Upamiętnienie Jana Maletki we wsi Treblinka - Instytut Pileckiego
Upamiętnienie Jana Maletki we wsi Treblinka
W obchodzone 25 listopada święto kolejarzy Instytut Pileckiego upamiętnił Jana Maletkę we wsi Treblinka. Datę wybrano nieprzypadkowo: zamordowany za podanie wody Żydom transportowanym do obozu zagłady pracował na kolei.
Kolejarze mimo zakazu podawali Żydom wodę. Nawet żony pracowników stacyjnych […] płacząc biegły z wiaderkami do wagonów, aby choć kropelkę wody podać małym dzieciom. […] Za podanie wody na stacji Treblinka zastrzelono robotnika służby drogowej. Nazwiska nie pamiętam.
Fragment książki Franciszka Ząbeckiego pt. Wspomnienia dawne i nowe (Warszawa 1977, s. 46)
Niemiecki nazistowski obóz zagłady Treblinka II był jednym z trzech (obok Bełżca i Sobiboru) ośrodków masowej eksterminacji utworzonych w celu likwidacji Żydów z Generalnego Gubernatorstwa i Okręgu Białystok. Szacuje się, że w okresie jego funkcjonowania (od lipca 1942 roku do listopada 1943 roku) zamordowano około 900 tys. Żydów. Pomimo wprowadzenia przez niemieckiego okupanta kary śmierci za pomoc Żydom, kolejarze ze stacji w Treblince, a także z innych stacji na trasie przejazdu pociągów, udzielali pomocy ludziom stłoczonym w towarowych wagonach. Podczas krótkich postojów otwierali im drzwi, a także zaopatrywali ich w narzędzia, umożliwiając w ten sposób ucieczkę. Podawali też spragnionym wodę.
Pochodzący z Mińska Mazowieckiego Jan Maletka (21 lat), jego brat Stanisław (lat 22) i kolega Remigiusz Pawłowicz (lat 20), decyzją niemieckich władz okupacyjnych zostali skierowani do Małkini i zatrudnieni jako robotnicy kolejowi. Mieszkali w wagonach pracowniczych przy żwirowni w Treblince. W zależności od potrzeb pracowali m.in. „przy torach” i obsługiwali składy wywożące kruszywo ze żwirowni. Wspólnie spędzali wolne chwile po pracy. Młodzi mężczyźni znaleźli w Małkini swoje wybranki: Jan miał już nawet ustaloną datę ślubu.
„Kiedy 20 sierpnia 1942 roku na stację w Treblince wjeżdżał kolejny transport Żydów (prawdopodobnie z warszawskiego getta), Jan, Stanisław i Remigiusz wykonywali tam wyznaczoną im pracę. Około godziny 10.00 ostrożnie ruszyli w stronę wagonów, trzymając w rękach naczynia z wodą. Niespodziewanie zostali dostrzeżeni przez jednego z wartowników, który natychmiast otworzył ogień z broni automatycznej. Jan Maletka zginął na miejscu. Stanisław i Remigiusz zdołali paść na ziemię i ukryć się w pobliskim rowie. Udało im się uciec. Jak się później okazało, nie zostali rozpoznani przez obozową załogę” – powiedział dr Marcin Panecki, historyk z Instytutu Pileckiego.
Ciało zamordowanego Jana Niemcy planowali wywieźć do obozu i tam je zakopać. Stanisław i Remigiusz zwrócili się o pomoc do pracowników kolejowych w Treblince i za ich namową Niemcy odstąpili od swojego zamiaru. Pozwolili zabrać ciało. Brat i kolega pochowali Jana na cmentarzu w Prostyni. Ziemny grób z drewnianym krzyżem nie przetrwał próby czasu, więc dokładne miejsce spoczynku Jana Maletki pozostaje nieznane.
Po tragicznych wydarzeniach Stanisław i Remigiusz na krótko powrócili do pracy na kolei. Remigiusz Pawłowicz nigdy nie zapomniał o swoim przyjacielu; wiele lat później opowiedział o nim swojej córce Barbarze.
Śmierć Jana Maletki na stacji kolejowej we wsi Treblinka – analiza informacji źródłowych
Stosunkowo pełny i jednoznacznie brzmiący jest encyklopedyczny opis z publikacji Wacława Zajączkowskiego Christian Martyrs of Charity (Washington 1988, s. 236). Zajączkowski opisał całe zdarzenie na podstawie dwóch źródeł: swojego wywiadu ze świadkiem wydarzeń Remigiuszem Pawłowiczem, przeprowadzonym 3 sierpnia 1983 roku w Małkini, niestety pełna treść tego wywiadu nie jest znana, oraz fragmentu książki Franciszka Ząbeckiego Wspomnienia dawne i nowe (Warszawa 1977).
509. Treblinka (2), powiat węgrowski, województwo warszawskie. Lato 1942. Katolicki pracownik kolei Jan Maletko został zastrzelony przez niemieckiego strażnika, gdy podawał wodę Żydom zamkniętym w wagonie. Jego towarzysz Remigiusz Pawłowicz, który także ruszył z pomocą Żydom, ocalał dzięki temu, że upadł do rowu. Ciało Maletki załadowano do wagonu, aby spalić je ze zwłokami Żydów na terenie obozu zagłady, ale na wniosek jego kierownika wyrażono zgodę na pochówek na parafialnym cmentarzu w Prostyni.
Śmierć od postrzału
Dokumentem jednoznacznie potwierdzającym śmierć Jana Maletki – 20 sierpnia 1942 roku o godz. 10 w Treblince w wyniku „postrzału” – jest akt zgonu z księgi parafialnej z Prostyni. Jako świadkowie podpisani są tam Stanisław Maletka, brat zabitego, oraz Remigiusz Pawłowicz, autor relacji, na którą powoływał się w swojej książce Wacław Zajączkowski.
O współczuciu polskich kolejarzy ze stacji kolejowej w Treblince i ich żon dla zamkniętych w wagonach Żydów przewożonych do obozu zagłady, a także o podawaniu im wody oraz związanym z tym niebezpieczeństwie pisał w swojej książce Wspomnienia dawne i nowe (Warszawa 1977) Franciszek Ząbecki, który w tamtym okresie pracował jako zawiadowca stacji w Treblince. Ząbecki nie był przypadkowym świadkiem. Jako pracownik kolei i jednocześnie żołnierz Armii Krajowej miał za zadanie zbieranie i przekazywanie przełożonym szczegółowych informacji na temat transportów kolejowych do obozu zagłady. W jego książce dwa fragmenty dotyczą podawania wody.
Cała stacja wypełniła się jękiem i krzykiem kilku tysięcy ludzi. Przez okienka wyrzucano nieczystości. Z wagonów unosiła się para, mimo że dzień był upalny. Ludzie w wagonach byli porozbierani. Ludność z pobliskich chałup, a w szczególności kobiety przynosiły wodę wiadrami, podając spragnionym, zawodząc i płacząc nad ich losem. W początkach Niemcy nie reagowali na postawę ludności, byli tym zaskoczeni. Nawet Blechschmidt polecił, aby maszynista parowozu pociągu przejeżdżał po sąsiednim torze, a pomocnik, aby podawał z tendra wodę. Konwojenci SS-mani dopiero przy następnych pociągach zabronili podawania wody i zbliżania się do pociągu. Do bardziej wytrwałych w niesieniu pomocy oddawano strzały ostrzegawcze, a następnie biciem kijami i kolbami rozpędzano ich. Zarządzenie Blechschmidta zostało odwołane, a on sam miał podobno nieprzyjemności. Od tego czasu podawanie wody było zabronione pod karą śmierci. Po kilku dniach Blechschmidt już nie przyjeżdżał, a tylko jego pomocnik Teufel. I tak było aż do czasu przybycia na stałe do Treblinki dwóch kolejarzy Niemców (F. Ząbecki, Wspomnienia dawne i nowe, s. 40).
Pierwszy fragment szczegółowo przedstawia przybycie do Treblinki 23 lipca 1942 roku pierwszego pociągu z getta warszawskiego. Ząbecki opisał tu spontaniczne przynoszenie wody przez okoliczną ludność i początkowy brak reakcji niemieckich strażników umożliwiający te działania. Podał informację, że polecenie dodatkowego przynoszenia wody z parowozu ludziom zamkniętym w wagonach wydał niemiecki kierownik pobliskiej stacji Sokołów Podlaski Blechschmidt, który przyjechał do Treblinki, aby nadzorować przetoczenie wagonów ze stacji kolejowej bocznicą do obozu. W późniejszym czasie niemieccy strażnicy zabronili podawania wody i zbliżania się do pociągów, a zarządzenie Blechschmidta „zostało odwołane, a on sam miał podobno nieprzyjemności”. Akapit ten kończy się zdaniem, że „Od tego czasu podawanie wody było zabronione pod karą śmierci”. Dokładna data zakazu nie jest określona.
Ludność polska, tak miejscowa w Treblince, jak i na stacjach przebiegów pociągów, odnosiła się z wielkim współczuciem do Żydów. Kolejarze mimo zakazu podawali Żydom wodę. Nawet żony pracowników stacyjnych jak Pronicka, żona zawiadowcy stacji, Bąkowa, żona pracownika odcinka drogowego, Wierzbowska, żona zawiadowcy odcinka drogowego i moja żona Stanisława, płacząc, biegły z wiaderkami do wagonów, aby choć kropelkę wody podać małym dzieciom. Było to – jak już wspomniałem – bardzo niebezpieczne. Za podanie wody na stacji Treblinka zastrzelono robotnika służby drogowej. Nazwiska nie pamiętam. Zdarzało się, że w czasie tych krótkich postojów pociągów na stacjach kolejarze otwierali drzwi, umożliwiając Żydom ucieczkę (F. Ząbecki, Wspomnienia dawne i nowe, s. 46).
Drugi fragment odnosi się do pomocy niesionej przez polskich kolejarzy i ich rodziny. Ząbecki opisał w nim nastawienie kolejarzy i ich rodzin „z wielkim współczuciem do Żydów”, próby podawania wody ludziom zamkniętym w stojących na stacji wagonach oraz podkreślił, że było to niebezpieczne. Jako przykład jest podany przypadek zastrzelenia robotnika służby drogowej „za podanie wody na stacji Treblinka”. Autor przyznaje, że nie zapamiętał nazwiska zastrzelonego.
Jakkolwiek w relacji Franciszek Ząbecki nie podał nazwiska zastrzelonego kolejarza, trudno sądzić, że zawiadowca stacji miał na myśli kogoś innego niż Jana Maletkę, określił go bowiem dość precyzyjnie (jako „robotnika służby drogowej”), nie wymienił również innych podobnych przypadków. Ponadto – jak już wspomniano – Ząbecki, pracując na stacji, był jednocześnie wywiadowcą Armii Krajowej i uważnie obserwował oraz odnotowywał, co działo się w miejscu jego codziennej pracy.
Zeznania przed niemieckim sądem
Wiarygodność świadectwa Franciszka Ząbeckiego wzmacnia dodatkowo to, że o zastrzeleniu polskiego robotnika kolejowego na stacji w Treblince zeznawał także – pod przysięgą – przed niemieckim sądem w Düsseldorfie w 1965 roku w procesie załogi obozu zagłady, w wyniku którego niemieccy zbrodniarze zostali skazani. Protokoły tych zeznań te znajdują się w aktach sprawy sądowej.
Sprawa zastrzelenia polskiego kolejarza została uznana przez niemieckiego dziennikarza, sprawozdawcę sądowego, za wartą odnotowania. Pisał o niej w relacji z procesu Fahrdienstleister des Teufels. Pole berichtet über die Arbeit am Bahnhof Treblinka, opublikowanej przez gazetę „Rheinische Post” 20 stycznia 1965 roku.
Ząbecki mówił, że zabronione było podawanie więźniom wody. Raz nawet zastrzelono z tego powodu jakiegoś kolejarza; mówił, że odcinek od ostatniej stacji przed Treblinką, Siedlec, aż do stacji docelowej «był usiany trupami».
Notacja filmowa – opowiada córka świadka wydarzeń
Więcej szczegółów na temat interesujących nas zdarzeń znajduje się w notacji filmowej zarejestrowanej przez Instytut Pileckiego w 2022 roku. O wydarzeniach opowiada Barbara Pyskło, córka Remigiusza Pawłowicza, która zna je dzięki relacji ojca.
Inne opracowania
Historia Jana Maletki została także opisana (na podstawie tych samych, przedstawionych wcześniej źródeł) w następujących opracowaniach:
- Paweł Rytel-Andrianik, Edward Kopówka, Dam im imię na wieki. Polacy z okolic Treblinki ratujący Żydów, Warszawa 2011
- Monika Samuel, Między życiem a śmiercią. Stacja Treblinka, Treblinka 2021
Kupcy wodni – analiza problemu i konteksty w artykule Roberta Szuchty
Wartościowym uzupełnieniem materiałów na temat tragicznej śmierci Jana Maletki – pokazującym szeroki kontekst tej konkretnej historii, a także inne kwestie związane z podawaniem wody Żydom zamkniętym w nieludzkich warunkach w wagonach pociągów do Treblinki – jest artykuł Kupcy wodni autorstwa Roberta Szuchty opublikowany w zbiorze Sprawiedliwi i kolaboranci (red. nauk. Alicja Bartuś, Oświęcim 2022). Autor opisał w nim przede wszystkim tytułowych „kupców wodnych” – czyli Polaków, którzy wykorzystując tragedię zamkniętych w bydlęcych wagonach Żydów, w sposób haniebny wzbogacali się, sprzedając wodę za kosztowności czy wielkie sumy pieniędzy. Jakkolwiek było to zjawisko częstsze niż bezinteresowna pomoc, ta ostatnia – zdaniem autora – także miała miejsce.
Reasumując, nie można dziś jednoznacznie stwierdzić, że Żydom sprzedawano wodę, a chęć zysku była jedyną motywacją podejmowanego ryzykownego działania. Ze zgromadzonych relacji, pochodzących od ofiar oraz obserwatorów uczestniczących – okolicznej polskiej ludności oraz polskich kolejarzy wyłania się obraz zróżnicowany. Tym, którzy sprzedawali wodę, nie można przypisać dziś jednoznacznych złych lub przeciwnie, woluntarystycznych motywacji. Byli tacy, którzy z narażeniem życia, powodowani litością i empatią z ofiarami chcieli ulżyć ludziom wiezionym na śmierć w nieludzkich warunkach. Byli i tacy, którzy, kierując się mitem «żydowskiego złota» oraz przekonaniem o bezwartościowym życiu żydowskim, chcieli zarobić, poprawić swą trudną sytuację materialną spowodowaną warunkami okupacyjnymi.
Szuchta, „Kupcy wodni”, s. 140.
Dla opisywanej sprawy istotne jest spostrzeżenie Roberta Szuchty, że taka bezinteresowna pomoc była możliwa jedynie w kilku pierwszych tygodniach funkcjonowania obozu śmierci w Treblince. Jak wiadomo, pierwszy transport z getta warszawskiego dotarł do Treblinki 23 lipca 1942 roku. Jan Maletka został zastrzelony 20 sierpnia tego samego roku, czyli właśnie w okresie „kilku pierwszych tygodni funkcjonowania obozu”.
Z relacji polskich kolejarzy wynika, że bezinteresowne podawanie wody spragnionym Żydom było możliwe tylko w początkowym okresie, który obejmował zaledwie kilka pierwszych tygodni funkcjonowania obozu śmierci w Treblince.
Szuchta, „Kupcy wodni”, s. 137.
Całość artykułu jest dostępna online pod adresem: http://www.oipc.pl/pliki/Szuchta.pdf.
Uroczystości upamiętniające Jana Maletkę
(25 listopada 2021 r.)
Z okazji Dnia Kolejarza, przypadającego na 25 listopada, Instytut Pileckiego upamiętnił Jana Maletkę. Wydarzenie, będące uwieńczeniem tegorocznej edycji instytutowego programu „Zawołani po imieniu”, miało charakter szczególny, podkreślony współpracą z Grupą PKP, Muzeum Treblinka i udziałem kapłanów katolickich oraz rabina.
Uroczystość rozpoczęła msza święta w Sanktuarium Trójcy Przenajświętszej św. Anny w Prostyni, którą sprawowali ks. bp Piotr Sawczuk, ks. dr Paweł Rytel-Adrianik, ks. Józef Poskrobko, ks. Jan Marek Wróblewski, ks. Piotr Legacki oraz ks. Krzysztof Maksimiuk.
Kamień z tablicą poświęconą pamięci Jana Maletki stanął we wsi Treblinka, na terenie której znajduje się instalacja upamiętniająca Żydów na miejscu nieistniejącej stacji kolejowej. Tablicę odsłoniły wspólnie Zofia Łopacka, bratanica „Zawołanego po imieniu”, a także prof. Magdalena Gawin, wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego oraz inicjatorka programu. Miejsce poświęcił ks. bp Piotr Sawczuk. W imieniu społeczności żydowskiej modlitwę za zmarłych odmówił Rabin Yehoshua Ellis.
Zofia Łopacka, bratanica upamiętnionego, powiedziała podczas uroczystości: „Jan najbardziej swoim charakterem i radością życia, przypominał swojego ojca - mojego dziadka - który dożył 86 lat. Jan był duszą towarzystwa, był bardzo serdeczny, otwarty. Mimo że była wojna, on zawsze był optymistycznie nastawiony do życia, do ludzi, aż trudno uwierzyć, że jego życie tak szybko się skończyło. Na pytanie, dlaczego to robią, Jan podobno miał powiedzieć przyszłej teściowej >>Jak się słyszy ten straszny krzyk, nie można być obojętnym<<”.
Prof. Magdalena Gawin, wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego, inicjatorka programu „Zawołani po imieniu”, zaznaczyła: „To miejsce jest tak szczególne i naznaczone takim cierpieniem tysięcy niewinnych ludzi, że musimy wszyscy pracować nad tym, żeby z tego nieszczęścia, z poświęcenia się młodego chłopaka, powstało dobro. Dobro musi zawsze zwyciężyć”.
Dyrektor Instytutu Pileckiego, dr Wojciech Kozłowski, napisał w liście odczytanym na uroczystości: „Trudno przejść obojętnie wobec tej tragedii. Trudno nie pytać jakim okrucieństwem trzeba było się wykazać, by stworzyć cały zbrodniczy system, który śmiercią płacił za okazane miłosierdzie. Jaką odwagę i moralny upór trzeba było mieć w sobie, by dać odpór złu i pozostać człowiekiem w tak nieludzkich czasach, nawet za cenę własnego życia”. List odczytała dr Anna Stróż-Pawłowska, kierowniczka Działu ds. „Zawołanych po imieniu”.
Na uroczystości współorganizowanej przez Grupę PKP, Muzeum Treblinka oraz powiat Ostrów Mazowiecka (reprezentowany przez starostę Zbigniewa Chrupkę) i gminę Małkinia Górna (reprezentowaną przez wójta Bożenę Kordek), obecni byli również przedstawiciele rodziny upamiętnionego, Anna Gutkowska, zastępca dyrektora Instytutu Pileckiego, dr Edward Kopówka, dyrektor Muzeum Treblinka, przedstawiciele PKP, władz rządowych i samorządowych, a także społeczność lokalna.
Po zakończeniu oficjalnej części upamiętnienia członkowie rodziny Jana Maletki, wiceminister prof. Magdalena Gawin, zastępca dyrektora Instytutu Pileckiego Anna Gutkowska, rabin Yehoshua Ellis oraz przedstawiciele władz samorządowych złożyli kwiaty i znicze na terenie obozu pracy Treblinka I i obozu zagłady Treblinka II.
Dzięki współpracy z Grupą PKP wydarzenie uzyskało szczególną oprawę. Znakiem do rozpoczęcia uroczystości był sygnał nadany o godz. 12.30 przez lokomotywy przejeżdżających w pobliżu pociągów. Na ekranach reklamowych w okolicach Dworca Centralnego w Warszawie i na jego peronach przez cały dzień wyświetlana była animacja prezentująca historię Jana Maletki.
Upamiętnieniu towarzyszyły warsztaty edukacyjne, zorganizowane przez pracowników Instytutu Pileckiego oraz Muzeum – Domu Rodziny Pileckich w Ostrowi Mazowieckiej w blisko 20 szkołach podstawowych i ponadpodstawowych regionu.
[Ostatnia aktualizacja tekstu 15 kwietnia 2026 r.]Zapraszamy na filmową relację z uroczystości:




























































