W poszukiwaniu ojca

8 grudnia 2017
maxresdefault
Oddział Franciszka Olszówki „Otta”. Fot. YouTube.

Kępno, Wrocław, Nowy Jork; ponure czasy stalinizmu, siermiężny PRL i współczesność w amerykańskiej metropolii. Akcja powieści Małgorzaty Pośpiech skacze w czasoprzestrzeni, przeszłość przenika się z teraźniejszością. Autorka odtwarza historię swojego ojca, także swoją, przy pomocy pożółkłych akt Instytutu Pamięci Narodowej.

„Miasteczko” (2014) i „Siódmy krąg” (2016) – tak brzmią tytuły dwóch pierwszych tomów trylogii Małgorzaty Pośpiech. W założeniu są to powieści, jednak równie dobrze mogliśmy je opisać jako reportaż czy wręcz książki historyczne. Za chwilę jednak dochodzimy do bogatych opisów marzeń sennych głównej bohaterki, co sprawia, że mamy wrażenie obcowania z literaturą psychologiczną.

Dzieła te składają się z wielu warstw narracji, jesteśmy na przemian w Kępnie, Wrocławiu i Nowym Jorku, niekiedy w miejscach fantastycznych. Na jednej stronie główna bohaterka jest małą dziewczynką, potem jako dorosła kobieta analizuje swoje nieudane związki, by za chwilę spacerować ze swoją pierwszą miłością w kępińskim parku.

Małgorzata Pośpiech – polska dziennikarka, pisarka, tłumaczka, reżyser filmów dokumentalnych i eksperymentalnych, fotografik. Napisała doktorat w dziedzinie filmoznawstwa, na stałe mieszka w Nowym Jorku, jednak jej związki z Polską wciąż są bardzo silne.

Pisała do „Odry”, „Kina”, „Filmu”, „Polityki”, „Arkusza”, także do nowojorskiego „Nowego Dziennika”. Jest autorką filmów dokumentalnych „Arthur Penn” (Telewizja Polska), „Pokolenie” i programów telewizyjnych dla TVP Polonia, eksperymentalnych „Heat” oraz video instalacji „Wasteland” i „Landscapes”. W 2004 r. wydała „Arthur Penn. Rozmowy (1992-1995)” (Toruń: Wydawnictwo Adam Marszałek). Jej najnowszą publikacją jest tomik wierszy „Notatnik” z 2016 r.

Zamiłowanie Małgorzaty Pośpiech do historii XX wieku znalazło odzwierciedlenie nie tylko w pisaniu „Miasteczka” i „Siódmego kręgu”. Przeprowadziła także ponad siedemdziesiąt wywiadów ze świadkami i uczestnikami wydarzeń drugiej wojny światowej, tworząc archiwum Stowarzyszenia Weteranów Polskich w Nowym Jorku (połączone z oficjalną stroną nowego filmu Petera Weira „The Way Back”).

Przypadkowe spotkanie

Autorka wychowywała się bez ojca. Znała go tylko z opowieści matki, z których wyłaniał się jako brutal i alkoholik. Zazdrościła innym dziewczynkom, które spacerowały ze swoimi tatusiami i otrzymywały od nich prezenty. Jej rodzina była inna niż wszystkie – składała się z mamy i babci. Główna bohaterka „Miasteczka” i „Siódmego kręgu” ma żal do ojca za to, że go po prostu nie było. Jej mama z kolei żałowała, że w ogóle kiedykolwiek związała się z Edmundem Pośpiechem.

Podczas tworzenia archiwum Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce, sześć lat temu, przypadkiem wpadła mi w ręce książka wydana przez IPN o organizacjach niepodległościowych w Polsce zaraz po wojnie. Znalazłam tam nazwisko mojego ojca, Edmunda Pośpiecha. Nie znałam go i wiedziałam o nim tylko tyle, że nie żyje – mówiła Małgorzata Pośpiech w 2015 r. w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”.

Postać ojca wyłoniła się z mroku zapomnienia. Był to impuls do badania jego historii, związanej z powojennymi tragicznymi wydarzeniami w wielkopolskim Kępnie (tytułowe „Miasteczko”). Autorka pojechała więc do swego „kraju lat dziecinnych”, by jak najwięcej dowiedzieć się o Edmundzie Pośpiechu, którego istnienie do tej pory wypierała.

Krwawa noc kępińska

Edmund Pośpiech jak 17-latek zaciągnął się do pracy w Urzędzie Bezpieczeństwa w Kępnie. Najprawdopodobniej współpracował też jednocześnie z oddziałami zbrojnego podziemia niepodległościowego, był jakby „wtyką” w UB. Stał się świadkiem brutalnego morderstwa.

Pociąg, którym Hetman i Tarka mieli jechać do Poznania, odchodził po południu. Tarka z grubą teczką w ręce szedł obok Hetmana. Koło młyna, na skrzyżowaniu, spotkał ich Stanisław Panek. Znali się dobrze, i kiedy zaprosił ich na jednego, nie odmówili. Czy nie wiedzieli, że był w oddziale Otta? Mieli trochę czasu w zapasie. Szli tak ciemną ulicą Warszawską, prawie nie rozmawiając. Z okien Gospody Pod Łabędziem płynęło światło i było widać kilka osób siedzących przy stolikach. (…)

Hetman i Tarka usiedli. Panek zamówił po setce i śledziu. Siedzieli w milczeniu, paląc papierosy. Gwar podniósł się znowu. Drogi postawił przed nimi kieliszki z wódką. Wypili. Tarka zdecydował się pójść do ubikacji. Przeszedł koło bufetu i zniknął za kotarą. Dziewczyna podniosła się i poszła w tym samym kierunku. Zasłonięte kotarą ubikacje dzielił od restauracji mały hall, w którym stała umywalka. Dziewczyna stanęła przed nią i patrzyła w lustro. Słuchała. Odgłosy w kabinie oznaczały, że Tarka niedługo wyjdzie. Spuścił wodę, odpiął haczyk blokujący drzwi i otwarł je, stając przed dziewczyną. Poczuł tylko, że coś dotyka jego piersi, w tym samym momencie usłyszał wystrzał. Jego ciało osunęło się na ziemię. Dziewczyna schowała pistolet do torebki, przebiegła do tylnych drzwi i zniknęła za nimi.

W tym samym czasie młody mężczyzna stanął przed Hetmanem i Pankiem. Hetman właśnie podnosił do ust łyżkę zupy pomidorowej, kiedy mężczyzna wyjął pistolet z kieszeni płaszcza i strzelił. Głowa Hetmana, rozpryskując resztki zupy, utknęła w talerzu. Mężczyzna i Panek zniknęli za drzwiami i wskoczyli do czekającej na nich dorożki. Woźnica zaciął konie batem i dorożka skręciła w stronę Olszowy. Na tylnym siedzeniu siedziała już dziewczyna. („Miasteczko”, s. 57-58)

Tak brzmi literacki opis autentycznych wydarzeń z 19 października 1945 r. Żołnierze wyklęci z grupy Franciszka Olszówki „Otta” wykonali w ten sposób wyrok na dwóch szczególnie znienawidzonych UB-ekach. Była to najprawdopodobniej odpowiedź na komunistyczną prowokację.

W połowie października „Ottowcy” rzekomo dokonali zbiorowej egzekucji na niewinnych cywilach pochodzenia niemieckiego, wśród ofiar były kobiety i dzieci. Problem tylko w tym, że tego mordu mogli dokonać żołnierze sowieccy lub inna „grupa pozorowana”, podszywająca się pod partyzantów. Był to znany zabieg komunistów, którzy w oczach społeczeństwa chcieli zdyskredytować niepodległościowe podziemie.

Franciszek „Otto” Olszówka wielokrotnie ze swoimi żołnierzami przyjeżdżał do obozu dla represjonowanych Niemców w Skoroszowie, wspierał ich i starał się chronić przed prześladowaniem. Raczej trudno było się spodziewać takiej zbrodni ze strony jego oddziału, walczyli przede wszystkim z nową władzą.

Urząd Bezpieczeństwa w Kępnie krwawo zemścił się za zabójstwo Tarki i Hetmana. W nocy z 19 na 20 października 1945 r. UB-ecy zamordowali co najmniej osiem osób przetrzymywanych w miejscowym areszcie. To z kolei spowodowało odwet grupy „Otta”, która w brawurowym ataku zdobyła budynek UB w Kępnie w nocy z 22 na 23 listopada. Ostatecznie, jak to w przypadku żołnierzy wyklętych bywało, komuniści pokonali ich. Zdradzony przez konfidentów „Otto” został zamordowany 8 lutego 1946 r. w swoich rodzinnych Pisarzowicach.

Podróż w czasie

Zbrodnie i walki w Kępnie to historia, którą Małgorzata Pośpiech stara się odtworzyć w „Miasteczku”. Teoretycznie mamy dużą wiedzę o tych wydarzeniach, jednak rola jej ojca w tym wszystkim jest niejasna. Mimo upływu ponad pół wieku, autorka wciąż przenosi się w te ciemne stalinowskie czasy.

Historia Edmunda Pośpiecha przenika różne czasy. Dużo więcej w niej białych plam i niedopowiedzeń niż konkretów. Autorka podróżuje po terenach swojej młodości, próbuje rozmawiać z pamiętającymi go ludźmi. Wywiady ze świadkami historii często wprowadzają jednak jeszcze większy galimatias:

Tym razem Pan X. mówił chętniej – pracował w gospodarstwie niemieckim na przymusowych robotach w Kępnie. Tam nauczył się niemieckiego dzięki Elwirze Szubert. Po wojnie nauczył się na zduna. W 1949 przyjęto go do milicji do wydziału zajmującego się rozpracowywaniem agentów gestapo i volksdeutchów. Zapytany o Ojca:

– Przepraszam, a jak nazwisko? – powiedział. – O, Mundek, znałem go, znałem. Kępno przed wojną było taką wiochą, że wszyscy się znali… Kopaliśmy piłkę razem. On był taki piłkarz, jak ja tenisista – roześmiał się Pan X.

– To znał pan Ojca dobrze? – zapytałam.

– Dobrze, niedobrze… Pił, później się ożenił w Olszowie… Pił, później przeniósł się do Brzegu… No, był w więzieniu, w kamieniołomach, bo przejmowali, Pani wie, paczki z UNRy i sprzedawali, no to siedział za kradzież… No, tak… Zabił się na motocyklu.

– A czy ktoś z tych ludzi, co pracowali w UB, żyje jeszcze?

– Nieee, mieliby po sto lat wszystkie. Wtedy ja i Mundek byliśmy najmłodsi, reszta miała po trzydzieści-trzydzieści pięć lat…

Taki szczegół, ktoś, kto pamiętał go, jak kopał piłkę. Łąka, bramka zrobiona z kijków. Jasne rozwiane włosy, krzyczą: „Podaj!”. Ale on nie słyszy, biegnie i kopie tę ciężką, zrobioną przez matkę ze szmat, piłkę. („Miasteczko”, s. 212)

Małgorzata Pośpiech, a właściwie Nora i Ingrid (dwie główne bohaterki, które przejmują większość cech charakteru i biografii autorki) podróżują po świecie (Nowy Jork, Kalifornia, Wrocław, Kępno) i w czasie – postać ojca wszędzie się pojawia, nawet jeśli nie wprost, to rzutuje na postrzeganie mężczyzn, spotykanych przez bohaterki w swoim życiu.

W części stricte historycznej „Miasteczko” dokładnie opisuje rok 1945 r. w Kępnie, autorka odkrywa część historii swojego ojca, ale wciąż jest to wiedza fragmentaryczna.

Pierwszy tom „Miasteczka” kończy się śmiercią mojego ojca w 1964 r. na Śląsku, pod Bielsko-Białą. Z notatki w gazecie wynika, że wjechał w niego motocyklista. Osoby, które pamiętały ten okres, powiedziały mi, że w ten sposób UB załatwiało swoje porachunki, ale nie mam na to dowodów, a sprawa już się przedawniła.

Kiedy skończyłam książkę, dostałam następny pakiet dokumentów z IPN. One posłużyły jako materiały do drugiego tomu, nad którym teraz pracuję – to kolejny fragment wywiadu z 2015 r. Było to po powstaniu „Miasteczka”, jednak przed publikacją „Siódmego kręgu”.

Stalinowskie więzienie

Akcja drugiego tomu także jest zaburzona w czasie. Młodość ojca miesza się z młodością autorki (czyli Nory i Ingrid) w domu bez taty, by za chwilę przenieść nas do Wrocławia (studia) czy do Nowego Jorku (dorosłe życie na emigracji). W „Siódmym kręgu” kluczowe są jednak wydarzenia z lat 1948-1949, kiedy to Edmund Pośpiech działał w Konspiracyjnym Wojsku Polskim. Po raz kolejny w badaniu historii nieocenione są materiały z Instytutu Pamięci Narodowej.

– Biec! Biec!

Pierwsi nadzy więźniowie biegną między rzędami strażników po betonowej podłodze pomalowanej w czarne i białe pasy. Strażnicy, wznosząc pałki, paski, pęki kluczy, krzyczą:

– Nie po czarnym! Nie po białym! Nie po czarnym! Nie po białym!

Na posadzkę padają pierwsze krople krwi. Więźniowie biegną, osłaniając głowy. Ale strażnicy mają metodę. Jeden wymierza cios wysoko, celując w głowę, drugi niżej, w tors, trzeci jeszcze niżej – biodra i nogi. I tak na zmianę.

– Nie po białym! Nie po czarnym! Nie po białym! Nie po czarnym!

Otwiera się kolejna brama. Podnosi się następna krata. Znów szpaler strażników. Biało-czarna podłoga. I rośnie krzyk:

– Nie po czarnym! Nie po białym!

Byle do następnej bramy. Ta otwiera się i podnosi się krata. Znowu szpaler strażników. Znowu biało-czarny beton. I znów, wypełniając korytarze, rośnie krzyk:

– Nie po czarnym! Nie po białym! Nie po czarnym! Nie po białym! Nie po czarnym! Nie po białym!

Siedem bram, siedem krat. Krew znaczy ślady nowo przybyłych więźniów. Na podłogach rzeczy, które pogubili, biegnąc i osłaniając głowy.

Strumienie lodowatej wody uderzają w wychudzone ciała. („Siódmy krąg”, s. 12-13)

Tytułowy „Siódmy krąg” to właśnie ta ostatnia brama, za którą bicie wreszcie się kończyło. Tak strażnicy witali nowych więźniów zakładu karnego we Wronkach, do którego trafił też Edmund Pośpiech. Został skazany w procesie dotyczącym Konspiracyjnego Wojska Polskiego.

Po wydarzeniach 1945 r. w Kępnie zwolnił się z pracy w UB i wyjechał do Wrocławia. Poznał tam Stanisława Piekarskiego (vel Ornatowskiego, pseudonimy „Orkan” i „Neczko”) i po jego namowach zgodził się zorganizować konspiracyjną armię w Kępnie.

Pod pseudonimem „Tadek” od 1948 r. przywoził z Wrocławia ulotki i broń. Zwerbował do organizacji pięć osób, m.in. Franciszka Nowickiego, Bronisława Zakrzewskiego i Władysława Dzikowskiego. Niestety, jedna z tych osób zdradziła i wszyscy zostali aresztowani (Edmunda Pośpiecha zatrzymano 5 sierpnia 1949 r.). Rozpoczął się proces Konspiracyjnego Wojska Polskiego w Kępnie, główny motyw „Siódmego kręgu”.

Mój ojciec i pozostali członkowie jego grupy byli poddani bardzo długiemu śledztwu. Ojciec, ze względu na młody wiek, dostał osiem lat, z czego odsiedział pięć, bo potem objęła go amnestia. Odbywał wyrok w najcięższym więzieniu politycznym we Wronkach. Łącznie siedział w dziewięciu więzieniach w Polsce. W dokumentach UB był nazywany „bardzo niebezpiecznym bandytą”.

Sposób, w jaki traktowano więźniów politycznych, jest bardzo trudny do opisania. Ludzie tam wariowali, a potem dawano im noże i wpuszczano do cel. Rano strażnicy tylko wynosili ciała.

Ojciec wyszedł na wolność w 1953 r. Ożenił się z moją matką, ale rozwiedli się. Uważam, że po tych wszystkich pobytach w więzieniach nie potrafił normalnie żyć. Ojciec był jeszcze aresztowany kilka razy, bo donoszono na niego – jeszcze raz Małgorzata Pośpiech w 2015 r.

Znaki zapytania

„Siódmy Krąg” przepełniony jest tekstami z rozpraw sądowych z procesu Edmunda Pośpiecha i zwerbowanych przez niego członków KWP. Małgorzata Pośpiech stara się wniknąć w psychikę młodego człowieka, jej przyszłego ojca – co czuł, dlaczego zdecydował się działać w podziemiu, czy faktycznie planował podpalić magazyny w Kępnie (jeden z zarzutów)?

Ciekawym wątkiem jest też postać Ireny Gandeckiej, miłości młodego Edmunda. Dla dziecka to zawsze ciekawe odkrycie, że ojciec przed mamą był bardzo zakochany w kimś innym. A powieściowa akcja komplikuje się tym bardziej, że przewija tam się poprzedni narzeczony Gandeckiej, ona sama jednocześnie kontaktuje się z UB. Zaślepiony miłością Edmund nie przestaje jej jednak odwiedzać – może to ona zdradziła?

Autorka starała się też odnaleźć więźniów Wronek, którzy odbywali karę razem z jej ojcem. Nikogo nie znalazła, dotarły do niej tylko szczątki informacji. Podobnie jak w „Miasteczku”, co jakiś czas w tekście znajdujemy na marginesie: „sprawdzić”, „odszukać”, „skontaktować się” – to kolejne znaki zapytania, nowe postaci, o których nic nie wiadomo.

Historia Edmunda Pośpiecha wciąż nie jest dokończona. Wiemy tylko, że wyszedł z więzienia w 1953 r. na mocy amnestii, ożenił się z mamą autorki, jednak małżeństwo szybko się rozpadło. Zginął w 1964 r. w nie do końca wyjaśnionych okolicznościach.

Co działo się z Edmundem Pośpiechem już po narodzinach Małgorzaty? Dlaczego opuścił żonę i córkę, jakie były jego dalsze losy? Czy musiał zginąć? Odpowiedzi na te pytania powinien przynieść trzeci tom trylogii Małgorzaty Pośpiech.

Mimo dużego podobieństwa do mnie to jest jednak postać literacka. Choć przekazuje moje własne wspomnienia, np. ze stanu wojennego we Wrocławiu. Pamiętam zwłaszcza jedną demonstrację na placu przed mostem Grunwaldzkim. Wszyscy byliśmy bardzo młodzi i nie mieliśmy pojęcia o konspiracji, dlatego szłam na tę demonstrację w sukience i na wysokich obcasach, co było zupełną pomyłką. Cały plac przed ówczesnym zarządem „Solidarności” był zagruzowany. Myślałam, że to będzie pokojowa demonstracja, ale nagle ocknęłam się, że stoję przed rzędem zomowców z tarczami. Spojrzałam w oczy milicjanta przede mną i wiedziałam, że zaraz mnie uderzy. To był młody chłopak o nieprzytomnych oczach. Odwróciłam się i zaczęłam biec przez gruzy na tych obcasach.

Na moście Grunwaldzkim już palił się samochód pancerny. Wybiegłam na jezdnię, gdzie akurat podjechał miejski autobus. Kierowca otworzył drzwi, a ja wskoczyłam do środka – tak na pytanie o Norę odpowiada Małgorzata Pośpiech.

Nie da się jednak ukryć, że przeżycia, problemy i lęki Nory są tożsame z uczuciami autorki. Mamy do czynienia z przykładem dziedziczenia traumy. Tragiczne przeżycia ojca w jakiś sposób wpływają na życie córki, mimo że te dwie osoby nigdy się nie poznały. Do tego dochodzi rozszczepienie między trzema rzeczywistościami – Kępnem okresu dziecięcego, Wrocławiem czasu studiów i Nowym Jorkiem w życiu dorosłym.

Do tego sny i wrażenia, różne miłości, spotkania po latach. „Miasteczko” i „Siódmy krąg” to nie są powieści łatwe, nie czyta się tego z zapartym tchem w jeden wieczór – czasem ma się wrażenie pewnego chaosu, którego nie da się przezwyciężyć. Główna bohaterka jednocześnie odkrywa przeszłość i własne wnętrze, jednak wciąż jej wiedza o tym wszystkim nie satysfakcjonuje jej.

„Miasteczko” i „Siódmy krąg” są w równym stopniu interesujące dla miłośników literatury historycznej, reportażowej, psychologicznej czy nawet obyczajowej. Dwa pierwsze tomy zdecydowanie zachęcają do sięgnięcia po trzeci, a także do refleksji nad smutną polską historią XX wieku.

Kwestie techniczne

Książki Małgorzaty Pośpiech publikuje Wydawnictwo Adam Marszałek z Torunia. Grafiki okładek są ciekawe, intrygujące, utrzymanie w interesującej kolorystyce. Brak jest ilustracji, różne czcionki odpowiadają różnym narracjom. W „Siódmym kręgu” protokoły sądowe są drukowane czcionką imitującą tekst sporządzony na maszynie do pisania. Ciekawy zabieg, jednak duża ilość takiego tekstu może zmęczyć czytelnika.

Minusem jest wytrzymałość okładki. Już po pierwszym czytaniu, przy zachowaniu wszelkich standardowych środków ostrożności, odchodzi folia i książka przestaje wyglądać jak nowa.

Miasteczko 1Autor: Małgorzata Pośpiech
Tytuł: Miasteczko
Wydawnictwo: Wydawnictwo Adam Marszałek
Miejsce i rok wydania: Toruń 2014
Oprawa: miękka
Wymiary: 134 × 205 mm
Stron: 252

 

 

 

 

90516111Autor: Małgorzata Pośpiech
Tytuł: Siódmy krąg
Wydawnictwo: Wydawnictwo Adam Marszałek
Miejsce i rok wydania: Toruń 2016
Oprawa: miękka
Wymiary: 134 × 205 mm
Stron: 432

 

 

 

Bartosz Bolesławski

 

Ta strona wykorzystuje pliki cookie dla lepszego działania serwisu. Możesz zablokować pliki cookie w ustawieniach
przeglądarki. Więcej informacji w Polityka prywatności strony.

FreshMail.pl
 

FreshMail.pl