Wydarzenie

15.05 godz. 11.50

Zadanie 5: Co nas łączy, co nas dzieli?

Działalność łączyła ponad podziałami, dlatego ZOW jednoczył organizacje różnych „odcieni”. W jego pionie politycznym znaleźli się przedstawiciele Stronnictwa Narodowego (np. Roman Rybarski), ONR-u (Jan Mosdorf) czy PPS-u (Stanisław Dubois).

Mieszkamy w różnych częściach Polski i świata; są elementy kultury, które nas łączą, ale są też takie, które są różne i często nawet o tych różnicach nie wiemy. W Krakowie pójdziemy “na pole”, w Warszawie “na dwór” (w sumie, jakby na to spojrzeć tak zupełnie z zewnątrz, obie wersje są trochę dziwne;-). Niektórzy z nas jedzą ziemniaki, inni kartofle, a jeszcze inni pyry. Niektórym prezenty przynosi Święty Mikołaj, a innym Gwiazdor czy Aniołek. Jedni obchodzą bardzo hucznie urodziny, a inni uznają zdecydowaną przewagę imienin. Przy różnych okazjach różne potrawy wjeżdżają na nasz stół.

To zadanie wykonajcie parami „Piątek”. Podzieliliśmy Was tak, żebyście mieli do siebie możliwie daleko 

Wykorzystajcie możliwości zdalnego kontaktu, spotkajcie się, znajdźcie elementy kultury, języka, zwyczajów, które Was łączą i różnią. Zaprezentujcie efekty swoich badań w ciekawy sposób.


Tradycje i zwyczaje zawsze, nawet w najtrudniejszych sytuacjach w życiu ludzi były ważne. Walczyli o nawet drobne, symboliczne gesty, aby poczuć odrobinę normalności. Czasem nie zważając na konsekwencje, które ich mogły za to spotkać. Możemy to zobaczyć chociażby w relacjach świadków historii na Zapisyterroru.pl:

Najsmutniej było mi na święta, bo nie miałam choinki i nie było wigilii

Jadwiga Malinowska

 

Na Wielkanoc 1941 roku ksiądz Wilniewczyc wyspowiadał nas kilku, odprawił nocą mszę świętą w łaźni – to było dla mnie najmilsze.

Józef Czaplicki

 

Dni leniwie mijały. Kwiecień wchodził już w drugą dekadę. Nie wiedzieliśmy ani jaki jest dzień tygodnia, ani który miesiąca. Instynktownie czuliśmy, że zbliża się Wielkanoc. Święta Wielkanocne tego roku wypadły 25 kwietnia. Ciekawi byliśmy, czy będą robić jakiekolwiek przygotowania w tym kierunku. Jednak nic, ale to absolutnie nic.

W Wielką Niedzielę nie dostaliśmy śniadania. Powiedziano nam, że zabrakło wody na kawę. Od ósmej rano do obiadu nosiliśmy łóżka na blok 21. (Przygotowywaliśmy go dla transportu ze Lwowa). Dzwonek i już nareszcie obiad. Jak zwykle wszyscy na dwór. Stanęliśmy z miskami w rzędzie. Każdy podchodził do kotła i dostawał swoją porcję zupy. Tym razem była kartoflanka. Budzyński nie wiem skąd wziął dwa jajka ugotowane. Zaprosił nas chyba ze dwudziestu do swojego łóżka. Pokroił na maleńkie kawałeczki i zaczynamy sobie życzyć, ażeby na drugi rok już było po wojnie, a my w domu przy swoich rodzinach i w lepszych warunkach. (...) Tak nam przeszła Wielkanoc w obozie niemieckim na Majdanku w roku 1943.

Marcin Gryta

 

Za to, że w Wigilię Bożego Narodzenia w 1940 roku we wszystkich celach w Brygidkach zaczęto śpiewać kolędy, pięciu z naszej celi osadzono w piwnicy, podobnie i z innych cel – uznano kolędowanie za akt prowokacji.

Dymitr Klimow

 

Profesorowie i uczniowie bardzo się z sobą zżyli, stosunek był niezwykle serdeczny. Każde imieniny czy to profesora, czy dyrektora obchodzone były na każdym komplecie bardzo uroczyście.

M. Zaryska


Zobacz rozwiązanie zadania piątek: „Pszczółki z gamy b-dur z Warszawy” i „Warszawianki” z Kaszub: