Upamiętniono rodziny Stawarskich i Singerów - Instytut Pileckiego

W Sieniawie na Podkarpaciu odbyło się uroczyste upamiętnienie rodzin Stawarskich i Singerów. W czasie II wojny światowej Wiktoria i Mateusz Stawarscy zginęli z rąk niemieckich okupantów za ukrywanie żydowskiej rodziny. To kolejna odsłona sztandarowego programu Instytutu „Zawołani po Imieniu”.

Uroczystość odsłonięcia tablicy upamiętniającej obie rodziny odbyła się pod szkołą podstawową przy Rynku w Sieniawie. Tam została odsłonięta tablica upamiętniająca rodziny Stawarskich i Singerów. Wydarzenie poprzedziła msza św. odprawiona w kościele pw. Wniebowzięcia NMP w Sieniawie.

Fot. Michał Ziółkowski

List do uczestników uroczystości skierował Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. Historie wielu osób, które w tamtym wojennym okresie kierowały się odwagą i solidarnością, nadal pozostają nieznane. Ich trudne decyzje dotyczące ratowania Żydów, pomimo bezwzględnych restrykcji niemieckiego okupanta, świadczą o niezłomnej sile ludzkiego charakteru. Jednymi z takich cichych Bohaterów byli Mateusz i Wiktoria Stawarscy. Mieli oni odwagę przekroczyć granice obojętności i strachu, uznając, że życie żydowskiej rodziny jest ważniejsze niż ich własne bezpieczeństwo. Ta historia, jak wiele podobnych mówiących o wierności zasadom najwyższego humanitaryzmu, pozostaje – dla nasz współczesnych – zobowiązaniem. Pamięć o tych bezinteresownych, heroicznych czynach przypomina, że w każdym czasie i miejscu potrzebna jest gotowość do działania na rzecz innych – napisał w liście do uczestników upamiętnienia Marszałek Sejmu.

– Dzisiaj „wołamy po imieniu”, chcemy przywołać Mateusza i Wiktorię Stawarskich, ale też rodzinę Singerów – powiedział w czasie uroczystości Karol Madaj, p.o. dyrektor Instytutu Pileckiego. – Jestem dumny, że Instytut Pileckiego może tutaj być i możemy razem upamiętnić rodzinę Stawarskich. Ich pomoc to był heroizm, który wymagał wielkiej ofiary. I niestety tę ofiarę musieli ponieść, zostali zamordowani. Takich osób w Polsce może było około tysiąca, może trochę więcej. Tych, którzy pomagali, na pewno było wiele tysięcy, nie wiemy tego dokładnie – dodał.

Karol Madaj zwrócił się też do lokalnej młodzieży z prośbą o pielęgnowanie pamięci o rodzinach Stawarskich i Singerów. – To Wy poniesiecie tę pamięć. Kiedy będziecie mijać ten kamień z tablicą, to pamiętajcie o tym. To jest to, co możemy dla nich zrobić. Możemy tę historię pamiętać i opowiadać ją innym.

Podkreślił także, że wartości, które przyświecały „Zawołanym po imieniu”, powinny inspirować nas do wzajemnego szacunku, wrażliwości na cierpienie innych i nieulegania nienawiści. – Chcemy pamiętać i stawiać za wzór takich ludzi, jak Stawarscy – powiedział dyrektor Madaj.

Fot. Michał Ziółkowski

Honorowym Gościem wydarzenia była Krystyna Wanda Grzęda (z d. Stawarska), córka upamiętnianych. – Nie spodziewałam się tak godnego upamiętnienia heroicznego czynu moich rodziców. Ten kamień usytuowany na terenie getta – miejsca męczeństwa społeczności żydowskiej, jest dla mnie nieoczekiwanym darem losu, który będzie przypominał nie tylko dramacie mojej rodziny, ale również o tragicznych losach narodów żydowskiego i polskiego pod okrutną okupacją na ziemi polskiej - mówiła w czasie uroczystości Krystyna Grzęda.

Fot. Michał Ziółkowski

Losy rodzin Stawarskich i Singerów

Wiktoria Franciszka  i Mateusz Bronisław Stawarscy wraz z trojgiem dzieci: Stanisławem Bohdanem, Jerzym i Krystyną Wandą mieszkali w Sieniawie. W 1942 roku do Stawarskich z prośbą o pomoc zwróciła się rodzina Singerów - małżeństwo z trojgiem dzieci. Wiktoria znała ich z okresu sprzed wojny.

Mateusz Stawarski stworzył kryjówkę we własnym domu wydzielając część pokoju ścianką. Wejście do niej znajdowało się na strychu, ukryte pod kufrem. Dom, w którym znajdowała się kryjówka, położony był tuż przy granicy getta, w okolicy patrolowanej przez żandarmów i ukraińskich policjantów. By zmniejszyć ryzyko Stawarscy przenieśli się do wynajętego domu po przeciwnej stronie ulicy, a łączność z kryjówką utrzymywał tylko ich najstarszy syn Stanisław; to on dostarczał żywność przygotowywaną przez Wiktorię. Mateusz, obawiając się ryzyka towarzyszącego pomocy Żydom, nocował u swojej matki - z dala od kryjówki. 

Jesienią 1942 r. niemieccy okupanci zamordowali od 600 do 1500 osób z getta w Sieniawie i z okolicznych miejscowości. Pojedyncze osoby były wyłapywane w mieście i sąsiednich wioskach i mordowane przez funkcjonariuszy okupacyjnych formacji policyjnych. Ukrywanie rodziny Singerów przerodziło się w trwającą kolejne tygodnie walkę ze strachem przed dekonspiracją. Mateusz, obawiając się o bezpieczeństwo rodziny, starał się znaleźć kryjówkę dla Singerów poza miastem. Ostatecznie Żydzi, prawdopodobnie w porozumieniu ze Stawarskimi, zaaranżowali nową kryjówkę w rejonie wsi Dobra i Wylewa - gdzie wcześniej przenieśli część swojego majątku.

Po opuszczeniu kryjówki u Stawarskich, Singer i dwoje dzieci zaginęli w niewyjaśnionych okolicznościach. Po pewnym czasie pod domem Stawarskich pojawiła się Singerowa z jednym dzieckiem. Zostali oni pojmani przez niemieckich żandarmów i rozstrzelani. Po mieście rozeszła się plotka, jakoby kobieta przyznała się, że to Stawarscy ukrywali jej rodzinę. 

Tragiczne wyroki

Około 23 grudnia 1942 r. wachmistrz niemieckiej żandarmerii w Sieniawie, Karl Seidel, aresztował Mateusza Stawarskiego. Wiktoria, chcąc go ratować, udała się na posterunek, gdzie została aresztowana.

26 grudnia Mateusz Bronisław Stawarski za udzielanie pomocy Żydom został rozstrzelany w lesie Głażyna. Według relacji egzekucji dokonał Seidel oraz jeden z ukraińskich policjantów. Po wojnie rodzina ekshumowała Mateusza Stawarskiego i pochowała go na cmentarzu w Sieniawie. Zwłoki rozpoznano po różańcu, przekazanym Stawarskiemu do więzienia przez rodzinę. 

Wiktoria Stawarska w czerwcu 1943 r. wyrokiem niemieckiego sądu w Rzeszowie została skazana na karę śmierci za pomoc Żydom. Po wyroku spisała testament oraz przejmujący list pożegnalny do dzieci. Karę wykonano - Wiktorię Stawarską pochowano 22 lipca 1943 r. w zbiorowej mogile pod murem cmentarza Pobitno w Rzeszowie. Osieroconymi dziećmi Stawarskich - Stanisławem Bohdanem, Jerzym i Krystyną Wandą zaopiekowała się rodzina.

 „Kochany Bohdanku i kochany Żorciu zwracam się do Was ze specjalną prośbą opiekujcie się Wandeczką, bo ona jest najnieszczęśliwsza mówcie jej dużo o mamusi i o tatusiu bo ona nigdy nie będzie miała wyobrażenia jakie to jest uczucie mieć mamusię i tatusia, kochajcie tę swoją maleńką siostrzyczkę obydwaj mocno i zawsze, kochajcie ją najmocniej i za mamusię i za tatusia. Niech zna swoich rodziców chociaż z opowiadania.” – napisała w liście Wiktoria Stawarska do dzieci.

Fot. Michał Ziółkowski
Fot. Michał Ziółkowski
Fot. Michał Ziółkowski
Fot. Michał Ziółkowski
Fot. Michał Ziółkowski
Fot. Michał Ziółkowski
Fot. Michał Ziółkowski

Program „Zawołani po Imieniu”

Upamiętnienie Rodzin Stawarskich i Singerów jest 40. upamiętnieniem w ramach programu „Zawołani po Imieniu”, realizowanego od 2019 roku przez Instytut Pileckiego. Ten kluczowy dla misji Instytutu program jest poświęcony uhonorowaniu obywateli II Rzeczypospolitej zamordowanych za pomoc osobom narodowości żydowskiej podczas II wojny światowej. Łączy badania historyczne, działania edukacyjne oraz upamiętnienia w przestrzeni publicznej. Kulminacyjnym momentem jest odsłonięcie umieszczonej na kamieniu tablicy pamiątkowej przywołującej imiona i nazwiska zarówno Ratujących, jak i Ratowanych – o ile ich tożsamość udało się ustalić – przywracając ich historiom należne miejsce w pamięci zbiorowej. Dzięki działaniom edukacyjnym i popularyzacyjnym (m.in. w szkołach, domach kultury, bibliotekach) historie „Zawołanych”, często przez długie lata zapomniane, przywracane są świadomości lokalnych wspólnot.