Śmierć za pomoc w ucieczce z getta w Żarkach. Upamiętnienie „Zawołanych po imieniu” - Instytut Pileckiego

09.11.2026 (PN) 12.00

Śmierć za pomoc w ucieczce z getta w Żarkach. Upamiętnienie „Zawołanych po imieniu”

W poniedziałek 9 listopada w Żarkach Instytut Pileckiego upamiętni braci Stanisława i Jana Kurdzielów oraz Józefa Królika i Kazimierza Bernackiego zamordowanych przez Niemców za pomoc okazaną dwóm nieznanym z imienia i nazwiska Żydówkom w 1942 roku. Uroczystości rozpoczną się mszą św. o godz. 12.00 w kościele pw. św. Apostołów Szymona i Judy Tadeusza w Żarkach. Tablica upamiętniająca Zamordowanych odsłonięta zostanie o godz. 13.30 na skwerze przed Cmentarzem Parafialnym.

We wrześniu 1942 roku dwie, nieznane z imienia żydowskie kobiety, obawiając się wywózki do obozu zagłady, postanowiły uciec z getta w Żarkach. Poprosiły o pomoc dwóch braci Kurdzielów, Stanisława i Jana. W akcję zaangażowali się także Józef Królik i Kazimierz Bernacki. Niestety próba ucieczki skończyła się tragicznie. Dwie uciekinierki oraz Józef Królik i Kazimierz Bernacki zostali zastrzeleni przez żandarmów, natomiast bracia Kurdzielowie, schwytani osobno, zostali skazani na śmierć wyrokiem niemieckiego sądu specjalnego i straceni. 

Uroczystości upamiętnienia „Zawołanych po imieniu” w Żarkach

Żarki, poniedziałek, 9 listopada 2026 roku, wstęp wolny

  • godz. 12:00 Msza Święta w Kościele pw. św. Apostołów Szymona i Judy Tadeusza
  • godz. 13:30 Odsłonięcie tablicy upamiętniającej - skwer przy wejściu na Cmentarz Parafialny, 42-310 Żarki 

Współorganizatorami uroczystości są: Powiat Myszkowski oraz Gmina Żarki.

Ucieczka z getta w Żarkach

Wraz z utworzeniem przez niemieckiego okupanta Generalnego Gubernatorstwa, Żarki znalazły się w jego obrębie, tuż przy granicy z terenami włączonymi do Rzeszy, w której skład wszedł sąsiedni Myszków. W połowie 1942 r. w Żarkach żyło około 3000 Żydów stłoczonych na kilku ulicach w rejonie Starego Rynku stanowiących getto. Od końca 1941 r. każdemu Żydowi, który bez zezwolenia je opuścił, groziła kara śmierci. We wrześniu 1942 r. Niemcy rozpoczęli wywózki okolicznej ludności żydowskiej do obozów zagłady: 5 września z pobliskiej Pilicy, a 22 września z Częstochowy. Żydowska społeczność Żarek spodziewała się, że władze okupacyjne w ich mieście zrobią podobnie.

W takich okolicznościach z Żarek starały się wydostać dwie, nieznane z imienia i nazwiska żydowskie kobiety w wieku około 20 lat. O pomoc zwróciły się do Stanisława Kurdziela (ur. 1906), który w plan włączył swojego brata Jana (ur. 1911). W akcję zaangażowani byli jeszcze Kazimierz Bernacki (ur. 1917) i Józef Królik (ur. 1917). 

Uciekinierki wyruszyły w towarzystwie braci Kurdzielów na rowerach, w kierunku granicy, wieczorem 22 września. W Jaworzniku grupa została zatrzymana przez patrol niemieckich żandarmów w którego skład wchodził Julius Schubert. Podejrzenia wzbudziły rowery, których używanie wymagało ówcześnie specjalnego zezwolenia. Stanisław i Jan zostali zabrani na posterunek żandarmerii w Żarkach, ale kobiety puszczono wolno. Dopiero po przeszukaniu na posterunku bagażu Kurdzielów Niemcy zorientowali się, że podróżujące z braćmi kobiety nie były ich żonami ale uciekinierkami z getta, i rozpoczęli za nimi pościg. 

Tymczasem kobiety kontynuowały swą podróż. Przekroczyły granicę Generalnego Gubernatorstwa i w nocy spotkały Kazimierza Bernackiego i Józefa Królika którzy pracowali na nocną zmianę w fabryce w Myszkowie. Codziennie w drodze do pracy przejeżdżali rowerami legalnie granicę więc nie powinni budzić podejrzeń. Jednak po spotkaniu z kobietami cała czwórka wpadła w ręce niemieckich pograniczników. Być może aktywność służb spowodowana była informacją od żareckiej żandarmerii, która rozpoczęła poszukiwania uciekinierek. 

Śmierć za okazanie pomocy

Bernacki, Królik i kobiety przebywali prawdopodobnie kilkadziesiąt godzin przy budynku straży celnej. Ostatecznie pogranicznicy przekazali zatrzymanych żareckim żandarmom, po czym cała czwórka została zamordowana strzałami w głowę przy murze cmentarza. Żydówki zginęły za wyjście poza obszar getta, Polacy za pomoc im. Prawdopodobnie egzekucji dokonał Julius Schubert.

„[…] udałam się do urzędu celnego i obok w ogrodzie widziałam brata Józefa Królika, Kazimierza Bernackiego i dwie nieznane mi kobiety będące w pewnej odległości. Wtenczas brat mój i Kazimierz Bernacki powiedzieli mi, że zostali zatrzymani przez komendanta straży celnej i jednego celnika, bym się nie martwiła, bo nie popełnili żadnych wykroczeń. Następnie wróciłam do domu.

Dnia następnego po tym spotkaniu z bratem dowiedziałam się wczesnym rankiem od gospodarza Ludwika Jędrzejkiewicza z Żarek, obecnie nieżyjącego, że żandarm Schubert z Żarek polecił mu zabrać z pola zastrzelonych. Jędrzejkiewicz, udawszy się na miejsce wskazane przez Schuberta, zobaczył zwłoki Józefa Królika, Kazimierza Bernackiego i nieznanych młodych kobiet: obydwie w wieku od 17 do 20 lat, wszyscy ze śladami strzału w głowę. […]”

Zeznanie Franciszki Szczepańskiej, siostry Józefa Królika, 27 sierpnia 1975 r., BA 162/18864 k. 41, 42

Pozory sprawiedliwości

Bracia Kurdzielowie przebywali w częstochowskim więzieniu, ich sprawa toczyła się przed niemieckim Sądem Specjalnym. 22 października przedłużono ich areszt: w uzasadnieniu sędzia, którym był ówczesny dyrektor sądu krajowego Richard Held, napisał: 

obwinia ich się, że koło Żarek 22 i 23 września 1942 wspólnie czynem świadomie dwom żydówkom do popełnienia zbrodni niedozwolonego opuszczenia wyznaczonej im dzielnicy pomagali. Zbrodnia karalna według § 4 ust. 1 i 2 Rozporządzenia o ograniczeniach pobytu w Generalnym Gubernatorstwie w brzmieniu Trzeciego Rozporządzenia o ograniczeniach pobytu w Generalnym Gubernatorstwie z 15 października 1941 (Dz.Rozp. GG. str. 595), §§ 49, 47 Kod.Karn. Są oni silnie podejrzani, że powyższy czyn przestępczy popełnili. Obawa ucieczki jest ustawowo oraz ze względu na wysokość grożącej kary również i faktycznie uzasadniona.

Rozporządzenie, które stanowiło podstawę prawną postanowienia brzmiało: „Żydzi, którzy bez upoważnienia opuszczają wyznaczoną im dzielnicę, podlegają karze śmierci. Tej samej karze podlegają osoby, które takim Żydom świadomie dają kryjówkę. Podżegacze i pomocnicy podlegają tej samej karze jak sprawca”. Na podstawie tego rozporządzenia 10 grudnia 1942 r. Jan i Stanisław Kurdzielowie zostali skazani za pomoc w ucieczce z getta na karę śmierci. 2 kwietnia 1943 r. o 6:00 wyrok wykonano. Ciała zamordowanych pochowano prawdopodobnie w bezimiennej mogile na cmentarzu w Olsztynie koło Częstochowy.

Niemiecki żandarm Julius Schubert został zlikwidowany w czasie wojny przez oddział Armii Krajowej.

Okoliczności śmierci Kazimierza Bernackiego i Józefa Królika nie były po wojnie szerzej znane. W przekazach pojawiało się jedynie enigmatyczne sformułowanie, że zginęli za pomoc Żydom. Historia braci Kurdzielów pamiętana była w rodzinie. W latach 80. XX w. ich dzieci starały się odkryć prawdę o losie ojców. Dzięki ich staraniom Jan i Stanisław Kurdziel pośmiertnie otrzymali tytuły Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.

Kara śmierci za pomoc Żydom – „prawo” okupanta

„Wobec zbrodni nie wolno pozostawać biernym. Kto milczy w obliczu mordu - staje się wspólnikiem mordercy. Kto nie potępia - ten przyzwala”. 
Z. Kossak-Szczucka, Protest, 1942

Kwestię kary śmierci, grożącej w Generalnym Gubernatorstwie za okazanie jakiejkolwiek pomocy Żydom opuszczającym getta, wyjaśnia dr Joanna Nikel, adiunkt w Zakładzie badań nad nazizmem i okupacją niemiecką w czasie II wojny światowej w Instytucie Pileckiego:

Rozporządzenie Hansa Franka z 15 października 1941 roku, przewidujące karę śmierci dla Żydów opuszczających wyznaczone im dzielnice oraz osób świadomie udzielających im schronienia, należy rozpatrywać w szerszym kontekście niemieckiej polityki okupacyjnej, zmierzającej do rozbijania więzi społecznych i tłumienia wszelkich form solidarności z prześladowanymi. Służyły temu zasada odpowiedzialności zbiorowej, rozbudowany system represji oraz celowe inspirowanie i nagradzanie donosicielstwa, które niemieckie władze uczyniły jednym z narzędzi kontroli społecznej i pogłębiania antagonizmów między Polakami a Żydami. Polityka ta odpowiadała logice divide et impera, czyniąc wewnętrzne podziały społeczne instrumentem okupacyjnego panowania.

Analiza polskich postaw wobec Zagłady wymaga uwzględnienia tych uwarunkowań, bez pomijania takich patologii wojennych jak szmalcownictwo czy donosicielstwo. Niemiecki system okupacyjny wytworzył bowiem zasadniczą asymetrię konsekwencji: denuncjacja mogła przynosić wymierne korzyści, podczas gdy pomoc Żydom wiązała się z ryzykiem utraty życia. Asymetria ta nabiera szczególnego znaczenia w perspektywie europejskiej. Choć prześladowania Żydów objęły niemal całą okupowaną Europę, prawne i faktyczne warunki udzielania im pomocy były zróżnicowane. W Generalnym Gubernatorstwie za świadome udzielanie schronienia Żydom przewidziano karę śmierci, a represje w praktyce dotykały niekiedy całych rodzin.

Szczególnego znaczenia nabierają w tym kontekście historie osób upamiętnianych w programie Instytutu Pileckiego „Zawołani po imieniu”. Ich losy przypominają, że niemiecki terror wymierzony był nie tylko w Żydów poddanych polityce eksterminacji, lecz również w tych, którzy usiłowali ocalić ich życie. Ludzie ci zostali zamordowani za udzielenie pomocy żydowskim współobywatelom. Ich historie odsłaniają jeden z najbardziej tragicznych wymiarów niemieckiej okupacji: dążenie do całkowitego unicestwienia ludności żydowskiej, któremu towarzyszyło bezwzględne karanie tych, którzy odważyli się przeciwstawić tej polityce, niosąc pomoc prześladowanym.

Program Instytutu Pileckiego „Zawołani po Imieniu”

Uroczystość w Żarkach jest 42. upamiętnieniem w ramach programu „Zawołani po imieniu”, realizowanego od 2019 roku przez Instytut Pileckiego. Po uhonorowaniu braci Stanisława i Jana Kurdzielów, Józefa Królika i Kazimierza Bernackiego, lista „Zawołanych” liczyć będzie już 107 osób. Ten kluczowy dla misji Instytutu program jest poświęcony obywatelom II Rzeczypospolitej zamordowanym za pomoc osobom narodowości żydowskiej podczas II wojny światowej. Łączy badania historyczne, działania edukacyjne oraz upamiętnienia w przestrzeni publicznej. Kulminacyjnym momentem jest odsłonięcie umieszczonej na kamieniu tablicy pamiątkowej przywołującej imiona i nazwiska zarówno Ratujących, jak i Ratowanych – o ile ich tożsamość udało się ustalić – przywracając ich historiom należne miejsce w pamięci zbiorowej. Dzięki działaniom edukacyjnym i popularyzacyjnym (m.in. w szkołach, domach kultury, bibliotekach) historie „Zawołanych”, często przez długie lata zapomniane, przywracane są świadomości lokalnych wspólnot.

Więcej informacji na stronie programu „Zawołani po imieniu”.

Zobacz także