„Możemy czuć dumę z postawy naszych przodków w obliczu wszechogarniającego zła” – rozmowa z dr. Karolem Nawrockim

1 września 2017
Dr Karol Nawrocki - Dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdansku. fot. Bartosz Makowski/REPORTER/ East News
Muzeum II Wojny Światowej w Gdansku. fot. Bartosz Makowski/REPORTER/ East News

W kręgosłupie misji Muzeum powinny się także znaleźć podejmowanie dialogu o polskiej historii i kształtowanie świadomości kolejnych pokoleń Polaków – przeczytaj wywiad z dr. Karolem Nawrockim – Dyrektorem Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.

Westerplatte jest dla Polaków symbolem heroizmu żołnierzy września 1939 r. oraz podstawowym skojarzeniem z początkiem II wojny światowej. Jak popularyzować ten symbol za granicą – zwłaszcza tam, gdzie teza o wybuchu wojny we wrześniu 1939 r. nie jest oczywista? Czy szansę na to daje włączenie Muzeum Westerplatte i Wojny 1939 r. do Muzeum II Wojny Światowej?

Dr Karol Nawrocki: Odpowiedzi na to pytanie pozwolę sobie udzielić od końca. A więc, włączenie Muzeum Westerplatte do struktury Muzeum II Wojny Światowej, połączenie obu potencjałów, przed którym opierano się tyle lat, niesie ze sobą ogromne możliwości. Po pierwsze dlatego, że hasło Westerplatte ma w sobie naturalny ładunek memoratywny, rozpoznawany przez co najmniej trzy kolejne pokolenia Polaków, a także przez gości z zagranicy. Proszę pomyśleć, że według danych statystycznych organizacji turystycznych Westerplatte, mimo że zaniedbane w sensie infrastrukturalnym, wciąż pozostaje jedną z największych atrakcji turystycznych Gdańska. Po drugie, już po decyzji Pana Ministra prof. Piotra Glińskiego, ładunek memoratywny został połączony z ogromnym potencjałem technologiczno-finansowym i kadrowym najdroższej inwestycji muzealnej w historii Polski – czyli Muzeum II Wojny Światowej. Tym samym, w symbiotycznych warunkach dwóch Muzeów, a jednocześnie przy oczekiwanej współpracy z Miastem Gdańsk oraz z innymi podmiotami zarządzającymi półwyspem Westerplatte w imieniu Skarbu Państwa, stajemy przed szansą zagospodarowania w ciągu kilku lat miejsca szczególnego w polskiej historii, miejsca posiadającego tytuł Pomnika Historii. A jak popularyzować ten symbol? Tu będę mniej teoretyczny, a bardziej praktyczny – w 2018 roku w Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku odbędzie się konferencja poświęcona szczególnym polom bitewnym w historii świata. Takim, które rozpoczynały bądź kończyły przełomowe kampanie i wydarzenia historyczne. Pokazując Westerplatte w towarzystwie Termopil, Verdun, czy Pearl Harbour przekonamy po raz kolejny – mam nadzieję – że to właśnie 1 września 1939 roku na Westerplatte rozpoczęła się najtragiczniejsza z tragicznych wojen.

W każdą rocznicę wybuchu II wojny światowej powracają pytania o odpowiedzialność za jej rozpętanie i o przyczyny polskiej klęski w 1939 r. Czy polskie spory o sens decyzji politycznych podejmowanych przed wrześniem 1939 r. mają wpływ na nasze spojrzenie na II wojnę światową?

Obowiązkiem historyków jest dyskusja o przyczynach i skutkach politycznych decyzji z przeszłości. Z tego obowiązku nie można wyłączać żadnych wydarzeń – nawet najbardziej heroicznych. Bez naukowej, rzetelnej dyskusji o drodze do wojny, o sensie oporu przed i po 1945 roku nie jesteśmy w stanie wyciągać konsekwencji, uczyć się i projektować lepszej przyszłości. Czymś innym jest jednak naukowa debata ekspertów, a czymś innym syntetyczny, skierowany do szerszych części społeczeństwa przekaz edukacyjny czy ekspozycyjny. W tym drugim nie mamy zazwyczaj czasu na ważenie wszystkich szczegółów – musimy przenieść wiedzę z języka naukowego na powszechny, z dyskusji pełnej właściwych dla naukowców wątpliwości na jasne, obiektywne przekazy, w tym dotyczące oceny postaw złych, neutralnych i dobrych. Tym samym niezależnie od dyskutowanych decyzji politycznych w świecie przed 1939 rokiem istniało obiektywne zło w postaci dwóch totalitaryzmów, zło gotowe zabijać ludzi ze względu na narodowość, reprezentowaną klasę społeczną czy wyznawaną religię. Decyzje podjęte przez polskie elity przed 1939 roku nie mogą więc kierować nas w stronę konstatacji, że ponosimy jakąkolwiek winę za wybuch II wojny światowej, w tym za jej ofiary. Wszyscy byli ofiarami tej samej wojny, wywołanej przez Niemcy i Związek Sowiecki.

Mówiąc o przyczynach II wojny światowej, wskazujemy często na odpowiedzialność totalitaryzmów: faszyzmu, nazizmu i komunizmu. Zarazem za tymi systemami stały w latach 30. określone wspólnoty narodowe. Jak podkreślać wyjątkowość zjawiska totalitaryzmu, nie tracąc z pola widzenia roli poszczególnych narodów w historii II wojny światowej?

Zagadnienie, o które pan pyta, odnosi się głównie do sfery semantycznej, językowej. Zresztą „nazizm” nie stracił w powszechnym odbiorze narodowości przez przypadek. Stało się to na skutek efektywnej i zdecydowanej polityki historycznej Niemiec. Natomiast sowiecki komunizm, niestety także dzięki postawie państw Zachodu, niepostrzeżenie stracił na przestrzeni dekad część swojej morderczej istoty. Zastąpiły ją przywoływane dziarskie melodie, uśmiechnięte buzie, plastyczne symbole sierpa i młota czy Che Guevary na t- shirtach. To „dzięki” nim wyprowadzono niektórych zbrodniarzy z hasła „totalitaryzm”, wprowadzono zaś do szuflady „kultura i rozrywka”. Co my możemy zrobić? Przede wszystkim odkrywać i przypominać prawdę oraz ograniczać wpływ osób noszących w sobie „kompleks polskości” na kształtowanie kolejnych pokoleń.

II wojna światowa to temat, który wciąż porusza wyobraźnię społeczeństw. Najważniejsze i najgorętsze dyskusje o historii, toczone w ostatnich latach w Polsce i za granicą, dotyczyły właśnie tego wydarzenia. Co w tym kontekście jest istotą misji Muzeum II Wojny Światowej? Edukacja pozaszkolna, kształtowanie świadomości historycznej i politycznej Polaków, budowa płaszczyzny dialogu o historii, promocja polskiej narracji historycznej za granicą?

Misja Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku odnosi się właściwie do wszystkich zagadnień, które Pan przytoczył. Oczywiście poza kształtowaniem świadomości politycznej Polaków, bo to nie jest zadanie dla instytucji kultury. Przede wszystkim więc musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, co my Polacy chcemy opowiedzieć światu o naszym doświadczeniu w czasie II wojny światowej. Polacy wypowiedzieli się na ten temat w 2009 roku podczas badań statystycznych przeprowadzonych przez Pentor. Wynikało z nich, że aż 90 procent Polaków uważa, iż nasz naród „często” lub „bardzo często” angażował się w walkę z okupantem oraz w takim samym, bardzo wysokim zakresie pomagał Żydom przetrwać wojnę. Badania pokazały więc, że Polacy są wręcz dumni ze swojej wojennej historii. Większość respondentów miała ponadto poczucie – co jest zgodne z konstatacjami historycznymi – że cierpieliśmy bardziej niż wiele innych narodów. Wśród głównych bohaterów Polacy wymieniali Władysława Andersa, Władysława Sikorskiego, a także – w bardzo wysokim procencie – Irenę Sendlerową, rotmistrza Witolda Pileckiego i generała Augusta Fieldorfa „Nila”. Warto więc pokazać światu te postaci i ten rodzaj wrażliwości, który okazał się ważny dla Polaków. Tym bardziej, że wszystkie te symbole będą zrozumiałe dla świata. Szkoda, że dziś – tak oczekiwany przez Polaków rodzaj przekazu, nie znajduje się wystawie stałej Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. W kręgosłupie misji Muzeum powinny się także znaleźć podejmowanie dialogu o polskiej historii i kształtowanie świadomości kolejnych pokoleń Polaków. To ostanie nie może się jednak odbywać bez wskazania, wyeksponowania tych szczególnych osób, które w obliczu przerażającego okresu 1939-1945 znajdowali siłę, aby zachowywać się w sposób szczególny – bohaterów.

Sercem każdego muzeum jest wystawa stała. W przypadku Muzeum II Wojny Światowej jest ona otwarta już niemal pół roku. Jakie reakcje wywołuje wystawa wśród polskich zwiedzających, a jak odbierają ją goście zagraniczni? Czy możemy się już pokusić o pierwsze podsumowania? Jakie są najmocniejsze i najsłabsze punkty wystawy?

Najmocniejszym punktem całej wystawy jest jej rozmach, technologie i nowoczesne środki przekazu wiedzy historycznej. Sam budynek, mimo że mało funkcjonalny, w sensie architektonicznym jest również interesujący. Szczegółowe badania statystyczne planujemy wprawdzie przeprowadzić w przyszłym roku, ale już dzisiaj dostajemy wiele opinii od zwiedzających, głównie z Polski. Oczywiście są one skrajnie odmienne – od słów zachwytu do wielkiego zawodu, płynącego z prezentowanej narracji. Polskich zwiedzających często oburza, iż ekspozycja odbiega od ich powszechnej wiedzy m.in. na temat skali polskiej partyzantki w czasie II wojny światowej (na wystawie w głównym, najbardziej wyeksponowanym panelu pada liczba 35-40 tysięcy), lokowania Niemki Sophie Scholl jako symbolu oporu antyniemieckiego w Europie, przy jednocześnie marginalnym potraktowaniu Cichociemnych, czy np. bardzo skromne zasygnalizowanie dwóch zbrodni gdzie zginęło po około 100 tysięcy ludzi – Rzezi Wołyńskiej i zbrodni w Ponarach. Zwiedzający dopytują o te fakty, sygnalizują że należy to jak najszybciej zmienić.

II wojna światowa to wielkie, skomplikowane procesy historyczne, a zarazem przejmujące losy jednostek. Jak pogodzić te dwa sposoby opowiadania o historii? Jaką drogą idzie Muzeum II Wojny Światowej? Pytanie dotyczy zarówno wystawy stałej, jak i działalności muzeum w ogóle.

W koncepcji Muzeum dominował – i to zobaczymy na wystawie – los ludności cywilnej, pokazany głównie przez pryzmat pojedynczych, mniej znanych osób. To oczywiście sprawia, że opowieść staje się dla zwiedzającego bardziej „osobista”, widzi w niej wszak ludzi takich jak on sam. Jest dzięki temu zaangażowany emocjonalnie podczas zwiedzania. Minusem koncepcji jest fakt, że wystawa nie szereguje i nie przekazuje wiedzy w jasny sposób. W pewnym momencie słabiej przygotowany zwiedzający może zgubić korpus chronologiczny i geograficzny narracji,  ofiary mogą się zlać ze sprawcami. Zagrożenie stanowi więc wyjście z poczuciem uniwersalnego, wszechogarniającego zła, za które odpowiadają – znów dość uniwersalne – złe systemy.

W kulturze pamięci dominują dziś często obraz, uproszczenie i krótki komunikat. Czy to zagrożenie dla rozmowy o temacie tak poważnym jak II wojna światowa? Jak muzeum stara się pogodzić nowoczesne środki przekazu z merytorycznym przesłaniem?

W nowoczesnych muzeach, pełnych rozwiązań multimedialnych, istnieje dzisiaj zagrożenie, że z klasycznej formuły przeskoczymy bezpośrednio do historycznego parku rozrywki. Tak oczywiście być nie może. Muzea narracyjne łączą uruchamiające wyobraźnie i sytuujące kamienie milowe eksponaty z pobudzającymi emocje nowoczesnymi środkami przekazu (filmy, audio, gry). Rolą tych, którzy tworzą koncepcję, jest natomiast dbałość o zachowanie balansu rzetelnej opowieści, opartej o instalację z przejmującymi eksponatami. W obu przypadkach to wiedza merytoryczna jest punktem wyjścia, eksponaty i instalacje są jedynie środkiem przekazu. Właściwy kontent merytoryczny pokazany w nowoczesnej formie nie powinien więc nas przerażać. Nawet jeśli ma skrótową formę, inspiruje do dalszych poszukiwań, uzupełnia podstawowe braki w wiedzy.

Proszę wyobrazić sobie młodego człowieka, ukształtowanego przez przesłanie i działalność Muzeum II Wojny Światowej. Kim on jest? Co wie? Jakie wyznaje wartości? Jakie są jego postawy?

Może odpowiem, jaki będzie, gdy odwiedzi Muzeum dziś, a jaki chciałbym żeby był. Młody człowiek ukształtowany przez kompleksową znajomość (poszczególne części różnią się od siebie) dzisiejszej ekspozycji MIIWŚ dowie się prawdy o wojnie – jest straszna i trzeba zrobić wszystko, by nie wróciła. I to tyle dobrego. Zrozumie bowiem jednocześnie, że gdy – ja powiedziałbym „nie daj Boże”, ale nasz modelowy młodzieniec pojęcia Boga i religii nie będzie znał – wojna w Polsce wybuchnie, to nie warto się w nią angażować, nie warto bronić Polski, bo dzisiejsza Polska nie pamięta nawet o swoich największych bohaterach. Nie będzie chciał zostać ani bohaterem, ani jedną z milionów ofiar strasznej wojny – ucieknie z Polski. Wyjedzie z przekonaniem, że jest reprezentantem narodu, który jeszcze w przedwojennej Polsce szczególnie nie lubił Żydów, a potem zaczął ich nawet mordować. Nie będzie miał jednocześnie świadomości, że jest częścią narodu, który wydał największą liczbę Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata… A ja bym chciał, żeby Muzeum opuszczał człowiek, który wie że wojna jest straszna, ale nie zapomina że wolność jest piękna i dla jej obrony należy w momencie próby podjąć walkę. Człowiek, który ma świadomość słabości swoich i swojego narodu, ale wychodzi z wystawy dumny że polskie elity od początku do końca konfliktu stały po dobrej stronie, po stronie wolności i niepodległości.

Sukces współczesnego muzeum historycznego to zdolność formułowania takiej opowieści o przeszłości, która stanowi wspólny punkt odniesienia dla osób o różnych poglądach na współczesność. Czy Muzeum II Wojny Światowej ma szansę stać się taką instytucją? W jaki sposób?

W swojej istocie Muzeum jest już taką instytucją. Odbywają się w nim i będą odbywać dyskusje osób o różnej wrażliwości nie tylko na przeszłość, ale także na teraźniejszość. W tym względzie Muzeum nie wymaga żadnych zabiegów – nikt nie będzie weryfikował wrażliwości czy poglądów politycznych tych, którzy chcą w cywilizowany sposób dyskutować o naszych dziejach. Ja i moi współpracownicy wymagamy jedynie, by każdy nasz gość szanował panujące w instytucji kultury dobre zasady i obyczaje. Tylko tyle i aż tyle.

Pierwsze recenzje otwartego niedawno Domu Historii Europejskiej świadczą o przepaści, jaka dzieli społeczeństwa europejskie w spojrzeniu na historię kontynentu. Jak dążyć do porozumienia, nie rezygnując z historycznej rzetelności i własnego punktu widzenia? Jaka jest tu rola Muzeum II Wojny Światowej?

Czytałem wprawdzie recenzje dot. Domu Historii Europejskiej w Brukseli, nie miałem niestety jeszcze okazji go odwiedzić. Jeśli natomiast chodzi o obiektywną narrację wokół dziejów II wojny światowej to my Polacy jesteśmy w bardzo korzystnej sytuacji – wystarczy pisać i mówić prawdę. To prawda o narodzie, który pierwszy padł ofiarą obu totalitaryzmów, którego przedstawiciele stali się archetypem postaw wolnościowych w całej Europie i taki, który walczył na wszystkich frontach, stworzył też największą podziemną armię itd., itd. Możemy czuć oczywiście wielki zawód z rozstrzygnięć II wojny światowej, ale jednocześnie dumę z postawy naszych przodków w obliczu wszechogarniającego zła. W związku z tym najważniejsza jest skuteczność przekazu skierowana zarówno do wewnątrz narodu – który tyle lat utrzymywano w kompleksie niższości – jak i do naszych zagranicznych partnerów. Tylko prawda jest ciekawa i tylko ona nas może wyzwolić – wiedzą to i Niemcy, i Brytyjczycy i Francuzi. Trzeba im tylko o tym regularnie i kulturalnie przypominać.

Fot. Przemek Swiderski / East News Gdansk 06.04.2017 Muzeum II Wojny Swiatowej w Gdansku . Konferencja prasowa nowego dyrektora dr Karola Nawrockiego . Astapil na tym stanowisku odwolanego prof. Pawla Machcewicza N/z. Nowy dyrektor MIIWS Karol Nawrocki
Fot. Przemek Swiderski / East News

Dr Karol Nawrocki, Dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.  historyk, działacz społeczny, specjalista ds. zarządzania zasobami ludzkimi. Absolwent Instytutu Historii Uniwersytetu Gdańskiego. Autor i redaktor siedmiu książek oraz kilkudziesięciu artykułów naukowych i publicystycznych z zakresu najnowszej historii Polski.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie dla lepszego działania serwisu. Możesz zablokować pliki cookie w ustawieniach
przeglądarki. Więcej informacji w Polityka prywatności strony.

FreshMail.pl
 

FreshMail.pl