Niemcy przywłaszczają sobie polskie doświadczenie ofiary | Radziejowska i Fałkowski dla Frankfurter Allgemeine Zeitung - Instytut Pileckiego

11.03.2026 (ŚR)

Niemcy przywłaszczają sobie polskie doświadczenie ofiary | Radziejowska i Fałkowski dla Frankfurter Allgemeine Zeitung

Zapraszamy do lektury artykułu autorstwa Hanny Radziejowskiej i Mateusza Fałkowskiego, przetłumaczonego na język polski, który ukazał się w Frankfurter Allgemeine Zeitung, jednej z najbardziej opiniotwórczych gazet w Europie, 11 marca 2026 roku.

Tłumaczenie artykułu „Deutsche eignen sich die polnische Opfererfahrung an. In der Debatte über Kollaboration kommen koloniale Denkmuster zum Vorschein” (tłum. „Niemcy przywłaszczają sobie polskie doświadczenie ofiary. W debacie o kolaboracji ujawniają się kolonialne wzorce myślenia”) autorstwa Hanny Radziejowskiej i Mateusza Fałkowskiego, opublikowanego 11 marca 2026 r. w dzienniku Frankfurter Allgemeine Zeitung.

Mateusz Fałkowski
Hanna Radziejowska

Niemcy przywłaszczają sobie polskie doświadczenie ofiary
W debacie o kolaboracji ujawniają się kolonialne wzorce myślenia

Od kilku tygodni na łamach „FAZ" toczy się dyskusja wokół książki Grzegorza Rossolińskiego-Liebe o polskich burmistrzach w okupowanej Polsce. Debata przedziwna, bo operująca mocno zniekształconym obrazem niemieckiej okupacji Polski, a także zniekształconym obrazem Holokaustu. Przede wszystkim jednak, wbrew zapewnieniom samego autora o tym, że nie lubi moralizowania, dyskusja nie tyle o historii, co o tym „kto jest »nasz«, a kto wróg”, co słusznie podnoszą Stephan Lehnstaedt i Andrea Löw (wydanie „FAZ" z 21 stycznia). Krytycy książki są przedstawieni przez Rossolińskiego-Liebe i prof. Grabowskiego albo jako polscy nacjonaliści, albo tchórzliwi niemieccy historycy.

Rossoliński-Liebe opisuje Holokaust jako „transnarodowe ludobójstwo”. Wyciąga te radykalne wnioski na podstawie analizy życiorysów 35 burmistrzów w okupowanej Polsce (w tym 4 volksdeutschów), których działania miały wynikać z antysemityzmu. Widzi taki związek przyczynowy nawet w sytuacjach niezwykle skomplikowanych, gdy dany urzędnik pracuje z polskim podziemiem, czy trafia do więzienia Gestapo, a on sam i najbliższa rodzina danego burmistrza (żona i siostra) ukrywają Żydów. Pisze, że ta grupa urzędników miała istotny wpływ na przebieg i skalę Holokaustu.

Rossoliński-Liebe tak wyostrza swoją tezę, że do grona sprawców i kolaborantów zalicza nawet członków żydowskich Sonderkommand w niemieckich obozach zagłady. Charakter relacji między okupantami i „okupowanymi” urzędnikami określa „koleżeństwem” i twierdzi, że na jednego niemieckiego sprawcę przypadało 9 „kolegów” z okupowanych krajów. Pomijając pytania o pojęciowość: jak można wyliczyć statystycznie takie proporcje na podstawie 35 biografii? I gdzie jest ta rzekoma relacja koleżeństwa, gdy dany urzędnik trafia do więzienia Gestapo? U Rossolińskiego-Liebe wszystko jest podporządkowane tezie o „transnarodowym ludobójstwie”.

Celem naszego tekstu nie jest jednak recenzja książki, podważanie zasadności badań nad kolaboracją czy kwestionowanie występowania antysemickich postaw wśród części polskiego społeczeństwa. W debacie zwróciły naszą uwagę zasadnicze pytanie.

Kto jest kolaborantem?

Niemieckie społeczeństwo nie ma wiedzy na temat Holokaustu na terenach okupowanej Polski. Z badań niemieckiego Ipsos z 2024 roku wynika, że większość (59%) Niemców sądzi, że to niemieccy Żydzi są najliczniejszą grupą spośród ofiar Holokaustu, nie potrafi wskazać takich miejsc zagłady jak Treblinka czy Sobibór, a 49% wierzy, że to w Niemczech obowiązywała kara śmierci za pomoc dla Żydów.

W obecnej debacie widoczne jest mechaniczne kopiowanie wyobrażeń okupacji w zachodniej Europie i projektowanie go na wschodnią Europę. Dochodzi do godnego uwagi mechanizmu, w którym doświadczenie okupowanej Polski, skali terroru i zbrodni zaczyna być częścią niemieckiej kultury pamięci o samych sobie jako ofierze (jak w przypadku rzekomych 3 mln niemieckich Żydów jako ofiar Holokaustu czy kary śmierci za pomoc Żydom, która miałaby obowiązywać w Trzeciej Rzeszy).

Z drugiej strony rzeczywistość okupacji w Polsce miałaby raczej odpowiadać sytuacji np. w Holandii, Norwegii, Francji czy Danii. W Danii możliwym było jednak wyjść na ulicę i demonstrować przeciwko przemocy wobec żydowskich obywateli. 81 lat po zakończeniu wojny oczekuje się od Polaków, że powinni byli wtedy zrobić to samo, choć w Polsce byłaby to sytuacja niewyobrażalna. Nie z powodu antysemityzmu (który w przedwojennej Polsce, jak pisał Antony Polonsky, nie był większy niż w innych częściach Europy), ale ze względu na codzienny terror i masowe rozstrzeliwania. W okupowanej Polsce stacjonowało w sposób stały od ponad 600 000 do 1 mln niemieckich żołnierzy, policji i funkcjonariuszy. Daje to statystycznie około 50 mieszkańców na jednego uzbrojonego niemieckiego żołnierza. Dlatego trudno mówić o jakichkolwiek „swobodnych przestrzeniach działania” polskiego społeczeństwa, o których mówi Rossoliński-Liebe.

Rozszerza on pojęcie kolaboracji tak dalece, że do grona sprawców zalicza nawet członków żydowskich Sonderkommand. Przyznaje wprawdzie, że ich motywacje były zupełnie inne niż motywacje chrześcijan, mimo to twierdzi, że uczestniczyli oni w zagładzie Żydów. Sonderkommando w Auschwitz-Birkenau było grupą Żydów zmuszonych przez Niemców do organizowania śmierci tysięcy swoich współbraci. Byli świadkami ich ostatnich chwil. Primo Levi podkreślał, że taka forma przetrwania wymyka się wszelkiej ocenie moralnej. Georges Didi-Huberman opisał, jak jeden z członków Sonderkommanda, który chciał ostrzec ofiary, został na oczach swoich towarzyszy wrzucony żywcem do pieca krematoryjnego, i postawił pytanie, co dla takich ludzi oznaczałoby stawienie oporu – czy byłby to na przykład godny samobójczy akt? Dwie próby powstania członków Sonderkommand w latach 1942 i 1944 zakończyły się zamordowaniem wszystkich uczestników.

Takie ujęcie kolaboracji przez Rossolińskiego-Liebe pozbawia więc podmiotowości i godności ofiary Holokaustu, zniekształcając realia ludobójstwa. Za punkt odniesienia przyjmuje ahistoryczny, pokrętnie pojmowany moralny absolutyzm, którego skutkiem jest przeniesienia odpowiedzialności na okupowanych, a nie okupujących. To, co w dotychczasowym dyskursie naukowym i filozoficznym dotykało zdolności człowieka do oporu w ekstremalnej i beznadziejnej sytuacji represji, w ujęciu Rossolińskiego-Liebe stało się kolaboracją, choć „z inną motywacją”.

Kto umożliwia badania?

Chcemy w tym kontekście przytoczyć wypowiedź Szymona Datnera, ocalonego z Holokaustu i historyka Zagłady, który w 1988 roku mówił: „(Uciekający Żydzi) stukali w okno chałupy czy drzwi mieszkania (Polaków), a obok pojawiało się pytanie: Ratować ich czy nie? I jak to zrobić? Czy nawet kawałek chleba pomoże, czy mam udawać, że nic nie słyszę? A może pójść i zawiadomić Niemców, co nakazuje prawo? Każda forma pomocy była zabroniona pod groźbą śmierci dla siebie i całej rodziny. (…) Dla nas dzisiaj wybór wydaje się zupełnie oczywisty. A jednak nie tak dawno wstrząsnęła mną znajoma dziewczyna, Żydówka. Jest to osoba w moim wieku, którą bardzo cenię za jej uczciwość i odwagę. I powiedziała mi: "Wcale nie jestem pewna, czy dałabym miskę jedzenia Polakowi, gdyby to mogło oznaczać śmierć dla mnie i mojej córki“.  

Grzegorz Rossoliński-Liebe rozwija tezę, że wschód Europy to nacjonaliści, którzy nie potrafią stanąć w prawdzie i uniemożliwiają badania nad kolaboracją. Także Stephan Lehnstaedt i Andrea Loew podzielają pogląd, że w Polsce dominują „nacjonalistyczne narracje historyczne” i są one niezależnie od konkretnych rządów zagrożeniem dla wolności badań.

Tymczasem przyjrzyjmy się faktom – cała międzynarodowa naukowa debata o kolaboracji w okupowanej Polsce opiera się przede wszystkim na źródłach wytworzonych w ramach powojennych procesów w Polsce, przechowywanych i udostępnianych w polskich archiwach. Spójrzmy na znany szerzej przypadek Jedwabnego, gdzie, jak pokazują badania IPN, ale też Jana T. Grossa, Polacy uczestniczyli w zamordowaniu swoich żydowskich sąsiadów. Jedwabne stało się na świecie symbolem rzekomego „ukrywania” prawdy o polskim antysemityzmie.  Tymczasem ten przypadek odsłania cały paradoks powojennej historii. Kiedy w Polsce zeznania świadków składane przeciw kolaborantom i zdrajcom prowadziły do sądowej dokumentacji zbrodni, w tym czasie w Niemczech i Austrii panowała zmowa milczenia w prokuraturze, w rodzinach i kręgach przyjaciół. Polscy sprawcy z Jedwabnego byli po wojnie ścigani i skazani na wysokie kary więzienia. W roku 1949 skazano 12 osób, jedna osoba otrzymała karę śmierci, wydano kary więzienia między 8 a 15 lat. Dwie osoby zmarły w trakcie śledztwa. Trzy osoby zmarły w trakcie śledztwa.

Tymczasem na terenie historycznego Bezirk Białystok (do którego należało Jedwabne) Niemcy zamordowali w sumie blisko 270 tysięcy ludności żydowskiej, polskiej i białoruskiej. Za zbrodnie popełnione w Bezirk skazano w sumie siedmiu Niemców. W samym Jedwabnem zostało skazanych więc więcej sprawców – i na wyższe kary – niż miało to miejsce w przypadku niemieckich sprawców całego narodowosocjalistycznego aparatu terroru w całym Bezirk Białystok.

Dziesiątki tysiący funkcjonariuszy ogromnego niemieckiego aparatu terroru nie zostało rozliczonych za swoje zbrodnie. Za zbrodnie dokonane na terenie Polski podczas niemieckiej okupacji, doczekało się wyroków skazujących w powojennych zachodnich Niemczech nie więcej niż 400 osób. W powojennej Polsce liczba kolaborantów, folksdojczów skazanych w latach 1946- 1949 wyniosła do 20 000 osób (podajemy za Pawłem Machcewiczem i Andrzejem Paczkowskim).

Jeszcze jedna dynamika wykluczenia

Czy nie jest więc tak, że to brak wystarczających rozliczeń w Niemczech i Austrii za zbrodnie popełnione w okupowanej Polsce przyczynia się do przesunięcia niemieckiej odpowiedzialności politycznej za zbrodnie na inne państwa i narody? Kto ściga i karze, wytwarza bowiem historyczne źródła dla kolejnych pokoleń. Dysproporcje powojennych rozliczeń w Polsce oraz Austrii i RFN są zaś oczywiste.

Jest jeszcze jeden aspekt tej debaty, na który chcielibyśmy zwrócić uwagę. Z zaskoczeniem stwierdziliśmy, że mimo że Instytut Pileckiego w Berlinie nie wziął do tej pory w niej udziału, nie podpisał też żadnego z listów (opowiadając się za stricte naukową debatą), zostaliśmy przywołani już kilkukrotnie w opublikowanych tekstach – jako instytucja nacjonalistyczna i bliska PiS. Co znamienne, nikt nie przedstawia żadnych faktów, które miałyby tę charakterystykę uzasadniać: nie wskazano ani jednego projektu, programu czy działania, które miałyby charakter polityczny lub partyjny. Sam zaś fakt, że instytucja (czy to w Polsce, czy w Niemczech) została powołana do życia w okresie rządów określonej partii, nie może zaś być podstawą do przypisywania afiliacji politycznych osobom w nim pracującym.

Stephan Lehnstaedt i Andrea Löw interpretują odwołanie poprzedniego dyrektora, Krzysztofa Ruchniewicza, jako wynik nacjonalistycznie motywowanych nacisków. Przeciwko zainicjowanej przez niego „naukowej debacie o restytucji dzieł sztuki" miała zostać zmobilizowana „prasa konserwatywna". Nie wspominają jednak, że za kadencji poprzedniego dyrektora zablokowane zostały projekty badawcze w Berlinie. Ponadto poufny list do minister kultury, ostrzegający przed skandalem politycznym i wskazujący na poważne naruszenia praw pracowniczych, trafił do „Rzeczpospolitej" – gazety o profilu centrowym, krytycznej wobec PiS.

Löw i Lehnstaedt tłumaczą, że ich intencją jest pomoc polskim kolegom historykom, którzy „chcą lub muszą mieszkać i pracować w Polsce, którzy działają w niestety niezwykle skomplikowanej sytuacji politycznej i muszą się w niej odnaleźć” („FAZ" z 25 lutego). Czy znaczy to, że polscy badacze są wg nich nieustannie cenzurowani i poddani presji politycznej? Czy w Polsce jest dyktatura? Żywe i pluralistyczne debata naukowa oraz dyskursy pamięci dowodzą czegoś przeciwnego.

Profesor z Touro University oraz kierowniczka Centrum Badań nad Holokaustem przy Instytucie Historii Współczesnej krytykują Grabowskiego i Rossolińskiego-Liebe za konfrontacyjne nastawienie i poszukiwanie wrogów, sami jednak przyczyniają się do dynamiki wykluczenia. Bronią nauki, lecz w swoich dwóch artykułach podkreślają przede wszystkim własną moralną wyższość. Polskich naukowców oraz ich projekty badawcze traktują głównie jako odbiorców pomocy i ochrony z Niemiec.

Lehnstaedt i Löw w swoim drugim artykule podkreślają, że są świadomi „intencji polityki historycznej Instytutu Pamięci Narodowej oraz Instytutu Pileckiego”, co – jak twierdzą – „wyraźnie zaznaczyli” już w swoim pierwszym tekście. „My sami w ostatnich latach mieliśmy niekiedy odmienne podejścia i w różnym stopniu byliśmy gotowi do współpracy”. Kiedy w Instytucie Pileckiego w Berlinie organizowaliśmy wspólnie z Touro University oraz Żydowskim Instytutem Historycznym kolokwium poświęcone gettu warszawskiemu, słuchając wystąpienia jednego ze współautorów obu artykułów w „FAZ.” nie mieliśmy pojęcia, jak wielkim poświęceniem musiał być dla niego udział w tym wydarzeniu. Dowiedzieliśmy się o tym dopiero z „FAZ”.

Warto zastanowić się, jaki wpływ na przebieg Holokaustu miały niemiecka okupacja oraz zniszczenie struktur państwowych w Europie Wschodniej. Warto także podjąć dyskusję o polskich burmistrzach. Tę debatę powinniśmy prowadzić w sposób pluralistyczny – a więc bez roszczeń do monopolu interpretacyjnego i rozwijając tezy mające oparcie w źródłach.

Hanna Radziejowska jest historyczką i kierowniczką Instytutu Pileckiego w Berlinie.

Mateusz Fałkowski jest socjologiem i zastępcą kierownika Instytutu Pileckiego w Berlinie.

Zobacz także

  • Hołd Bohaterom 1944 roku!
    Uroczystości związane z obchodami 82. rocznicy Wybuchu Powstania Warszawskiego

    Aktualności

    Hołd Bohaterom 1944 roku!

    1 sierpnia, w sobotnie popołudnie, w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego Dyrekcja Instytutu Pileckiego uczestniczyła w państwowych uroczystościach, które odbyły się przy Pomniku Polskiego Państwa Podziemnego i Armii Krajowej, nieopodal Sejmu RP oraz przy Pomniku Polegli Niepokonani na Cmentarzu Powstańców Warszawy na Woli.

  • Instytut Pileckiego uczcił pamięć ofiar obozu zagłady w Treblince
    83. rocznica buntu więźniów KL Treblinka

    Aktualności

    Instytut Pileckiego uczcił pamięć ofiar obozu zagłady w Treblince

    W niedzielę 2 sierpnia odbyły się obchody 83. rocznicy buntu więźniów w niemieckim nazistowskim obozie zagłady Treblinka II, zorganizowane przez Żydowski Instytut Historyczny im. Emanuela Ringelbluma we współpracy z Muzeum Treblinka. W uroczystości upamiętniającej ofiary uczestniczył Łukasz Mieszkowski, Zastępca Dyrektora Instytutu Pileckiego ds. historii w przestrzeni publicznej.

  • Malowany raport z Powstania Warszawskiego | Wernisaż wystawy akwarel i rysunków Waleriana Bieleckiego
    Wernisaż wystawy, kobieta stojąca tyłem do kadru przygląda się akwareli.

    Aktualności

    Malowany raport z Powstania Warszawskiego | Wernisaż wystawy akwarel i rysunków Waleriana Bieleckiego

    28 lipca w siedzibie Instytutu Pileckiego odbył się wernisaż wystawy prezentującej po raz pierwszy w Warszawie mało znane akwarele i rysunki dokumentujące Powstanie Warszawskie. Ich autorem był Walerian Bielecki ps. „Inżynier Jan” – żołnierz Zgrupowania „Krybar”, architekt i konstruktor słynnego samochodu pancernego „Kubuś”.

  • Spotkanie z Powstańcami Warszawskimi

    Aktualności

    Spotkanie z Powstańcami Warszawskimi

    Z okazji przypadającej 1 sierpnia rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego odbyło się spotkanie z Bohaterami tamtego zrywu.

  • Co wiedzieli Niemcy? – o świadomości zbrodni i mechanizmach wyparcia. 6. spotkanie z cyklu „Berlin w Warszawie”

    Aktualności

    Co wiedzieli Niemcy? – o świadomości zbrodni i mechanizmach wyparcia. 6. spotkanie z cyklu „Berlin w Warszawie”

    Czy można żyć tuż obok miejsca masowej zagłady i nie wiedzieć, co się dzieje? Co oznacza „wiedzieć” – widzieć, słyszeć, domyślać się, a może świadomie wypierać rzeczywistość? Wokół tych pytań koncentrowało się kolejne spotkanie z cyklu „Berlin w Warszawie”, które odbyło się w siedzibie Instytucie Pileckiego.

  • Konferencja naukowa ,,Opozycyjne formy zaangażowania kobiet w systemach autorytarnych i totalitarnych XX w.” [fotorelacja]
    Czworo prelegentów podczas sesji pytań i odpowiedzi. Od lewej: uczestnik w skórzanej kurtce odpowiada do mikrofonu. Obok siedzi prelegent w okularach, koszuli w delikatną kratkę i beżowych spodniach. Dalej prelegentka w białym komplecie trzymająca program konferencji oraz uczestniczka w granatowej marynarce. Na stoliku przed nimi butelki wody, szklanki i niebieska teczka na materiały konferencyjne.

    Aktualności

    Konferencja naukowa ,,Opozycyjne formy zaangażowania kobiet w systemach autorytarnych i totalitarnych XX w.” [fotorelacja]

    Druga konferencja naukowa z cyku ,,Opozycyjne formy zaangażowania kobiet w systemach autorytarnych i totalitarnych XX w. – Polska na europejskim tle porównawczym (1919–1989)” zgromadziła przedstawicieli różnych dyscyplin nauk humanistycznych i społecznych, reprezentujących wiele ośrodków badawczych z Polski i zagranicy.

  • Zderzenie dwóch pamięci. Polityka historyczna Polski wobec Ukrainy
    Damian Markowski, profesor Instytutu Pileckiego, Fot. Muzeum Kresów w Lubaczowie

    Aktualności

    Zderzenie dwóch pamięci. Polityka historyczna Polski wobec Ukrainy

    Ukraińska pamięć państwowa zabrnęła w ślepy zaułek, co podyktowane było nie do końca refleksyjnym podejściem do wybranych kart przeszłości własnego narodu. Niestety, jak zwykle w podobnych sytuacjach, kiedy historia zostaje zakładnikiem polityki, rachunek za to przyjdzie jednak zapłacić nie politykom, a państwu ukraińskiemu i jego społeczności – ocenił profesor Instytutu Pileckiego, dr. hab. Damian Markowski.

  • Odpowiedzialność za zbrodnie wojenne. Nowa książka ekspertki Pileckiego
    Nakładem wydawnictwa Brill ukazała się monografia dr Dominiki Uczkiewicz (Ośrodek Badań nad Totalitaryzmami) pt. „Accountability for War Crimes in the Policy of the Polish Government-in-Exile. A Legal and Historical Analysis”, jako 85. tom serii Studies in the History of International Law (Legal History Library).

    Aktualności

    Odpowiedzialność za zbrodnie wojenne. Nowa książka ekspertki Pileckiego

    Nakładem wydawnictwa Brill ukazała się monografia dr. Dominiki Uczkiewicz (Ośrodek Badań nad Totalitaryzmami) pt. „Accountability for War Crimes in the Policy of the Polish Government-in-Exile. A Legal and Historical Analysis”, jako 85. tom serii Studies in the History of International Law (Legal History Library).

  • LIPCOWI ’45. Koncert pamięci ofiar Obławy Augustowskiej [fotorelacja]

    Aktualności

    LIPCOWI ’45. Koncert pamięci ofiar Obławy Augustowskiej [fotorelacja]

    11 lipca w amfiteatrze miejskim w Augustowie odbyło się widowisko muzyczne poświęcone ofiarom Obławy Augustowskiej – największej zbrodni popełnionej na Polakach po zakończeniu II wojny światowej. Wydarzenie połączyło muzykę, obraz oraz świadectwa rodzin i bliskich ofiar Obławy.

  • Lipiec w Instytucie Pileckiego | Kalendarz wydarzeń
    Kalendarz w z wydarzeniami w Lipcu w Instytucie Pileckiego.

    Aktualności

    Lipiec w Instytucie Pileckiego | Kalendarz wydarzeń

    Zapraszamy do zapoznania się z kalendarzem wydarzeń Instytutu Pileckiego na lipiec 2026. W programie znalazły się debaty, konferencje naukowe, pokazy filmowe, spotkania z twórcami i historykami, wystawy, wydarzenia edukacyjne oraz obchody 81. rocznicy Obławy Augustowskiej. Szczegółowy harmonogram poniżej.

  • 12 lipca | Dzień Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej
    Pomnik poświęcony ofiarom Obławy Augustowskiej z napisem „LIPCOWI”, przed którym złożono liczne wieńce i wiązanki kwiatów w biało-czerwonych barwach. Po obu stronach pomnika stoją żołnierze pełniący wartę honorową.

    Aktualności

    12 lipca | Dzień Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej

    12 lipca obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej. W tym dniu 81 lat temu, 12 lipca 1945 r., trzy miesiące po zakończeniu II wojny światowej, rozpoczęła się Obława Augustowska.

  • Zbrodnia Wołyńska: Instytut Pileckiego i jego działalność naukowo-badawcza
    Portrety Ukraińców odznaczonych Medalem Virtus et Fraternitas

    Aktualności

    Zbrodnia Wołyńska: Instytut Pileckiego i jego działalność naukowo-badawcza

    W niedzielę 11 lipca 1943 roku oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii stanowiącej zbrojne ramię Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (frakcji Stepana Bandery) – radykalnej faszystowskiej organizacji stawiającej sobie za cel budowę niepodległego państwa ukraińskiego pozbawionego mniejszości narodowych, zaatakowały w ramach skoordynowanej akcji niemal sto polskich osiedli na terenie okupowanego przez Niemców województwa wołyńskiego Rzeczypospolitej Polskiej.