Ankieta: Europejski Dzień Pamięci Ofiar Stalinizmu i Nazizmu || Prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski

23 sierpnia 2017
Prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski fot. Jacek Domiński/REPORTER
Prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski fot. Jacek Domiński/REPORTER

Na naszych „łamach” prezentujemy odpowiedzi na ankietę, do której zaprosiliśmy wybitnych intelektualistów – przedstawicieli świata nauki, kultury i mediów. Zapytaliśmy o znaczenie kategorii totalitaryzmu w badaniach historycznych i o jej współczesne odniesienia. Oto odpowiedzi przesłane przez prof. Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego.

23 sierpnia obchodzimy Europejski Dzień Pamięci Ofiar Stalinizmu i Nazizmu. Czy kategoria totalitaryzmu odgrywa dziś istotną rolę w międzynarodowej dyskusji o II wojnie światowej i wieku XX? Jak rzecz wygląda na płaszczyźnie akademickiej, a jak w debacie publicznej? Co z tego wynika i o czym to świadczy?

Częstotliwość użycia i znaczenie terminu totalitaryzm dla dyskusji o II wojnie światowej są zmienne w zależności od kraju, w którym toczy się debata. Dla Europy Środkowej jest to kategoria centralna. Wynika to oczywiście z jej doświadczeń historycznych z oboma totalitaryzmami. Termin totalitaryzm ważną rolę odgrywa też w świecie anglosaskim, co jest pokłosiem zimnej wojny, w której to USA ukształtowały zachodnią definicję totalitarnego komunizmu. W świecie romańskim (Hiszpania, Francja, Włochy, mniej Portugalia. Zupełnie poza tą grupą, a wśród państw Europy Środkowej pozostaje naturalnie Rumunia) i w Grecji z uwagi na tradycje silnych ruchów komunistycznych II wojna światowa jest kojarzona z nazizmem i faszyzmem (faszyzm jest we Włoszech skrupulatnie oddzielany od nazizmu). W krajach tych komunizm w debacie politycznej (publicznej) występuje w „obozie demokracji”, a  nie w gronie totalitaryzmów. Sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana w Hiszpanii z uwagi na jej neutralność w II wojnie światowej oraz ze względu na pamięć o hiszpańskiej wojnie domowej nadal dzielącą społeczeństwo hiszpańskie, choć z wyraźną przewagą narracji lewicowej.

Niemcy są pod tym względem w specyficznej sytuacji – z jednej strony wskazywanie na totalitarny charakter ZSRR zdejmuje z Niemiec piętno jedynego odpowiedzialnego za wybuch II wojny światowej, z drugiej, sami Niemcy unikają formułowania oskarżeń pod adresem Rosji (ZSRR) w obawie, że byliby oskarżeni o próbę „zrównania win”. Polityka historyczna Niemiec koncentruje się zatem na oskarżeniu nacjonalizmów (nie rozróżniając między totalitarnymi a nietotalitarnymi nacjonalizmami w Europie w I poł. XX w.) a nie totalitaryzmu. Komunizm jest w tej narracji na marginesie wydarzeń.

Osobnym obszarem jest Rosja i państwa postradzieckie z wyjątkiem należących do Europy Środkowej państw bałtyckich i gwałtownie ewoluującej w tym kierunku Ukrainy. Na zdefiniowanym wyżej obszarze postsowieckim obowiązuje tradycyjna sowiecka-rosyjska wykładnia. Kładzie się w niej nacisk na termin faszyzm, utożsamiając go z rzadko przywoływanym terminem nazizm, unika zaś terminu totalitaryzm. Na debatę na obszarze postjugosłwiańskim nakładają się zaś wspomnienia konfliktu lat dziewięćdziesiątych, z rolą nacjonalkomunistów w rozpadzie Jugosławii. Debata akademicka na Zachodzie jest nieco bardziej zrównoważona niż debata publiczna, choć generalna lewicowość środowisk akademickich ma na nią wpływ w kierunku łagodzenia obrazu totalitaryzmu komunistycznego. Na obszarze postsowieckim różnica między debatą publiczną, a akademicką jest, poza wyjątkami i środowiskami niszowymi, nieistotna.

Na Europejski Dzień Pamięci Ofiar Stalinizmu i Nazizmu wybrano rocznicę zawarcia paktu Ribbentrop-Mołotow, co podkreśla znaczenie doświadczenia Europy Środkowo-Wschodniej (zwłaszcza Polski) dla zrozumienia zjawiska totalitaryzmu. Czy to doświadczenie jest dziś składnikiem europejskiej i światowej pamięci na równi z doświadczeniami państw zachodnich? Dlaczego?

Niestety nie jest. Świadomość współodpowiedzialności III Rzeszy i ZSRR za wybuch II wojny światowej i zbrodnie z nią związane rośnie, ale poza Europą Środkowo-Wschodnią nadal jest raczej ograniczona do sfery akademickiej. Nawet zresztą w naszej części Europy tradycyjny panslawizm Czechów i Słowaków odróżnia ich pamięć historyczną od pamięci istniejącej w Polsce, państwach bałtyckich, Rumunii i na Węgrzech. Pakt Ribbentrop-Mołotow nie dotyczył wszak obszarów na południe od Karpat. Generalnie o pamięci zbiorowej decyduje dziś kinematografia, w niej zaś rzeczony temat jest w istocie w świecie zachodnim nieobecny.

W nazwie święta mowa jest o dwóch systemach totalitarnych i o pamięci ofiar. Jak opowiadać o systemie totalitarnym i totalitarnej ideologii, nie tracąc z pola widzenia osobistych losów ofiar i ocalonych? Jak oddać sprawiedliwość każdej z ofiar, nie pomijając kontekstu historycznego? Będziemy wdzięczni za przykłady takich przedsięwzięć – pozytywnych i/lub nieudanych.

Rozumiem, że pytanie to dotyczy popularyzacji wiedzy, a nie badań naukowych nad przeszłością. W wymiarze popularyzatorskim najsilniejszym instrumentem, jest jak wskazałem wyżej, kinematografia. Przeniesienie na ekrany w wersji fabularnej historii prawdziwych, a nie zmyślonych z dbałością o zachowanie realiów mentalnych epoki, a bez współczesnego podkładu ideologicznego, byłoby moim zdaniem najskuteczniejszą metodą pokazania istoty totalitaryzmów poprzez jej zilustrowanie losami jednostek.

Ekranizacja „Rodziny Korzeniowskich” Melchiora Wańkowicza miałaby niewątpliwie efekt wstrząsający, podobnie jak opowieść o Witoldzie Pileckim, Kazimierzu Pużaku (od konspiracji antycarskiej po historię 16 przywódców Polski podziemnej i śmierć w Rawiczu z dodatkowym walorem realiów epoki w postaci ukraińskiego pochodzenia rodziny Pużaków) czy w innym wymiarze o Stanisławie Skalskim. Udanym przykładem filmu w pełni fabularnego (tzn. opowiadającego losy fikcyjnych bohaterów), choć dotyczącego małego wycinka realiów ludzi między dwoma totalitaryzmami jest „Róża” Wojciecha Smarzowskiego, jej antytezą – przykładem zideologizowanego filmu o negatywnym przesłaniu moralnym („najważniejsze jest osobiste przetrwanie jednostki, w imię którego może ona popełnić każdy czyn”) jest film Agnieszki Holland „Europa, Europa”. Pokazanie masakr ewakuacyjnych dokonanych przez sowietów na więźniach w czerwcu 1941 r. na Kresach II RP w chwili inwazji niemieckiej na ZSRR, a obejmujących Polaków, Ukraińców, Białorusinów, Litwinów i Żydów byłoby obrazem niezwykle pożądanym. Wspomnienia Grażyny Lipińskiej „Jeśli zapomnę o nich…” są gotowym scenariuszem części takiego filmu w odniesieniu do kresów polsko-litewsko-białoruskich. Część druga lub osobny film powinien dotyczyć kresów polsko-ukraińskich, np. masakr we Lwowie – od sowieckich masakr więziennych (22-28 czerwca 1941 z kulminacją 25 czerwca) przez pogromy antyżydowskie tuż po wkroczeniu Niemców do Lwowa (30 czerwca-2 lipca 1941) po niemiecką eksterminację inteligencji lwowskiej (4 lipca 1941).

Czy pojęcie totalitaryzmu opisuje wyłącznie rzeczywistość historyczną, czy pozwala także lepiej zrozumieć współczesność? Jaką pełni rolę? Narzędzia analitycznego, przestrogi, politycznego epitetu, a może jeszcze inną?

Totalitaryzm istnieje nadal w Korei Pn. w czystej formie i w złagodzonej w Chinach, a także w wydaniu latynoskim na Kubie. Charakter totalitarny ma również ideologia fundamentalistów islamskich. Pojęcie totalitaryzmu pomaga w zrozumieniu współczesności tak w odniesieniu do współcześnie istniejących systemów totalitarnych, jak i w zakresie w jakim dziedzictwo totalitaryzmu – jego pozostałości mentalne, społeczne i skutki cywilizacyjno-gospodarcze – nadal obecne są w życiu narodów poddanych niegdyś jego panowaniu.

W analitycznym użyciu terminu totalitaryzm ważne jest skrupulatne odróżnianie konserwatywnych autorytaryzmów (dyktatury środkowoeuropejskie okresu międzywojennego i w swej istocie także frankistowska Hiszpania) od rewolucyjnych totalitaryzmów (komunizmu, faszyzmu i nazizmu). Te pierwsze miały charakter obronno-zachowawczy, były wytworem narodów małych i średnich o dużym poczuciu zagrożenia, nie były ekspansjonistyczne, nie miały charakteru ludobójczego ani nie cechowały się masowością ruchu politycznego będącego ich bazą. Opierały się na starych konserwatywnych elitach (armia, kościół, ziemiaństwo) dopuszczały na ogół (choć nie zawsze) istnienie legalnej opozycji, łamały aktywny sprzeciw, ale nie wymuszały demonstrowania aktywnego poparcia i głosiły wierność tradycyjnym wartościom, a nie – co charakterystyczne dla totalitaryzmu –ich odrzucenie jako „zgniłych” i przeszkadzających w rewolucyjnej przebudowie świata, popychanego przez nowe totalitarne „elity” (zwykle wywodzące się z marginesu społecznego) ku „świetlanej przyszłości” z wychowywanym w „jedynie słusznej ideologii” człowiekiem nowego typu, a zatem z zasady antyreligijnego.

Termin totalitaryzm jest także epitetem nadużywanym w walce politycznej i służącym do dezawuacji przeciwnika. Strategię tę stosuje Rosja (jej wrogowie to „faszyści” lub co najmniej „gloryfikatorzy nazizmu i jego pochodnych”) i lewica europejska – dla określenia wszelkiego rodzaju konserwatystów – odrzucanie afirmacji homoseksualizmu jest „nazistowskie”, niechęć do masowej imigracji muzułmańskiej także, głoszenie klarownych reguł moralnych opartych na Katechizmie Kościoła Katolickiego to „totalitarna kontrola nad umysłami i pogwałcenie wolności jednostki”, itd.

Doświadczenie totalitaryzmu ma walor przestrogi – jest ostrzeżeniem przed skutkami forsowania jakiegokolwiek projektu politycznego wynikającego z wizji ideologicznej wąskich grup uznających się za elity (zwykle postępu – forpocztę nowej epoki powszechnej szczęśliwości, wymagającej jednak ofiar) wbrew demokratycznie wyrażonej opinii większości, ambicje „wychowywania” „zacofanych obywateli”, przez samozwańczą i niepodlegającą demokratycznej weryfikacji „awangardę” (klasową, rasowo czystą, intelektualną itp.) w oparciu o „niepodważalne prawdy poświadczone naukowo” (ekonomia marksistowska, antropologia nazistowska, współczesne „naukowe” teorie klimatyczne, genderowskie, antyreligijne, łączone z eugeniką i eutanazją itp.). to oznaka tendencji totalitarnych. Narody mające głębokie doświadczenie totalitaryzmów, ale przez nie niezłamane (np. Polacy), mają wysoki stopień odporności na bycie uwiedzionym przez rozmaite -izmy.

Dr hab. Przemysław Żurawski vel Grajewski profesor Uniwersytetu Łódzkiego w Katedrze Teorii Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa. W latach 1987-1995 pracownik Instytutu Historii UŁ, od 1995 r. na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politologicznych. W 1992 r. pracownik Biura Ministra Obrony Narodowej do spraw Polityki Obronnej, a w latach 1995-1996 Biura Pełnomocnika Rządu do spraw Integracji Europejskiej i Pomocy Zagranicznej. Od 1996 r. do 2001 r. analityk Instytutu Europejskiego w Łodzi. W latach 2002-2004 wykładowca Collegium Civitas. W roku 2005 i 2006 ekspert EPL-ED w Parlamencie Europejskim, gdzie był odpowiedzialny za monitorowanie polityki wschodniej UE. Od 2006 r. do 2012 r. analityk Centrum Europejskiego Natolin. W latach 2006-2009 visiting professor białoruskiego Europejskiego Uniwersytetu Humanistycznego w Wilnie.  Od 2008 r. wykładowca i współpracownik KSAP.  Członek zespołu ekspertów prof. Piotra Glińskiego. Podpor. rez. Wojska Polskiego. Autor 7 książek i 90 artykułów naukowych. Główne publikacje: Sprawa ukraińska na Konferencji Pokojowej w Paryżu w roku 1919 (Semper: Warszawa 1995); Stany Zjednoczone wobec problemu kontroli zbrojeń w dobie Komisji Przygotowawczej do Genewskiej Konferencji Rozbrojeniowej 1925-1930 (Semper: Warszawa 2000); Polityka Unii Europejskiej wobec Rosji a interesy Polski 1991-2004 (OMP: Kraków 2008); Bezpieczeństwo międzynarodowe. Wymiar militarny (PWN: Warszawa 2012).

Ta strona wykorzystuje pliki cookie dla lepszego działania serwisu. Możesz zablokować pliki cookie w ustawieniach
przeglądarki. Więcej informacji w Polityka prywatności strony.

FreshMail.pl
 

FreshMail.pl