość okupacji w Polsce miałaby raczej odpowiadać sytuacji np. w Holandii, Norwegii, Francji czy Danii. W Danii możliwym było jednak wyjść na ulicę i demonstrować przeciwko przemocy wobec żydowskich obywateli. 81 lat po zakończeniu wojny oczekuje się od Polaków, że powinni byli wtedy zrobić to samo, choć w Polsce byłaby to sytuacja niewyobrażalna. Nie z powodu antysemityzmu (który w przedwojennej Polsce, jak pisał Antony Polonsky, nie był większy niż w innych częściach Europy), ale ze względu na codzienny terror i masowe rozstrzeliwania. W okupowanej Polsce stacjonowało w sposób stały od ponad 600 000 do 1 mln niemieckich żołnierzy, policji i funkcjonariuszy. Daje to statystycznie około 50 mieszkańców na jednego uzbrojonego niemieckiego żołnierza. Dlatego trudno mówić o jakichkolwiek „swobodnych przestrzeniach działania” polskiego społeczeństwa, o których mówi Rossoliński-Liebe.
Rozszerza on pojęcie kolaboracji tak dalece, że do grona sprawców zalicza nawet członków żydowskich Sonderkommand. Przyznaje wprawdzie, że ich motywacje były zupełnie inne niż motywacje chrześcijan, mimo to twierdzi, że uczestniczyli oni w zagładzie Żydów. Sonderkommando w Auschwitz-Birkenau było grupą Żydów zmuszonych przez Niemców do organizowania śmierci tysięcy swoich współbraci. Byli świadkami ich ostatnich chwil. Primo Levi podkreślał, że taka forma przetrwania wymyka się wszelkiej ocenie moralnej. Georges Didi-Huberman opisał, jak jeden z członków Sonderkommanda, który chciał ostrzec ofiary, został na oczach swoich towarzyszy wrzucony żywcem do pieca krematoryjnego, i postawił pytanie, co dla takich ludzi oznaczałoby stawienie oporu – czy byłby to na przykład godny samobójczy akt? Dwie próby powstania członków Sonderkommand w latach 1942 i 1944 zakończyły się zamordowaniem wszystkich uczestników.
Takie ujęcie kolaboracji przez Rossolińskiego-Liebe pozbawia więc podmiotowości i godności ofiary Holokaustu, zniekształcając realia ludobójstwa. Za punkt odniesienia przyjmuje ahistoryczny, pokrętnie pojmowany moralny absolutyzm, którego skutkiem jest przeniesienia odpowiedzialności na okupowanych, a nie okupujących. To, co w dotychczasowym dyskursie naukowym i filozoficznym dotykało zdolności człowieka do oporu w ekstremalnej i beznadziejnej sytuacji represji, w ujęciu Rossolińskiego-Liebe stało się kolaboracją, choć „z inną motywacją”.
Kto umożliwia badania?
Chcemy w tym kontekście przytoczyć wypowiedź Szymona Datnera, ocalonego z Holokaustu i historyka Zagłady, który w 1988 roku mówił: „(Uciekający Żydzi) stukali w okno chałupy czy drzwi mieszkania (Polaków), a obok pojawiało się pytanie: Ratować ich czy nie? I jak to zrobić? Czy nawet kawałek chleba pomoże, czy mam udawać, że nic nie słyszę? A może pójść i zawiadomić Niemców, co nakazuje prawo? Każda forma pomocy była zabroniona pod groźbą śmierci dla siebie i całej rodziny. (…) Dla nas dzisiaj wybór wydaje się zupełnie oczywisty. A jednak nie tak dawno wstrząsnęła mną znajoma dziewczyna, Żydówka. Jest to osoba w moim wieku, którą bardzo cenię za jej uczciwość i odwagę. I powiedziała mi: "Wcale nie jestem pewna, czy dałabym miskę jedzenia Polakowi, gdyby to mogło oznaczać śmierć dla mnie i mojej córki“.
Grzegorz Rossoliński-Liebe rozwija tezę, że wschód Europy to nacjonaliści, którzy nie potrafią stanąć w prawdzie i uniemożliwiają badania nad kolaboracją. Także Stephan Lehnstaedt i Andrea Loew podzielają pogląd, że w Polsce dominują „nacjonalistyczne narracje historyczne” i są one niezależnie od konkretnych rządów zagrożeniem dla wolności badań.
Tymczasem przyjrzyjmy się faktom – cała międzynarodowa naukowa debata o kolaboracji w okupowanej Polsce opiera się przede wszystkim na źródłach wytworzonych w ramach powojennych procesów w Polsce, przechowywanych i udostępnianych w polskich archiwach. Spójrzmy na znany szerzej przypadek Jedwabnego, gdzie, jak pokazują badania IPN, ale też Jana T. Grossa, Polacy uczestniczyli w zamordowaniu swoich żydowskich sąsiadów. Jedwabne stało się na świecie symbolem rzekomego „ukrywania” prawdy o polskim antysemityzmie. Tymczasem ten przypadek odsłania cały paradoks powojennej historii. Kiedy w Polsce zeznania świadków składane przeciw kolaborantom i zdrajcom prowadziły do sądowej dokumentacji zbrodni, w tym czasie w Niemczech i Austrii panowała zmowa milczenia w prokuraturze, w rodzinach i kręgach przyjaciół. Polscy sprawcy z Jedwabnego byli po wojnie ścigani i skazani na wysokie kary więzienia. W roku 1949 skazano 12 osób, jedna osoba otrzymała karę śmierci, wydano kary więzienia między 8 a 15 lat. Dwie osoby zmarły w trakcie śledztwa. Trzy osoby zmarły w trakcie śledztwa.
Tymczasem na terenie historycznego Bezirk Białystok (do którego należało Jedwabne) Niemcy zamordowali w sumie blisko 270 tysięcy ludności żydowskiej, polskiej i białoruskiej. Za zbrodnie popełnione w Bezirk skazano w sumie siedmiu Niemców. W samym Jedwabnem zostało skazanych więc więcej sprawców – i na wyższe kary – niż miało to miejsce w przypadku niemieckich sprawców całego narodowosocjalistycznego aparatu terroru w całym Bezirk Białystok.
Dziesiątki tysiący funkcjonariuszy ogromnego niemieckiego aparatu terroru nie zostało rozliczonych za swoje zbrodnie. Za zbrodnie dokonane na terenie Polski podczas niemieckiej okupacji, doczekało się wyroków skazujących w powojennych zachodnich Niemczech nie więcej niż 400 osób. W powojennej Polsce liczba kolaborantów, folksdojczów skazanych w latach 1946- 1949 wyniosła do 20 000 osób (podajemy za Pawłem Machcewiczem i Andrzejem Paczkowskim).
Jeszcze jedna dynamika wykluczenia
Czy nie jest więc tak, że to brak wystarczających rozliczeń w Niemczech i Austrii za zbrodnie popełnione w okupowanej Polsce przyczynia się do przesunięcia niemieckiej odpowiedzialności politycznej za zbrodnie na inne państwa i narody? Kto ściga i karze, wytwarza bowiem historyczne źródła dla kolejnych pokoleń. Dysproporcje powojennych rozliczeń w Polsce oraz Austrii i RFN są zaś oczywiste.
Jest jeszcze jeden aspekt tej debaty, na który chcielibyśmy zwrócić uwagę. Z zaskoczeniem stwierdziliśmy, że mimo że Instytut Pileckiego w Berlinie nie wziął do tej pory w niej udziału, nie podpisał też żadnego z listów (opowiadając się za stricte naukową debatą), zostaliśmy przywołani już kilkukrotnie w opublikowanych tekstach – jako instytucja nacjonalistyczna i bliska PiS. Co znamienne, nikt nie przedstawia żadnych faktów, które miałyby tę charakterystykę uzasadniać: nie wskazano ani jednego projektu, programu czy działania, które miałyby charakter polityczny lub partyjny. Sam zaś fakt, że instytucja (czy to w Polsce, czy w Niemczech) została powołana do życia w okresie rządów określonej partii, nie może zaś być podstawą do przypisywania afiliacji politycznych osobom w nim pracującym.
Stephan Lehnstaedt i Andrea Löw interpretują odwołanie poprzedniego dyrektora, Krzysztofa Ruchniewicza, jako wynik nacjonalistycznie motywowanych nacisków. Przeciwko zainicjowanej przez niego „naukowej debacie o restytucji dzieł sztuki" miała zostać zmobilizowana „prasa konserwatywna". Nie wspominają jednak, że za kadencji poprzedniego dyrektora zablokowane zostały projekty badawcze w Berlinie. Ponadto poufny list do minister kultury, ostrzegający przed skandalem politycznym i wskazujący na poważne naruszenia praw pracowniczych, trafił do „Rzeczpospolitej" – gazety o profilu centrowym, krytycznej wobec PiS.
Löw i Lehnstaedt tłumaczą, że ich intencją jest pomoc polskim kolegom historykom, którzy „chcą lub muszą mieszkać i pracować w Polsce, którzy działają w niestety niezwykle skomplikowanej sytuacji politycznej i muszą się w niej odnaleźć” („FAZ" z 25 lutego). Czy znaczy to, że polscy badacze są wg nich nieustannie cenzurowani i poddani presji politycznej? Czy w Polsce jest dyktatura? Żywe i pluralistyczne debata naukowa oraz dyskursy pamięci dowodzą czegoś przeciwnego.
Profesor z Touro University oraz kierowniczka Centrum Badań nad Holokaustem przy Instytucie Historii Współczesnej krytykują Grabowskiego i Rossolińskiego-Liebe za konfrontacyjne nastawienie i poszukiwanie wrogów, sami jednak przyczyniają się do dynamiki wykluczenia. Bronią nauki, lecz w swoich dwóch artykułach podkreślają przede wszystkim własną moralną wyższość. Polskich naukowców oraz ich projekty badawcze traktują głównie jako odbiorców pomocy i ochrony z Niemiec.
Lehnstaedt i Löw w swoim drugim artykule podkreślają, że są świadomi „intencji polityki historycznej Instytutu Pamięci Narodowej oraz Instytutu Pileckiego”, co – jak twierdzą – „wyraźnie zaznaczyli” już w swoim pierwszym tekście. „My sami w ostatnich latach mieliśmy niekiedy odmienne podejścia i w różnym stopniu byliśmy gotowi do współpracy”. Kiedy w Instytucie Pileckiego w Berlinie organizowaliśmy wspólnie z Touro University oraz Żydowskim Instytutem Historycznym kolokwium poświęcone gettu warszawskiemu, słuchając wystąpienia jednego ze współautorów obu artykułów w „FAZ.” nie mieliśmy pojęcia, jak wielkim poświęceniem musiał być dla niego udział w tym wydarzeniu. Dowiedzieliśmy się o tym dopiero z „FAZ”.
Warto zastanowić się, jaki wpływ na przebieg Holokaustu miały niemiecka okupacja oraz zniszczenie struktur państwowych w Europie Wschodniej. Warto także podjąć dyskusję o polskich burmistrzach. Tę debatę powinniśmy prowadzić w sposób pluralistyczny – a więc bez roszczeń do monopolu interpretacyjnego i rozwijając tezy mające oparcie w źródłach.
Hanna Radziejowska jest historyczką i kierowniczką Instytutu Pileckiego w Berlinie.
Mateusz Fałkowski jest socjologiem i zastępcą kierownika Instytutu Pileckiego w Berlinie.
Zobacz także
- Sowiecka Azja Centralna – podsumowanie międzynarodowej konferencji w Instytucie Pileckiego [FOTO]
Aktualności
Sowiecka Azja Centralna – podsumowanie międzynarodowej konferencji w Instytucie Pileckiego [FOTO]
Trzy dni, kilkadziesiąt wystąpień i badacze z Polski oraz zagranicy – tak w skrócie można podsumować międzynarodową konferencję naukową, która odbyła się w dniach 2–4 września w Instytucie Pileckiego Warszawie.
- Nieznane wspomnienia niemieckiego urzędnika z okupowanej Polski trafiły do Instytutu Pileckiego
Aktualności
Nieznane wspomnienia niemieckiego urzędnika z okupowanej Polski trafiły do Instytutu Pileckiego
Do zbiorów archiwum Instytutu Pileckiego trafił wyjątkowy dokument: niepublikowane dotąd i nieznane wspomnienia niemieckiego urzędnika, który podczas II wojny światowej pracował w administracji cywilnej Generalnego Gubernatorstwa.
- Zło wpisane w codzienność | Dr Joanna Nikel komentuje wspomnienia niemieckiego urzędnika z pobytu w Generalnym Gubernatorstwie
Aktualności
Zło wpisane w codzienność | Dr Joanna Nikel komentuje wspomnienia niemieckiego urzędnika z pobytu w Generalnym Gubernatorstwie
„Rzadko zdarza się, by do zbiorów archiwalnych trafiał dokument, w którym głos samego funkcjonariusza aparatu okupacyjnego — spisany bez intencji oskarżenia, a wręcz z pozycji poczucia własnej normalności — staje się jednym z najbardziej wymownych świadectw zbrodniczości systemu, któremu służył” – pisze dr Joanna Nikel w pierwszym komentarzu do otrzymanych przez Instytut Pileckiego materiałów.
- Znamy nominowanych do Międzynarodowej Nagrody Pileckiego 2026!
Aktualności
Znamy nominowanych do Międzynarodowej Nagrody Pileckiego 2026!
W sobotę 5 września na Jesiennych Targach Książki w Warszawie Instytut Pileckiego ogłosił tytuły i autorów 14 książek nominowanych do tegorocznej Międzynarodowej Nagrody im. Witolda Pileckiego.
- „Gra w wojnę. Czy planszówka może opowiedzieć trudną historię?” | Debata w Muzeum II Wojny Światowej
Aktualności
„Gra w wojnę. Czy planszówka może opowiedzieć trudną historię?” | Debata w Muzeum II Wojny Światowej
„Gra w wojnę. Czy planszówka może opowiedzieć trudną historię?” Debata pod takim tytułem odbędzie się 12 września w Gdańsku. Weźmie w niej udział m.in. Karol Madaj, dyrektor Instytutu Pileckiego, który jest autorem edukacyjnych gier planszowych.
- Przetrwać noc za dnia. Pieśnią i Słowem ku pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej
Aktualności
Przetrwać noc za dnia. Pieśnią i Słowem ku pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej
Jak pamiętać o tych, których los wciąż pozostaje nie w pełni poznany? 4 września spotkamy się w Pokamedulskim Klasztorze w Wigrach, by poprzez słowo, muzykę i wspólną modlitwę oddać hołd Ofiarom Obławy Augustowskiej.
- Nowy Jork | Wystawa „Między życiem a śmiercią: historie pomocy w czasie Zagłady”
Aktualności
Nowy Jork | Wystawa „Między życiem a śmiercią: historie pomocy w czasie Zagłady”
Do 29 października w Instytucie Pileckiego w Nowym Jorku można oglądać wystawę o ludziach, którzy ryzykowali własne życie, aby ratować Żydów podczas Holokaustu – oraz tych, którzy przeżyli dzięki ich odwadze.
- Sowieckie dziedzictwo Azji Centralnej oczami polskich reportażystów
Aktualności
Sowieckie dziedzictwo Azji Centralnej oczami polskich reportażystów
W ostatnich latach nakładem Wydawnictwa Czarne ukazały się trzy wybitne reportaże mierzące się z sowieckim dziedzictwem Azji Centralnej. O tym, jak postsowieckie dziedzictwo wpływa na współczesny Kazachstan i Kirgistan, dlaczego ślady totalitaryzmów bywają nieoczywiste oraz czym ta historia inspiruje współczesnych reportażystów, porozmawiają autorzy książek: Wojciech Górecki, Joanna Czeczott, Emilia Sułek oraz krytyczka literacka Aurelia Szwajkowska (Uniwersytet Rzeszowski). Spotkanie poprowadzi dr Dmitrij Panto – historyk, który dzieciństwo i młodość spędził w północnym Kazachstanie.
- „Sowiecka Azja Centralna jako totalitarne laboratorium” - konferencja naukowa
Aktualności
„Sowiecka Azja Centralna jako totalitarne laboratorium” - konferencja naukowa
Międzynarodowa konferencja naukowa „Sowiecka Azja Centralna jako totalitarne laboratorium” organizowana w dniach 2-4 września przez Instytut Pileckiego w Warszawie jest pierwszym w Polsce przedsięwzięciem podsumowującym interdyscyplinarne badania nad sowiecką Azją Centralną w XX wieku – regionem o wyjątkowo skomplikowanej historii totalitaryzmu, o dramatycznych doświadczeniach ludności poddawanej masowym represjom i przymusowym deportacjom, w tym ludności polskiej.
- Instytut Pileckiego uczcił pamięć obrońców Polski we wrześniu i październiku 1939 roku
Aktualności
Instytut Pileckiego uczcił pamięć obrońców Polski we wrześniu i październiku 1939 roku
W 87. rocznicę wybuchu II wojny światowej przedstawiciele Instytutu Pileckiego wzięli udział w uroczystościach upamiętniających obrońców Ojczyzny oraz cywilne ofiary niemieckiej agresji. Kwiaty złożono zarówno podczas ogólnopolskich obchodów na Westerplatte, jak i lokalnych miejscach pamięci w Warszawie.
- Instytut Pileckiego na Jesiennych Targach Książki w Warszawie
Aktualności
Instytut Pileckiego na Jesiennych Targach Książki w Warszawie
Zachęcamy do odwiedzenia stoiska Instytutu Pileckiego na Jesiennych Targach Książki w Warszawie! Będzie to znakomita okazja do zapoznania się z naszą ofertą wydawniczą.
- „Foametea. Wielki Głód w sowieckiej Mołdawii 1946–1947” - otwarcie wystawy
Aktualności
„Foametea. Wielki Głód w sowieckiej Mołdawii 1946–1947” - otwarcie wystawy
W piątek, 28 sierpnia, w rocznicę śmierci Rafała Lemkina i tuż po 35. rocznicy odzyskania niepodległości przez Mołdawię Instytut Pileckiego, wspólnie z Centrum Mieroszewskiego, otworzył na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie wystawę „Foametea. Wielki Głód w sowieckiej Mołdawii 1946–1947”.