Ankieta: Europejski Dzień Pamięci Ofiar Stalinizmu i Nazizmu || dr Joanna Lubecka

23 sierpnia 2017
Joanna_Lubecka_slajd
Joanna Lubecka. Zdjęcie: Patrycja Mic.

Na naszych „łamach” prezentujemy odpowiedzi na ankietę, do której zaprosiliśmy wybitnych intelektualistów – przedstawicieli świata nauki, kultury i mediów. Zapytaliśmy o znaczenie kategorii totalitaryzmu w badaniach historycznych i o jej współczesne odniesienia. Oto odpowiedzi przesłane przez dr. Joannę Lubecką.

23 sierpnia obchodzimy Europejski Dzień Pamięci Ofiar Stalinizmu i Nazizmu. Czy kategoria totalitaryzmu odgrywa dziś istotną rolę w międzynarodowej dyskusji o II wojnie światowej i wieku XX? Jak rzecz wygląda na płaszczyźnie akademickiej, a jak w debacie publicznej? Co z tego wynika i o czym to świadczy?

Podstawowym problemem w dyskusji nad totalitaryzmem jest nieostra definicja tego pojęcia i jego nieprecyzyjne używanie. Kwestia ta dotyczy przede wszystkim sfery publicznej i debaty „popularnej”. Zarówno zbyt wąskie, jak i zbyt szerokie definiowanie tego systemu może okazać się szkodliwe dla właściwego rozumienia tego, czym były nazizm i komunizm.

Zbyt często i zbyt łatwo uczestnicy debaty publicznej zarówno w Polsce, jak i w innych krajach europejskich rzucają oskarżenie o „totalitarne inklinacje”, „totalitarne zapędy”, „totalitarne prawo”. Określenie „totalitarne” staje się synonimem bliżej nieokreślonego zła i niestety wchodzi do codziennego słownika politycznego. Tym samym traci swoją nadzwyczajną wagę i znaczenie w aspekcie historycznym. Jest niesłusznie wymiennie stosowane z takimi określeniami jak dyktatura czy autorytaryzm, rozmywającymi faktyczne znaczenie słowa totalitaryzm.

Z drugiej strony używanie definicji totalitaryzmu jedynie do okresu II wojny światowej (w przypadku nazizmu) lub jedynie do okresu stalinizmu (w przypadku Związku Sowieckiego) wydaje się z kolei znaczącym zawężeniem. Dyskusja na ten temat toczy się przede wszystkim w środowiskach akademickich (np. w Polsce dotyczy kwestii nazywania totalitaryzmem systemu po 1956 r.). Nie chodzi oczywiście o to, aby narzucić (zwłaszcza naukowcom) „jedyną słuszną” definicję, ale raczej o to, by w sposób odpowiedzialny używać tego sformułowania, również w sporach historyków. By starać się wyodrębnić kilka warunków sine qua non konstytutywnych dla tego systemu, odróżniających go wyraźnie od innych opresyjnych reżimów.

Warto też pamiętać, że państwa, realizując swe polityki historyczne często traktują semantykę jako narzędzie. Np. prezydent Rosji Władimir Putin opisujący Związek Sowiecki w ogóle nie używa określenia totalitaryzm. Wprost przeciwnie, mówi, iż rozpad ZSRS był największą katastrofą geopolityczną XX wieku. Z kolei na słynnej wystawie „Gezwungene Wege” („Wymuszone drogi. Ucieczka i wypędzenie w Europie XX wieku”), zorganizowanej przez Związek Wypędzonych i otwartej w Berlinie w 2006 r., w ogóle nie pada słowo komunizm, nazizm, czy totalitaryzm. Jak opisać masowe wysiedlenia organizowane przez Stalina czy Hitlera bez precyzyjnego nazwania systemu, który tworzyli?

Na Europejski Dzień Pamięci Ofiar Stalinizmu i Nazizmu wybrano rocznicę zawarcia paktu Ribbentrop-Mołotow, co podkreśla znaczenie doświadczenia Europy Środkowo-Wschodniej (zwłaszcza Polski) dla zrozumienia zjawiska totalitaryzmu. Czy to doświadczenie jest dziś składnikiem europejskiej i światowej pamięci na równi z doświadczeniami państw zachodnich? Dlaczego?

Wybór przez Parlament Europejski dnia 23 sierpnia na obchody święta Dnia Pamięci Ofiar Stalinizmu i Nazizmu jest wyjątkowo trafną decyzją, a nawet szansą dla krajów Europy Środkowej i Wschodniej na upowszechnianie odmiennej perspektywy doświadczenia totalitaryzmów. Kraje Europy Zachodniej w większości mają doświadczenie jedynie z totalitaryzmem nazistowskim. Często jest to doświadczenie okupacji (mniej opresyjnej niż w krajach Europy Środkowej i Wschodniej), ale często również doświadczenie kolaboracji, jak w przypadku Francji, bądź jak w przypadku Wielkiej Brytanii doświadczenie walki z nazizmem, ale nie bezpośredniej okupacji. Co ważniejsze, większość krajów Europy Zachodniej nie ma żadnych bezpośrednich doświadczeń, często również wiedzy, czym była sowiecka okupacja. W odniesieniu do wkroczenia Armii Czerwonej do Europy Środkowej używa się często na zachodzie określenia „wyzwolenie”, nie zwracając uwagi, że była to dla mieszkańców tego regionu kolejna okupacja. W historycznej narracji na zachodzie Europy do dziś pokutuje hierarchizowanie obu totalitaryzmów: nazistowskiego jako gorszego, a sowieckiego jako lżejszego, mniej szkodliwego.

Nałożenie się braku własnych doświadczeń z totalitaryzmem sowieckim i propagandy końca lat 60-tych (ruch pacyfistyczny, rewolta młodzieży) zaowocował wiarą w „komunizm z ludzką twarzą”. Naiwny, ubrany w odpowiednią propagandę „humanitaryzm” komunizmu, przedstawiany jako antyteza bezwzględnego, odczłowieczonego kapitalizmu, dodatkowo poparty przez autorytety świata kultury (m.in. Simone de Beauvoir, Jean-Paul Sartre) odcisnął stałe piętno na społeczeństwach zachodnich, dla których komunizm nigdy nie został ostatecznie skompromitowany. Powszechne na zachodzie Europy umieszczanie na koszulkach portretu Che Guevary, używanie symboli sierpa i młota na sztandarach związków zawodowych, czy samo istnienie legalnych partii komunistycznych budzi zdziwienie w Europie Środkowej, która bezpośrednio doświadczyła totalitaryzmu komunistycznego, narzuconego przez Sowietów.

Istotna w postrzeganiu źródeł totalitaryzmu w Europie Zachodniej i Środkowej jest również kwestia państwa narodowego. Wytłumaczenie zbrodni nazizmu na Zachodzie wydawało się proste – wszystkiemu było winne państwo narodowe. W Europie Zachodniej było to państwo homogeniczne, budowane w oparciu o jedną nację i niechętne mniejszościom etnicznym. Z niego wyrósł faszyzm, nazizm, frankizm. Dlatego uznano je za twór skompromitowany.

W Europie Środkowej państwo narodowe było naturalnym efektem wielu lat niewoli, ale często nie było homogeniczne. Obawy świata zachodniego o wybuch skrajnego nacjonalizmu w odrodzonych lub nowopowstałych po I wojnie światowej krajach okazały się fałszywe (dowodem na tę nieufność wobec młodych państw był przecież Mały Traktat Wersalski). Nie twierdzę, że mniejszości narodowe w Polsce, Czechosłowacji, Rumunii miały „sielankowe warunki”, ale z pewnością dużo lepsze niż ówcześnie Irlandczycy w Wielkiej Brytanii, Baskowie w Hiszpanii, czy Żydzi po 1933 r. w Niemczech. Przyjmowanie jednolitej i uniwersalnej definicji państwa narodowego, w której jest ono oceniane jednoznacznie negatywnie nie jest zgodne z doświadczeniami Europy Środkowej, w której własne państwo narodowe nie jest jednoznacznie kojarzone z totalitaryzmem i zbrodniami.

Utożsamianie przez zachodnioeuropejskich badaczy źródeł totalitaryzmów z państwem narodowym pokazuje dominację doświadczeń Zachodu w głównym nurcie narracji historycznej.

W nazwie święta mowa jest o dwóch systemach totalitarnych i o pamięci ofiar. Jak opowiadać o systemie totalitarnym i totalitarnej ideologii, nie tracąc z pola widzenia osobistych losów ofiar i ocalonych? Jak oddać sprawiedliwość każdej z ofiar, nie pomijając kontekstu historycznego? Będziemy wdzięczni za przykłady takich przedsięwzięć – pozytywnych i/lub nieudanych.

Historia to odtworzenie losów ludzi – często pojedynczych historii. Jako historycy próbujemy w dziejach znaleźć jakieś prawidłowości, procesy, logikę. Ale jak pisze znany brytyjski historyk Niall Ferguson: „Historia to często chaos, w którym liczy się wszystko, od pogody po humor premiera w dniu podejmowania kluczowych decyzji”.

Równowaga między losami jednostki a opowieścią o dziejach narodów, imperiów, czy cywilizacji jest niezwykle ważna, choć przecież nie da się stworzyć użytecznego dla historyka wzoru zachowania tych proporcji.

W zachwianiu tej równowagi kryją się dwa niebezpieczeństwa. Pierwsze z nich to narracja pozbawiona losów jednostki. Ukazująca ludzi jedynie jako zbiorowości poddane deterministycznym mechanizmom historii. Jest to obraz pozbawiony ludzkich emocji, wahań, czasem również nieracjonalnych decyzji. Drugie niebezpieczeństwo to opowiadanie dziejów jedynie przez losy jednostek, czyli tzw. mikrohistorie. Są one bardzo użyteczne w popularyzowaniu wiedzy historycznej, jednak jeśli stanowią główny element narracji mogą budować fałszywy obraz przeszłości.

Opowieść o systemach totalitarnych musi opierać się na losach jednostek – w przeciwnym razie pozostanie ona opisem odhumanizowanego systemu i niczym więcej. Jednak różne losy pojedynczych ofiar, ale również katów, powinny być umieszczone na tle sekwencji wydarzeń, związków przyczynowo-skutkowych. W przypadku narracji o totalitaryzmach ważne jest również tłumaczenie mechanizmów działania władzy, socjotechniki (włącznie, a może przede wszystkim manipulowania strachem), odebrania jednostce podmiotowości.

Opowieść o strasznej historii rodziny w bombardowanym przez aliantów Dreźnie powinna jasno ukazać przyczyny, dla których Zachód zdecydował się na tak okrutną broń wobec Niemiec.

Negatywnym przykładem narracji jest również wspomniana już wyżej wystawa „Wymuszone drogi”, w której ukazano jedynie same wypędzenia i wysiedlenia bez przedstawienia  kontekstu (kto, kogo i dlaczego wypędzał?). Podobnie można ocenić opowiadany przez ówczesną (1998-2014) szefową Związku Wypędzonych (deputowaną do Bundestagu) Erikę Steinbach jej własny życiorys, w którym element „wypędzenia” z Rumii buduje tragiczny rys typowego niemieckiego losu pod koniec wojny. Steinbach przemilcza fakt, że jej ojciec nie pochodził z tamtego regionu, lecz znalazł się tam jako żołnierz – okupant. Zajął mieszkanie po wypędzonych stamtąd wcześniej Polakach.

Szacunkiem wobec ofiar jest odtwarzanie ich historii, odnajdywanie konkretnych nazwisk, identyfikacja szczątków zwłok. Stąd tworzenie list osób represjonowanych.

Ale szacunkiem wobec ofiar jest również nazywanie i osądzanie katów (jeśli nie jest to możliwe przed sądem, to przynajmniej poprzez opisanie ich zbrodni). Świetnym przykładem jest w tym przypadku stworzona przez IPN baza esesmanów służących w KL Auschwitz.

Czy pojęcie totalitaryzmu opisuje wyłącznie rzeczywistość historyczną, czy pozwala także lepiej zrozumieć współczesność? Jaką pełni rolę? Narzędzia analitycznego, przestrogi, politycznego epitetu, a może jeszcze inną?

Spór o to, czy historia jest faktycznie nauczycielką życia trwa od wieków i z pewnością szybko się nie zakończy. Otwarte pozostaje też pytanie o rolę historyków. Czy mają jedynie odtwarzać historię, czy może wykorzystywać również warsztat i wiedzę historyczną do analizy teraźniejszości. Jest to kwestia niezwykle kontrowersyjna, gdyż przecież każdy z nas ma własne poglądy (również polityczne), przekonania, system wartości… Jako historycy różnie oceniamy te same wydarzenia.

Stąd niezwykle ważna jest debata o totalitaryzmie, próba zrozumienia tego strasznego fenomenu, określenia jego źródeł, motywacji przywódców i zwolenników. Próba odpowiedzi na pytania: dlaczego poszli za Hitlerem? Za Stalinem? Dlaczego, po tak strasznym doświadczeniu z nazizmem i stalinizmem, poszli za Mao Zedongiem, za Pol Potem? Dlaczego dziś idą za Kim Dzong Unem?

Do zrozumienia współczesnego świata potrzebny nam konkretny aparat pojęciowy, analityczny. Badanie totalitaryzmów dostarcza takich właśnie narzędzi. Pozwala nazwać inne systemy i reżimy, używając pewnych kategorii, pojęć opracowanych już do opisania totalitaryzmów (m.in. Arendt, Adorno, Nolte, Friedrich, Brzeziński i wielu, wielu innych).

Niestety nadużywanie określenia „totalitarny” jako politycznego epitetu powoduje, że następuje „destygmatyzacja” tego słowa, jego upowszechnienie, bez zrozumienia czym faktycznie był ten system. Pozostaje mieć nadzieję, że dobre systemy edukacji (nauczanie historii, czytanie tekstów źródłowych i wartościowych lektur) pozwolą na to, by młodzi ludzie rozumieli, czym były systemy totalitarne bez doświadczania ich we własnym życiu.

Dr Joanna Lubecka (Akademia Ignatianum w Krakowie, Instytut Pamięci Narodowej) – historyk i politolog. Interesuje się wpływem historii na współczesne stosunki międzynarodowe (narracja i pamięć historyczna, polityka historyczna), stosunkami polsko-niemieckimi, historią III Rzeszy Niemieckiej. Autorka licznych publikacji naukowych i popularno-naukowych oraz wykładów z obszaru pamięci historycznej w relacjach polsko-niemieckich i rozliczania zbrodni niemieckich, popełnionych w czasie II wojny światowej.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie dla lepszego działania serwisu. Możesz zablokować pliki cookie w ustawieniach
przeglądarki. Więcej informacji w Polityka prywatności strony.

FreshMail.pl
 

FreshMail.pl