Działalność / artykuły i relacje

Losy Jadwigi Długoborskiej

#relacja

Jadwiga Długoborska (z domu Wagner) – urodzona 27 lipca 1899 r. w Ostrowi Mazowieckiej, córka Aleksandra Wagnera i Karoliny z Leszczyńskich; nauczycielka, działaczka społeczna i charytatywna, w latach II wojny światowej członkini polskiego podziemia niepodległościowego. Aresztowana przez Gestapo pod zarzutem ukrywania Żydów i polskich oficerów AK, torturowana, zamordowana 29 czerwca 1944 r. w lasach w okolicy miejscowości Guty-Bujno przez gestapowca Antona Birkenfelda, zwanego Cykiem lub katem Ostrowi.

Jadwiga Wagner przed I wojną światową ukończyła prywatną pensję Cecylii Zembrzuskiej w Siedlcach. W 1919 r. wyszła za mąż za Bolesława Długoborskiego, zarządcę dóbr w Oblęgorku. Podjęła pracę w Szkole Podstawowej nr 1 w Ostrowi Mazowieckiej w charakterze nauczycielki [1]. Po krótkim pobycie w Oblęgorku, powróciła do Ostrowi, gdzie zarządzała majątkiem i włączyła się aktywnie w działalność charytatywną,  m.in. w lokalnym Komitecie ds. Dożywiania Dzieci.

Okupacja – pomoc Żydom

Rodzina Wagnerów, która mieszkała przed wybuchem wojny przy ulicy 3 Maja 16, od pokoleń wynajmowała mieszkania polskim i żydowskim lokatorom. Po inwazji niemieckiej, potem sowieckiej Ostrów Mazowiecka znalazła się w granicach Generalnego Gubernatorstwa. Stała się miastem granicznym, od północnego wschodu graniczyła z ZSRS, od północnego zachodu z terenami wcielonymi do Trzeciej Rzeszy. Dom rodzinny razem z pensjonatem, którymi zarządzała Długoborska, znalazły się kilkaset metrów od więzienia żandarmerii i Gestapo przy ul. Jatkowej (obecnie Pocztowa).

Jadwiga Długoborska, fot. archiwum rodzinne

Po wybuchu II wojny światowej Długoborska pomagała w opiece nad rannymi żołnierzami w szpitalu. Miasto przed wkroczeniem wojsk niemieckich zostało zbombardowane, następnie okupant rozpoczął zmasowany terror, zastraszając i zabijając ludność cywilną. Eskalacja przemocy nastąpiła 11 listopada 1939 r., kiedy przysłany z Warszawy 91 Batalion Policji SS podporządkowany Einsatzgruppe z.b.V., pod dowództwem Hansa Hoffmanna, Theodora Pilicha, Kurta Kirschnera, wymordował całą żydowską społeczność miasta. Była to pierwsza masowa eksterminacja Żydów w Generalnym Gubernatorstwie, celowo przeprowadzona w polskie święto narodowe – 11 listopada [2].

Według oficjalnych niemieckich danych zginęły wówczas 364 osoby: kobiety, mężczyźni i dzieci. Polacy utrzymywali, że liczba ofiar była zdecydowanie wyższa. Przed egzekucją Niemcy przeprowadzili prowokację; podpalili centrum miasta, rozpuszczając plotkę, że winnymi pożaru są Żydzi, którzy nie chcieli zostawiać Polakom swojego dobytku [3]. W celu zebrania Żydów przed Ratuszem i na placu gimnazjalnym naziści posłużyli się księgą mieszkańców stałych z 1939 r., w której znajdowały się  dokładne adresy Żydów.

Komitet dożywiania dzieci (Górny rząd, czwarta od lewej: Jadwiga Długoborska), fot. archiwum rodzinne

9 lub 10 listopada 1939 r. Jadwiga Długoborska razem z matką, a także prawdopodobnie ze swoją siostrą Wandą Wujcik ukryły 10 żydowskich lokatorów w ukrytych pokojach na piętrze, gdyż wiedziały, że ich dom figuruje na wspomnianej niemieckiej liście. Były to rodziny: Ryczke, Rekant, Lewartowicz, Szumowicz. Lokatorzy przeżyli dzień eksterminacji, nazajutrz rano opuścili miasto, przedzierając się przez granicę z ZSRS [4]. Z Białegostoku przesłali kartkę pocztową z informacją, że żyją.

Po pierwszej udanej próbie udzielenia pomocy Żydom Jadwiga Długoborska podejmowała kolejne. Jesienią 1940 r. ukrywała żydowską rodzinę z dwójką dzieci [5].

Działalność w AK „Opocznik” i współpraca z lokalnym magistratem

W niesieniu pomocy pomagał Jadwidze Długoborskiej jej lokator, pracownik niemieckiego magistratu, Ludwik Tomaszewski, pseudonim „Cis”, członek Obwodu Ostrów Mazowiecka Amii Krajowej (kryptonim „Opocznik”). Na skutek donosu dozorcy pracującego w magistracie 20 marca 1943 r. Tomaszewski został aresztowany razem z 14 polskimi urzędnikami magistratu przez Gestapo i przewieziony na Pawiak [6]. Zginął w masowej egzekucji w Warszawie w grupie 280 mężczyzn [7]. Podczas śledztwa nie wydał Jadwigi. Na donosicielu został wykonany wyrok śmierci przez żołnierzy AK „Opocznik”.

Długoborska aktywnie działała w podziemiu niepodległościowym i ściśle współpracowała z AK „Opocznik”. Dawała schronienie oficerom AK, przebywali u niej: Władysław Reda „Jeliński”, mjr Eugeniusz Mieszkowski „Ostry”, mjr Henryk Antoni Pracki „Rola”, por. Edward Nowicki „Tyczka” – oficer łączności obwodu, por. Henryk Dubois „Ryszard” – komendant ośrodka Brok [8].

Kilkakrotnie ze względu na nazwisko panieńskie władze okupacyjne proponowały jej podpisanie volkslisty, ale odmawiała. Była kontrolowana i obserwowana przez Gestapo. Codziennie przed godziną 6.00 rano musiała stawiać  się na Gestapo i okazywać książkę meldunkową gości pensjonatu. Wiele osób w hotelu nie było meldowanych, korzystało z licznych zakamarków w piwnicach połączonych ze sobą kilku piętrowych domów na wynajem. Gestapo przeprowadzało w pensjonacie rewizje i nękało jego mieszkańców najściami.

Siostry Wanda Wujcik (z lewej) i Jadwiga Długoborska (na dole) w 1935 r., fot. archiwum rodzinne

Jadwiga Długoborska odwiedzała rodzinę w Warszawie. W styczniu 1943 r. udzieliła schronienia uciekinierowi z Warszawy – Emilowi G., który posługiwał się kenkartą na spolszczone nazwisko Ż. Przyjęła go pod swój dach, mieszkał jawnie razem z pozostałymi lokatorami, pracując jako placowy w lokalnym tartaku. O żydowskim pochodzeniu uciekiniera wiedzieli pozostali lokatorzy.

Na dwa miesiące przed wycofaniem się Niemców z miasta służąca Marianna M. została wyrzucona z pracy za kradzież i z zemsty doniosła Gestapo na Długoborską oraz swojego własnego męża, z którym była w separacji, i jego całą rodzinę. Tajna policja wkroczyła do pensjonatu w nocy 23 na 24 czerwca 1944 r. i aresztowała pod zarzutem ukrywania Żydów i oficerów AK: Jadwigę Długoborską oraz jej siostrę Cecylię Pacheckę, matkę nastoletnich dzieci i wdowę po kpt. Pachecce, poległym w wojnie obronnej 1939 r. Mąż i szwagier donosicielki zostali zamordowani nad ranem 24 czerwca, a pozostali członkowie rodziny zostali przewiezieni na Gestapo i po kilku tygodniach wypuszczeni.

Na ratunek

Długoborska i Pachecka zostały umieszczone w więzieniu zwanym przez mieszkańców Ostrowi Czerwoniakiem – od koloru czerwonej elewacji kamienicy. Nazajutrz po aresztowaniu z Warszawy przybyła Wanda Wujcik, siostra Długoborskiej, żona por. Władysława Wujcika przebywającego w obozie jenieckim II C Woldenberg. Powiadomił ją Emil Ż. Wujcik podjęła energiczne kroki w celu uwolnienia sióstr. Udała się do lekarza dr Leona Surowskiego, członka AK, który poradził podanie przebywającej w więzieniu Cecylii Pachecce gorącego naparu z tytoniu. Wanda dostarczyła napar, po którego wypiciu Pachecka dostała wysokiej gorączki i silnych bólów brzucha. Wezwany do więzienia dr Leon Surowski w obecności Gestapo postawił fałszywą diagnozę, twierdząc, że aresztowana jest chora na tyfus. Cecylia została przewieziona karetką więzienną w asyście polskiego lekarza do szpitala zakaźnego [9].

Krzyżyk i medalik, które należały do Jadwigi Długoborskiej, fot. archiwum rodzinne

Wanda Wujcik po raz ostatni widziała Długoborską w więzieniu 26 czerwca, kiedy podawała jej paczkę z żywnością. Następnego dnia otrzymała wiadomość, że siostrę przewieziono do siedziby Gestapo. Jadwiga została poddana brutalnemu przesłuchaniu, osobiście znęcał się nad nią gestapowiec „Cyk”. 29 czerwca 1944 r. w lasach w okolicy miejscowości Guty–Bujno „Cyk” rozstrzelał 10 więźniów, w tym: Jadwigę Długoborską, Cecylię Warchalską (z domu Kasińską, żonę profesora gimnazjalnego Kazimierza Warchalskiego, zamordowanego w obozie koncentracyjnym KL Majdanek za tajne nauczanie) oraz Władysława Nejmana, mieszkańca Ostrowi, dzierżawcę stawu miejskiego. Nigdy nie udało się ustalić nazwisk pozostałych ofiar.

Losy donosicielki

Służąca została aresztowana i rozstrzelana przez Gestapo 16 lipca 1944 r. pod zarzutem ukrywania wiedzy i niedoniesienia o ukrywaniu Żydów na czas. Po wycofaniu się Niemców z miasta jej ciało zostało przypadkowo odnalezione przez rodzinę męża. Została pochowana w bezimiennym grobie na miejscowym cmentarzu przez księdza i kościelnego [10].

Pogrzeb Długoborskiej

Wanda Wujcik rozpoczęła poszukiwania ciała zamordowanej siostry 29 sierpnia 1944 r., nazajutrz po wycofaniu się Niemców z miasta. Po dwóch tygodniach zlokalizowała miejsce, gdzie się znajdowało. Ekshumacja zwłok Długoborskiej odsłoniła obrażenia: wybite oko, brak paznokci u obu rąk, liczne wybroczyny na nogach, ramionach, czarne od krwi plecy [11].

13 września 1944 r. odbył się pierwszy po wycofaniu się Niemców pogrzeb Długoborskiej, na który ściągnęły tłumy mieszkańców Ostrowi Mazowieckiej. Jej trumnę zasypano kwiatami. Została pochowana na cmentarzu parafialnym w rodzinnym grobowcu, na którym wyryto napis: „Zmarła śmiercią męczeńską”.

Losy ocalonego

Emil Ż. przeżył okupację niemiecką. Wstąpił do UB, od 27 lutego 1945 r. służył w Ostrowi Mazowieckiej, następnie w Sierpcu oraz we Wrocławiu. Został zwolniony ze służby jako „nienadający się do pracy”. Posługując się przedwojennym nazwiskiem, opuścił nielegalnie Polskę z grupą Żydów z partii Ichud i przebywał kilka miesięcy poza granicami kraju, m.in. w Wiedniu, gdzie spotkał się ze swoim szwagrem Naftalem Grabowskim, i Salzburgu, gdzie skontaktował się ze swoimi kuzynkami: Janiną i Polą Szwecer. Z początkiem lutego zgłosił się do urzędującej w Stuttgarcie Polskiej Misji Wojskowej, wyrażając chęć powrotu do kraju jako emigrant. Powrócił do Wrocławia 28 lutego 1947 r. 8 marca 1947 r. został aresztowany przez UB pod zarzutem nielegalnego przekroczenia granicy i współpracy z obcym wywiadem. Po kilku tygodniach spędzonych w areszcie wyszedł na wolność.

19 sierpnia 1964 r. został zamordowany strzałem z broni krótkiej na trasie Tyniec Mały–Wrocław. Zabójcą miał być Stanisław Śmigielski, z zawodu fryzjer, który jako fikcyjny kontroler ruchu drogowego zatrzymał samochód Ż. i zażądał opłaty mandatu, po czym strzelił mu w głowę. Sprawca zabójstwa został szybko schwytany przez milicję i skazany na karę śmierci. Rada Państwa odmówiła mu prawa łaski, wyrok wykonano 1964 r. przez powieszenie. Sprawa budziła liczne kontrowersje i wątpliwości. W celu uspokojenia opinii publicznej Służba Bezpieczeństwa (SB) przekazała akta śledztwa Tomaszowi Chacińskiemu, pisarzowi, zarejestrowanemu jako TW. Napisał on dwuczęściowy esej w „Odrze” w 1969 r., w którym potwierdził oficjalną wersję zabójstwa jako przypadkowego napadu [12].

Losy „kata Ostrowi”

Prokuratury polska i niemiecka nigdy nie zdołały określić tożsamości gestapowca „Cyka”, nazywanego katem Ostrowi lub największym mordercą Polaków i Żydów. Jego zbrodnie zostały udokumentowane w licznych świadectwach powojennych, złożonych w Warszawie i Ludwigsburgu, jako zbrodnie Cyka (w wersji niemieckiej „Tzyka”). Podczas okupacji celowo manipulował i zacierał własną tożsamość, podając fikcyjne nazwisko, zawód oraz miejsce pochodzenia. Przed wojną należał do polskojęzycznych Niemców, władał płynnie językami niemieckim i polskim. Po wycofaniu się wojsk niemieckich był poszukiwany przez mieszkańców miasta. „Kat Ostrowi” odznaczał się wyjątkowym sadyzmem, osobiście dokonywał mordów na dorosłych i dzieciach.

Losy dowódców i członków 91 Batalionu Policyjnego SS

Za zabójstwo ostrowskich Żydów przed sądem niemieckim w 1964 r. stanęli jedynie dowódcy: Hans Hoffmann, Theodor Pilich, Kurt Kirschner. SS-mani wykonujący egzekucje pojawili się na procesie w roli świadków. Członkowie 91 Batalionu Policyjnego zostali uznani za niewinnych, ponieważ zdaniem sądu wykonywali „rozkaz dotyczący spraw służbowych” i uznano, że „nie mieli przestrzeni do podejmowania decyzji”. Dowódcy zostali skazani na 3 lata pozbawienia wolności, z czego odsiedzieli 7 miesięcy.

Niemieccy prokuratorzy nie zwrócili się do Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich (GKBZH) i w trakcie rozprawy nie pojawił się ani jeden polski świadek mordu z Ostrowi Mazowieckiej. Sędziowie opierali się wyłącznie na świadectwach żydowskich, ale wszyscy ocaleli z Zagłady Żydzi znali zbrodnię tylko ze słyszenia. Nieobecność naocznych świadków została zauważona przez sędziów niemieckich, wobec czego świadectwa żydowskie nie mogły być wykorzystane w akcie oskarżenia.

Theodor Pilich został kierownikiem wszystkich obozów pracy IG Farben w Auschwitz. Hoffmann awansował do stopnia majora policji porządkowej i służył na terenie Czech i Moraw. Kurt Kirschner służył na terenie zachodniej Westfalii, potem Jugosławii. Z powodu aktów sadyzmu w 1943 r. sąd policji SS skazał go na karę 16 miesięcy więzienia, ale wyszedł już po 6 miesiącach. Następnie wstąpił do jednostki SS Oskara Dirlewangera. Razem z nią tłumił w 1944 r. Powstanie Warszawskie.

Przesłuchania w Polsce

Oficjalne śledztwo w sprawie zbrodni na Żydach przeprowadził prokurator Jan Traczewski w 1971 r. na prośbę mieszkańców miasta. Przesłuchał Leokadię Blicharską, Czesława Świderka, Edwarda Puściznę, Antoniego Zawadzkiego, Franciszka Białka, Kazimierza Szwajkowskiego, Aleksandra Karpińskiego, Stanisława Jastrzębskiego, Czesława Tomczykowskiego, Szczepana Piłkowskiego, Stanisława Wędzika, Irenę Strzemecką, Helenę Cholewińską, Helenę Goldberg, Reginę Grabowską, Janinę Brodzik, Jana Kwiatkowskiego i Franciszka Modzelana.

Zeznania Polaków nie zostały uwzględnione przez autorów niemieckiej monografii Judenmord in Ostrów Mazowiecka.

Kontrowersje

Rodzina Jadwigi Długoborskiej długo nie mogła zeznawać przed GKBZH i ujawniać prawdy – ze względu na przedwojenne powiązania z Korpusem Ochrony Pogranicza, Sztabem Głównym, Polskimi Siłami Zbrojnymi, RAF (Royal Air Force – Królewskie Siły Powietrzne), potem ze względu na zabójstwo ocalonego Emila Ż. w 1964 r. i niewyjaśnione, będące przedmiotem zainteresowania UB/SB losy sprawcy.

Od lewej: NN, Wanda Wujcik i Barbara Bohdanowicz (siostry Jadwigi Długoborskiej), Edward Bohdanowicz, późniejszy więzień łagrów sowieckich, lotnik RAF. Stojący: starszy por. Władysław Wujcik żołnierz XVIII PAL, fot. archiwum rodzinne

Trzy siostry Jadwigi Długoborskiej nigdy nie wróciły do Ostrowi: Janina Mika, sekretarka w warszawskim oddziale Korpusu Ochrony Pogranicza, uciekła do Bydgoszczy; Seweryna Barbara Bohdanowicz, juzistka w Sztabie Głównym w Warszawie, internowana z rządem RP do Rumunii, po wojnie pozostała z mjr. Edwardem Bohdanowiczem – więźniem sowieckich łagrów, lotnikiem RAF („Ziemia Mazowiecka”, „Ziemia Wielkopolska”), kawalerem orderu Virtuti Militari ­– w Anglii w Nottingham [13]; Wanda Wujcik, żona por. Władysława Wujcika, więźnia II C Woldenberg, kawalera orderu VM, uciekła do Gdyni. Kuzynka, Halina Socharska, lekarz medycyny, żołnierz AK „Opocznik”, pseudonim „Brzostowa”, wdowa po por. Macieju Socharskim, lotniku RAF, zestrzelonym przez Niemców w 1941 r. na terenie Holandii [14], więźniarka obozu KL Auschwitz-Birkenau, uciekła przed prześladowaniami UB do Wrocławia. W Ostrowi pozostała jedynie Cecylia Pachecka, wdowa po oficerze Straży Granicznej. W 1947 r. jej syn, student medycyny Andrzej Pachecka, świadek aresztowania Jadwigi Długoborskiej, został aresztowany przez UB we Wrocławiu i skazany na 7 miesięcy więzienia z powodu przetrzymywania broni przez kolegę z akademika.

Nigdy nie wyjaśniono tożsamości zbrodniarza „Cyka”. SB do końca uważała, że jest nim człowiek żyjący na terenie PRL. Na początku lat 70. XX w. sprawę „Cyka” usiłował wyjaśnić prokurator Jan Traczewski. Ze względu na dostarczone mu przez SB dokumenty musiał zaprzestać poszukiwań.

Zamordowanie Długoborskiej i ostatnia masowa eksterminacja w Ostrowi Mazowieckiej zostały ujawnione przez świadków w formie zeznań przed Główną Komisją Badania Zbrodni Hitlerowskich dopiero w latach 1980–1984. Ostatecznie sędzia Eugenia Wilkowska-Neffe nie zapisała podczas przesłuchań Wandy Wujcik przyczyn aresztowania Długoborskiej, ale wręczyła adres Mieczysława Bartniczaka, pisarza i badacza regionalnego, żeby „upamiętnić siostrę”. W ten sposób powstały listy Wandy Wujcik do Mieczysława Bartniczaka, który na ich podstawie opisał szczątkowo historię Długoborskiej w dwóch książkach: Od Andrzejewa do Pecynki oraz Ostrów Mazowiecka i okolice.

W uzasadnieniu umorzenia śledztwa sędzia GKBZH dokonała fałszerstwa sądowego. Przerzuciła odpowiedzialność za śmierć Długoborskiej i kilkudziesięciu innych mieszkańców Ostrowi Mazowieckiej z Gestapo na żandarmerię niemiecką.

Nie jest do końca wyjaśnione, jak przebiegało aresztowanie w pensjonacie Długoborskiej. Według relacji Wandy Wujcik Gestapo wtargnęło do niego z dwóch stron – od podwórza i ulicy. Na miejscu z właścicieli zastało tylko Jadwigę. Matka oraz siostra z dwojgiem dzieci zostały umieszczone w ukrytych pokojach, gdzie zwykle Długoborska ukrywała Żydów. W pensjonacie w noc aresztowania nie było także Emila Ż. Wiele wskazuje, że Długoborska została ostrzeżona o groźbie aresztowania, dlatego w pensjonacie nie było Żydów, a w kryjówce umieściła własną rodzinę.

Upamiętnienie

W latach PRL Wanda Wujcik bezskutecznie podejmowała próby upamiętnienia siostry.

Pierwsze upamiętnienie Jadwigi Długoborskiej odbyło się 29 czerwca 2014 r. w 70. rocznicę jej śmierci. W uroczystości wzięli udział: burmistrz miasta Ostrów Mazowiecka – Władysław Krzyżanowski, Joanna Szczepkowska, Iwona i Bronisław Wildstein, Jan Ołdakowski, Angelika i Grzegorz Górny, Edward Kopówka, dyrektor Muzeum Obozu Zagłady „Treblinka”, Jadwiga Jóźwik z Sadownego, odznaczona medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata, oraz lokalna społeczność i rodzina zamordowanej [15].

W 2017 r. syn ocalonego Emila Ż. wystąpił oficjalnie do Yad Vashem z wnioskiem o pośmiertne nadanie Jadwidze Długoborskiej tytułu Sprawiedliwy wśród Narodów Świata.

Wniosek nie został przedłożony komisji ds. odznaczeń ze względu na to, że wnioskującym był syn, a nie zamordowany w 1964 r. ojciec. Nie uwzględniono ani aktu zgonu Długoborskiej, podpisanego w 1944 r. przez Emila Ż., ani dokumentacji powojennej, ani prokuratorskiej z zeznaniami żony Emila Ż., ani dodatkowych informacji poświadczonych przez syna.

Losy Długoborskiej były inspiracją prowadzonego przez Instytut Pileckiego programu „Zawołani po imieniu”. W jego ramach upamiętnia się Polaków, którzy zginęli za ratowanie i pomoc Żydom w miejscu ich życia.


[1] Magdalena Gawin, Pensjonat Jadwigi Długoborskiej, „Teologia Polityczna” 2013/2014, nr 7, s. 159–179.

[2] Joachen Böhler, Klaus-Michael Amallman, Jürgen Matthäus, Einsatzgruppen w Polsce, przeł. E. Ziegler-Brodnicka, Warszawa 2009, s. 39.

[3] Christopher Hale, Kaci Hitlera. Brudny sekret Europy, przeł. M. Habura, Kraków 2012, s. 54–55.

[4] Mieczysław Bartniczak, Od Andrzejewa do Pecynki 1939–1944, Warszawa 1984.

[5] Tamże.

[6] Zeznania Henryka Wacława Imieli z 11.03.1946 r., w: Repozytorium „Zapisy Terroru”.

[7] Władysław Bartoszewski, Warszawski pierścień śmierci 1939–1944, Warszawa 1970, s. 334.

[8] Mieczysław Bartniczak, Od Andrzejewa do Pecynki.

[9] Por. tamże.

[10] Por. Magdalena Gawin, Pensjonat Jadwigi.

[11] Mieczysław Bartniczak, Ostrów Mazowiecka i okolice. Panorama historyczno-krajoznawcza, Warszawa 1987.

[12] Tomasz Chaciński, Człowiek, który kosztował, „Odra” 1969, nr 5, s. 81–86 oraz nr 6, s. 83–88.

[13] www.polishairforce.pl/_relacja_bohdanowicz.html; http://elitadywersji.org/stanislaw-raczkowski-cichociemny (dostęp: 26.06.2019).

[14] www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/holandia-pogrzeb-polskich-lotnikow-z-zestrzelonego-bombowca,770331.html (dostęp: 26.06.2019).

[15] www.youtube.com/watch?v=JTHFXvJgnxw (dostęp: 26.06.2019).

Zobacz także